#080: Moja strategia inwestycyjna na Indywidualnym Koncie Emerytalnym (IKE)
Materiał dostępny w formie podcastu🎧, wideo📺 oraz tekstu📃
Rok temu opublikowałem artykuł przybliżający moją strategię inwestycyjną na koncie IKZE. Przyznam, że robiłem to z duszą na ramieniu – nie byłem pewien jak to wyjdzie. Chciałem jednak pokazać proces inwestowania od kuchni, w praktyce, bez upiększania, tak by każdy miał możliwość wyrobić sobie swoje własne zdanie. Rynek był dość łaskawy i portfel IKZE przyrósł w roku 2021 o 26% pokonując przy okazji benchmark w postaci indeksu WIG o 6 punktów procentowych. Dla jasności – to nic jeszcze nie znaczy, liczy się przede wszystkim podążanie za obraną strategią.
W tym roku stawiam kolejny krok – przedstawiam moją strategię na koncie IKE. To zupełnie inne podejście od tego na IKZE, choć w obu przypadkach wykorzystywana jest anomalia momentum. Portfel IKE jest w 100% oparty o fundusze ETF – zarówno te notowane na GPW jak i zagraniczne. Choć nie jest to strategia pasywna na jej prowadzenie wystarczy dosłownie kilka minut raz w miesiącu. Jest to w pełni metodyczne podejście, gdzie nie ma miejsca na próby przewidywania rynku czy teorie spiskowe.
No i na koniec mam komunikat: niemal równo 4 lata temu, w styczniu 2018 roku opublikowałem swój pierwszy odcinek podcastu. Po roku zacząłem też pisać swoje pierwsze blogowe artykuły. I proszę bardzo – minęło już równo 4 lata!
Sporo zmieniło się w tym czasie u mnie na wielu frontach. Gdybym Jackowi z 2018 roku powiedział, jak wyglądać będzie u niego sytuacja w roku 2022, to bardzo wątpliwe, by w to uwierzył. Przez te 4 lata blog i podcast wypracował renomę, a stworzone przeze mnie oprogramowanie pomaga w rzetelnym inwestowaniu kolejnym rzeszom inwestorów. Bardzo dziękuję Wam – bo bez Was tego wszystkiego by po prostu nie było. Kłaniam się w pas i obiecuję, że to nie moje ostatnie słowo.
A teraz zapraszam już do obszernego i nafaszerowanego praktyczną wiedzą odcinka o inwestowaniu! Niech to będzie mój prezent urodzinowy dla Was! 🙂
W tym odcinku
- Jak inwestowałem dotychczas na IKE?
- Co i dlaczego chcę zmienić na IKE?
- Założenia mojej strategii inwestycyjnej
- Zastosowanie strategii w praktyce
- Plany na przyszłość
Linki i materiały uzupełniające
- 📖 Moje konto emerytalne IKZE, czyli przykład wykorzystania strategii dla rynku akcji na GPW w praktyce
- 📖 Zrób to sam — 15% zysku rocznie, czyli prosta, długoterminowa strategia dla rynku akcji i obligacji
- 🔊 ST 029: Gary Antonacci, czyli o fenomenie impetu cen na rynkach i sposobach jego wykorzystania w praktyce
- Risk Premia Harvesting Through Dual Momentum, Gary Antonacci

Wstęp
SPIS TREŚCI
- 📖 TRANSKRYPT PODCASTU
- Wstęp
- Jak inwestowałem na IKE wcześniej?
- Cele nowej strategii
- Indywidualne Konto Emerytalne — o co w tym chodzi?
- IKE — optymalizacja podatkowa
- Pomysł na strategię
- Jak wygląda oryginalna strategia?
