Wirtualna asystentka, czyli o wtopie w Indiach

Jesienią 2019 roku pisałem o tym jak na pokład zatrudniłem wirtualną asystentkę, celem delegacji kilku zadań. Dziś małe spóźnione podsumowanie z tej… wtopy. Będzie więc krótko. 😊

Korzystałem z firmy Task Every Day, którzy swoich asystentów mają przede wszystkim w Indiach i na Filipinach. Zapłaciłem łącznie 2000 EUR za 320 godzin w przeciągu 4 miesięcy.

Pierwsze zadanie dla asystentki z Indii to była transkrypcja kilku moich podcastów nagranych w języku angielskim. Niestety okazało się, że to co otrzymałem, było bardzo słabej jakości – nie dało się tego zrozumieć. Pomimo, że każdego dnia mogłem sprawdzać postępy pracy, nie mogłem wyegzekwować poprawy jakości – prace kręciły się w miejscu.

Asystentka zdawała się znać język angielski jeszcze gorzej ode mnie. W końcu po miesiącu otrzymałem asystenta – tym razem z Filipin. Było lepiej, ale wciąż daleko od ideału. Najgorsze jednak w tym wszystkim było to, że próby mojej interwencji były po prostu zbywane. Pisanie nawet do managera asystentów nie odnosiło skutków. I to pomimo, że od samego początku jednoznacznie określiłem swoje wymagania względem prac jakie chcę zrealizować.

Finał jest taki, że po wydaniu 2000 EUR zostałem z kilkoma spisanymi podcastami, do których teraz nie mam ani serca, ani czasu wracać, by z tego cokolwiek wykrzesać.

Acha, zdecydowanie lepiej poszło asystentce zaplanowanie mi weekendu w Luksemburgu. Ale marne to pocieszenie.

Może jestem wyjątkiem (wątpię), ale osobiście już tam na pewno nie wrócę.

Taki kosztowny eksperyment.

Miłego weekendu! 😊

Zaprojektuj swój portfel inwestycyjny

ST to oprogramowanie, które w prosty sposób pozwoli Ci dobrać strategię inwestycyjną, spełniającą Twoje potrzeby i wymagania.