Z ostatniej chwili

Tu piszę na bieżąco jeśli dzieje się coś ciekawego. Taka moja prywatna wersja Twitter'a. :-)

173 Posts Likes

All Weather, czyli jak obligacje popsuły pogodę

Inwestowanie, w tym pasywne, niesie zawsze coś nowego – nie zawsze miłego. Dziś krótko o pasywnym portfelu „All Weather” Raya Dalio.

Jego struktura, tak jak nazwa wskazuje, ma chronić nas przed każdą rynkową „pogodą”. Aż 55% portfela to obligacje skarbowe, w czym 40% te o 30-letnim okresie zapadalności. Czyli najbardziej wrażliwe na zmiany stóp procentowych.

Skład portfela „All Weather”

No i w końcu stało się to, co było nieuniknione i oczekiwane można powiedzieć od lat – zapoczątkowany cykl podnoszenia stóp procentowych mocno ciąży tym obligacjom. Przez ostatnie ponad 40 lat te obligacje dawały zyski niemal równe akcjom, przy o wiele mniejszej zmienności. Można powiedzieć – bajka dla inwestorów.

Tym razem nie tylko, że obligacje nie stabilizują portfela, to do tego zeszło się to w czasie ze spadkami na rynku akcji. Efekt?

„All Weather” jest pod wodą najgłębiej w swojej ponad połwieczenej historii – obecnie niemal 17% (poprzedni najgłębszy spadek wynosił 15%). Szósty miesiąc z rzędu jest na stracie, czego nie doświadczył nigdy wcześniej. Czy to koniec? Tego nie wie nikt, ale jeśli przytrafi się nam kolejny „krótki” okres podnoszenia stóp procentowych jak w latach 1940-1981, to perspektywy dla takiego portfela będą trudne.

Wyniki portfela „All Weather” miesiąc po miesiącu (w ujęciu USD)

Dla jasności – portfel „All weather” nie jest tu wyjątkiem. Nadszedł trudny czas dla wszystkich inwestujących w obligacje. ProTip – to co się liczy na końcu to *realna* stopa zwrotu – a więc po uwzględnieniu inflacji. To gdyby ktoś się chciał oszukiwać, że przechowa obligacje do ich wykupu i nie straci. Owszem, nominalnie nie — realnie całkiem możliwe, że tak.

W latach 1940-1980 30-letnie obligacje w USA nie pokonały inflacji, a zainwestowany kapitał stopniał w tym czasie o 70%. Zielona linia pokazuje wartość portfela w ujęciu nominalnym. Kolorem żółtym zaznaczony jest ten sam portfel ale po uwzględnieniu inflacji.

Jak sobie z tym radzić? To już temat na inną historię. Jeśli w portfelu przeważamy akcje — nie ma problemu. Albo jeśli ktoś stosuje trend-following na obligacjach (moje ukochane momentum :D). Gorzej, jeśli ktoś jest bardzo defensywnym inwestorem i przeważa w portfelu obligacje — tu warto pamiętać, że obligacje mogą być w bessie nawet przez wiele dekad.

Stay tuned!

Miłego weekendu! 🙂

1 komentarz

  1. W sytuacji kiedy yield na 10-letnich amerykańskich obligacjach był w pewnym momencie na poziomie 0,5% -0,8% to czysto matematycznie nie ma możliwości, aby przyniosły one jakikolwiek sensowny zwrot nominalnie, o realnym nawet nie wspominam. Oczywiście, ktoś może argumentować, że przecież rentowności mogą być ujemne. Mogą… Tylko po co grać pod tak skrajny scenariusz? Być może dla wielu wydać się to kontrowersyjne, ale w mojej opinii przy tak skrajnie niskich rentownościach rozważałbym po prostu przejście do pozycji gotówkowej w USD. (Wiem, że nie byłoby to koszerne dla inwestora pasywnego).

Napisz swój komentarz