- Co to jest Dual Momentum
- Moja strategia na IKE
- Moduł GPW: WIG20 i mWIG40
- Obligacje skarbowe — indeks TBSP
- Moduł GPW: sWIG80 i WIGtech
- Moduł akcji globalnych
- ETF-y zagraniczne
- Garść praktycznych uwag
- Stan rachunku IKE na koniec stycznia 2022 — start publicznego portfela
- Przyszłość — plany odnośnie mojego konta IKE
- Nowa wersja #ST nadchodzi…
- Atlas Pasywnego Inwestora — ewolucja Twoich finansów
Dzień dobry, dzień dobry! Witam serdecznie osiemdziesiątym odcinku podcastu „System Trader”. Dziś zapraszam do bardzo wyjątkowego odcinka. Nie tylko urodzinowego, ale mega nafaszerowanego treściami praktycznymi, bo po prostu pokażę jak inwestuję na swoim koncie IKE. Równo rok temu pokazałem jak to wygląda na IKZE – Indywidualnym Koncie Zabezpieczenia Emerytelnego, a w tym roku pokażę Wam jak zabrałem się do inwestowania na swoim koncie IKE – Indywidualnym Koncie Emerytalnym.
Bez zbędnego przedłużania przechodzimy do szczegółów. Jeszcze wcześniej pewne formalności muszą się tutaj odbyć. Mianowicie to, co tutaj pokazuję, nie jest absolutnie żadną poradą inwestycyjną. Oczywiście staram się przekazywać jak najbardziej rzetelne informacje, jak najbardziej sprawdzone informacje. Natomiast bardzo mocno zachęcam, żebyście wszystko weryfikowali.
Dzielę się po prostu wiedzą. Tworzę też narzędzia, które wspomagają Was w tym, żebyście mogli samodzielnie inwestować – oprogramowanie „System Trader”. Natomiast zawsze Wy jesteście odpowiedzialni za swoje decyzje. Tutaj nie chodzi o to, żeby mieć taki „bezpiecznik”, tylko chodzi o to, że nikt lepiej od Was samych nie zadba o Wasze własne, ciężko zarobione pieniądze.
O czym dziś będziemy rozmawiać – już tak w większych szczegółach – poza tym, że przedstawię Wam strategię na swoim koncie IKE. Otóż powiem Wam jak dotychczas inwestowałem na IKE, zanim wdrożyłem tę strategię, o której dziś opowiem. Opowiem też co i dlaczego chcę zmienić na swoim IKE. Dlaczego będę tak, a nie inaczej inwestował. Opowiem Wam jakie są założenia mojej strategii inwestycyjnej. Pokażę Wam jak ją w praktyce można zastosować. Opowiem też o planach na przyszłość. Będę miał też kilka ciekawych ogłoszeń na koniec.
Jak inwestowałem na IKE wcześniej?
Jak inwestowałem na IKE zanim wdrożyłem tę strategię? A wdrożyłem tę strategię dosłownie kilka dni temu. Tak naprawdę pod koniec stycznia 2022 roku. Wcześniej niestety nie miałem takiej jednoznacznej strategii inwestycyjnej. Można powiedzieć, że szewc bez butów chodzi, bo choć bardzo dużo mówię o inwestowaniu metodycznym, to jeżeli chodzi o moje konto IKE – podchodziłem tutaj dość mocno uznaniowo.
Dla przykładów: W roku 2020, po krachu covidowym, w marcu/kwietniu, dość mocno się obkupiłem. Tak mocno, że właściwie w przytłaczającej większości moje konto IKE stanowiły ETF-y na WIG20 i WIG40, a nawet więcej tego WIG40 miałem. To wynikało z takiego podejścia długoterminowego, gdzie z jednej strony sobie powiedziałem: „Nie będę się bił z tym rynkiem, tak jak robię to na IKZE, że będę dobierał indywidualne spółki do portfela”, ale z drugiej strony widziałem, że rynek polski GPW jest już tak wbity w ziemię, że „nie ma bata” jak to mówią, żeby w końcu to nie odbiło.
