Z ostatniej chwili

Tu piszę na bieżąco jeśli dzieje się coś ciekawego. Taka moja prywatna wersja Twitter'a. :-)

109 postów polubień

ETF-y „smart-beta” – czy to ma sens?

Podczas mojego wystąpienia w ten czwartek na konferencji online „Jak inwestować na giełdzie” (do czwartku darmowa rejestracja!), poruszę temat tak zwanych ETF „smart-beta”.

Nie będzie to bardzo dokładna analiza „faktorów”, a raczej próba spoglądnięcia na zagadnienie z lotu ptaka, by zrozumieć co to w ogóle jest. To bardzo ważne, bo wiele mamy przekłamań na linii.

I tak na przykład postaram się wyjaśnić, czy kupując ETF „smart-beta” nadal możemy mówić o pasywnym portfelu? Otóż historia zatacza koło: na początku każdy inwestował aktywnie, aż pojawiły się pierwsze fundusze indeksowe w połowie lat 70. ubiegłego wieku w USA. Pojawiły się nie bez powodu – aktywne formy zarządzania portfelem bardzo zawodziły oczekiwania inwestorów.

Niespełna 20 lat później świat ujrzał pierwszego ETF-a i to była kluczowa faza „pasywnej rewolucji” stawiająca kropkę nad „i” (choć nad Wisłą przyszło nam czekać jeszcze niemal 3 dekady na pojawienie się pierwszego funduszu ETF).

Sęk w tym, że na fali popularności funduszy ETF pojawiły się odmiany nazwane przez marketingowców mianem „smart-beta”. Szczerze mówiąc ta nazwa zawsze mnie śmieszyła, bo rynek to rynek (beta). Nie ma „smart-rynku”, nie ma „dumb-rynku”. Jeśli kupujemy rynek (np. indeks S&P 500), to kupujemy betę. Jeśli staramy się rynek pobijać (np. indeks S&P 500), to szukamy alfy.

Tymczasem sprzedawcy wymyślili, że ponieważ fundusze aktywnie zarządzane zawiodły na całej linii, to teraz zrobią aktywne fundusze w opakowaniu ETF — wykorzystując do tego ich rosnącą popularność.

Część Czytelników może się oburzyć: ale to nie tak! „Faktory” to udokumentowane źródła zysków (value, momentum, quality, etc.), po które teraz sięgnąć może przeciętny Kowalski. To ukoronowanie dokonań naukowców, którzy w końcu po dekadach umieli wyjaśnić skąd pochodziła przewaga Warrena Buffetta i innych. Po części to racja, ale nachalny marketing powoduje, że wielu inwestorów czuje się zagubiona i ulega pokusie kupna czegoś, czego nie rozumie. Chcą zbudować portfel pasywny, tymczasem do portfela kupują ETF „smart-beta” nie mając świadomości, że de facto mają aktywnie zarządzany fundusz (nawet jeśli jest on oparty na ścisłych regułach).

To jednak zaledwie czubek góry lodowej.

Serdecznie raz jeszcze zapraszam na konferencję w czwartek! 🙂

Napisz swój komentarz

×