Natomiast jeszcze wcześniej miałem też trochę obligacji skarbowych i korporacyjnych. To jeszcze temu, gdzie ten kapitał tak naprawdę na tym IKE nie był wielki. Najpierw kilkanaście, później kilkadziesiąt tysięcy złotych. Natomiast to był taki problem, że nie miałem takiej jednoznacznej strategii, choć też dla jasności nie spekulowałem jakoś usilnie na tym koncie. Można powiedzieć, że miałem więcej szczęścia, niż rozumu w tym wszystkim, bo szczególnie po roku 2020 ten portfel dość mocno przyrósł dzięki właśnie odbiciom na GPW. Zresztą polska giełda, czy polski rynek akcji jest wyceniany w gronie najtańszych rynków na świecie – ale to jeżeli ktoś chciałby inwestować w ten sposób.
Natomiast to nie do końca było to, czego ja szukałem. Wiedziałem, że muszę w końcu wdrożyć jakąś strategię, tylko zawsze było coś ważniejszego. Widziałem, że ten portfel też zarabia całkiem nieźle na tych ETF-ach. Dla jasności – dalej będą ETF-y na IKE, ale teraz już będzie to ubrane w taki jasny, jednoznaczny powiedzmy „gorset decyzyjny”.
Cele nowej strategii
Cóż – tak to wyglądało. Natomiast teraz już się to zmienia. Właściwie już się zmieniło na lepsze – miejmy nadzieję. Zresztą niebawem sami będziecie mogli to ocenić. Jakie sobie stawiam cele do tej nowej strategii? Przede wszystkim to, co podkreślam zawsze – chcę mieć jednoznaczną strategię. Czyli taką strategię, która nie będzie mówiła: „Może wzrośnie, może spadnie”. Ona właściwie nic nie będzie mówiła – czy wzrośnie, czy spadnie – bo strategia tego nie wie. Natomiast ta strategia ma jednoznacznie mi mówić czy mam mieć w portfelu ETF-y X, czy być może mam mieć w portfelu ETF-y Y – i to jest dla mnie najważniejsze.
Przy tym wszystkim też zakładam niski nakład czasu na prowadzenie rachunku. Tak sobie założyłem, że jestem w stanie raz w miesiącu poświęcić dziesięć, piętnaście minut na to, żeby ten rachunek prowadzić. Natomiast nie chciałbym spędzać nad tym więcej czasu. Mimo wszystko jest to inwestycja długoterminowa, z myślą o emeryturze – i nie chciałbym poświęcać tego czasu na przykład każdego dnia, czy nawet każdego tygodnia. Dla jasności też, pomimo, że ja sobie napisałem, że dziesięć, piętnaście minut w miesiącu ta strategia będzie zajmowała – to tak naprawdę przez większość miesięcy to będzie się sprowadzało do tego, że ja się zaloguję do rachunku i zobaczę, że nie trzeba niczego robić.
Prostota. To był kolejny argument, który przyświecał mojej strategii. Nie szukałem tutaj Świętych Graali, jakichś cudownych metod inwestycyjnych, które mają nagle rozmnożyć stokrotnie, w bardzo krótkim okresie mój rachunek na IKE. Zależy mi na prostocie i sprawdzonych metodach, sprawdzonych strategiach. To przede wszystkim jest najważniejsze jeżeli chodzi o takie powiedzmy fundamenty mojej strategii, założeń do mojej strategii.

Potencjalna możliwość pobicia benchmarku. Czyli potencjalna możliwość pobicia rynku. Owszem, zostawiam sobie tę furtkę otwartą i prawdopodobnie – jeżeli jakoś mocno ten świat się nie zmieni – będzie to nawet całkiem realne. Natomiast nie jest to mój cel podstawowy. Jest to strategia aktywna, więc możliwość pobicia rynku jest jak najbardziej na horyzoncie. Będzie mogli sobie sami po tym materiale wyrobić opinię jak Wy to widzicie.
Redukcja obsunięć. Myślę, że to jest dość istotne dla mnie. Nie tak, żeby ta strategia nie miała nigdy możliwości, że portfel spadnie o więcej, niż dziesięć procent. Jak najbardziej może spaść nawet kilkadziesiąt. Natomiast zwykle ten portfel powinien się osuwać mniej, niż rynki, na których inwestuję.
Zależało mi też na częściowej ekspozycji na polskiego złotego. Ja już mam całkiem spory portfel poza IKE, IKZE – zagraniczny. W większości w dolarze. Jest tam też trochę euro. Chciałem mieć ekspozycję również na polskiego złotego. Co prawda ja – póki co – jeszcze nie mieszkam w Polsce i tak już na marginesie – nieco mnie nawet martwi czasami jak widzę co się dzieje w Polsce, w kontekście mojego powrotu do Polski, niestety. Uśmiecham się niestety dość gorzko. To jest taka dygresja zupełnie na boku. Pozostawiam sobie częściową ekspozycję na polskiego złotego. Dlatego, że mam nadzieję, że w tej Polsce przyjdzie mi jeszcze pomieszkać i będę mógł tego złotego wydawać.
Dlatego też inwestowanie w polskim złotym – przynajmniej w niewielkiej części mojego portfela – z mojej perspektywy póki co – ma sens. Jak to będzie w przyszłości? Jakie proporcje będę chciał mieć w polskim złotym, a jakie będę chciał mieć w obcych walutach – to jeszcze oczywiście może się zmienić. Natomiast inwestowanie w polskim złotym, czy na Giełdzie Papierów Wartościowych ma jeszcze jedną zaletę, jeżeli mówimy tu o koncie IKE, IKZE – że w szczególności na koncie IKE, nie ma absolutnie żadnych podatków. Nawet nie ma podatków u źródeł. Nawet jeżeli inwestujemy na IKE, ale na rynkach zagranicznych, to o ile nie płacimy żadnego podatku do polskiego Fiskusa, o tyle podatki u źródeł już jak najbardziej występować mogą i zwykle występują. Natomiast w przypadku rynku polskiego – jeżeli inwestujemy na przykład w polskie akcje i one wypłacają dywidendy, to tutaj zarabiamy bez jakiegokolwiek uszczerbku w postaci podatków. IKE, czyli Indywidualne Konto Emerytalne, to jest naprawdę świetna konstrukcja prawna. Warto by z niej korzystał dosłownie każdy.
Oczywiście to może być nieco w sprzeczności z tym, co powiedziałem przed chwilą, że nieco obawiam się tej sytuacji, która ma miejsce w Polsce. Nie chcę tego rozwijać, nie chcę bynajmniej drążyć tematów politycznych czy gospodarczych, które będą tutaj wprowadzać niezdrową atmosferę. Natomiast IKE – czyli trzeci filar emerytalny, to jest naprawdę bardzo fajna konstrukcja i warto, żeby z tego korzystał każdy, bo to jest dosłownie darmowy obiad. W sensie takim, że nie płacimy podatków.

Natomiast zachęcam każdego do samodzielnego oszczędzania z myślą o emeryturze. Jak to mówi klasyk: „Umiesz liczyć – licz na siebie”. Nie liczmy na państwową emeryturę. Chciałbym, żeby jak największe, najwyższe, najbardziej sowite te państwowe emerytury w przyszłości były. Natomiast nie możemy stawiać wszystkiego na jedną kartę, że jakoś to będzie i być może jakoś tam się uda jednak na tej emeryturze przeżyć, bo to nie chodzi o to, żeby tylko przeżyć – ale żeby się móc cieszyć z życia. Dlatego jeżeli nam na tym zależy, to warto pomyśleć o tej emeryturze dużo wcześniej. Najlepiej kilka dekad wcześniej – i to też nie oznacza, że mamy każdego dnia myśleć o emeryturze, bo to byłoby też samo w sobie niezdrowe. Natomiast możemy sobie wprowadzić strategię i dyscyplinę, która będzie niejako już później na automacie mogła nam pomnażać i budować kapitał, z którego będziemy korzystać na emeryturze.
Poza tym emerytura nie oznacza, że musimy być w sędziwym wieku i musimy czekać, aż uzyskamy te prawa emerytalne. Tylko być może ktoś jeżeli ma nawet czterdzieści parę, pięćdziesiąt parę lat na karku – będzie mógł stwierdzić wcześniej, że on w gruncie rzeczy już wypracował sobie taki kapitał. że będzie mógł z tego kapitału sobie żyć i nie musi czekać, aż państwo mu będzie mogło wypłacać tę emeryturę. Choć tu akurat w przypadku IKE – o czym za chwilę sobie powiemy – żeby móc skorzystać z tych wszystkich udogodnień podatkowych to musimy czekać do określonego wieku – o czym za chwilę jeszcze powiem.
Indywidualne Konto Emerytalne — o co w tym chodzi?
O co w ogóle chodzi w tym koncie IKE? Może pomówmy przez chwilę troszkę o szczegółach Indywidualnego Konta Emerytalnego, zanim powiem o samej strategii. Dlatego, że jeżeli ktoś słucha mnie teraz, czy ogląda i jest zupełnie początkującą osobą – to być może ta koncepcja IKE jest jeszcze nieznana, a warto żeby jak najwięcej osób nie tylko o tym słyszało, ale żeby z tego korzystało. IKE – Indywidualne Konto Emerytalne – co roku mamy tam do wykorzystania swój limit. Czyli maksymalną kwotę jaką możemy wpłacić – jeżeli sobie otworzymy takie konto. Dla przykładu, w tym roku 2022, kiedy nagrywam ten materiał, możemy sobie wpłacić na takie konto maksymalnie siedemnaście tysięcy siedemset sześćdziesiąt sześć złotych.
To jest taki no brainer. My jeżeli wpłacimy tam te pieniądze i założymy to konto na przykład w formie rachunku brokerskiego, maklerskiego – czyli tak jak ja, po to, żeby móc kupować ETF-y, ale można też inne produkty – natomiast uważam, że konto maklerskie jest z mojej perspektywy najlepszym rozwiązaniem. Daje nam największą elastyczność.
To, że wpłacamy ten limit, nie oznacza, że my tu i teraz mamy jakąś nagrodę. Nie mamy z tego tytułu tu i teraz żadnych ulg podatkowych – że na przykład mniej zapłacimy w danym roku podatkowym podatku, bo wpłaciliśmy na IKE. Tak ma IKZE, natomiast IKE tak nie ma. IKE ma natomiast fajne w sobie to, że po pierwsze – jak wpłacimy sobie tam pieniądze to raz, że one są nasze. Dwa – jak pomnożymy te pieniądze, jak zarobimy – to nie płacimy ani grosza. Po trzecie – jak później będziemy już uzyskamy te prawa emerytalne to również przy wypłacie nie zapłacimy ani grosza. Czyli mówiąc krótko – możemy pomnażać te pieniądze no limit. „Sky is the limit”, jak to mówi klasyk – i nie zapłacimy od tego ani grosza. Czego Wam życzę, żebyście tam grube miliony zarobili, bo dzięki temu nie tylko będzie można później mieć wyższy kapitał, ale nie zapłacicie ani grosza od tego podatku zupełnie legalnie. Czyli nie ma podatku od zysków kapitałowych tego 19-sto procentowego podatku.

Kiedy można wypłacić środki z IKE? Trzeba mieć ukończony sześćdziesiąty rok życia, lub pięćdziesiąty piąty jeżeli ktoś już ma uprawnienia emerytalne. Natomiast to nie oznacza, że po sześćdziesiątym roku życia musimy wypłacić sobie te pieniądze z tego konta. Jak najbardziej możemy to konto nadal trzymać. Możemy nawet do niego dopłacać i możemy to konto na przykład chociażby zostawić w spadku po sobie. Co jest o tyle fajną opcją, że te pieniądze naprawdę pracują zupełnie bez podatku.
Tu znów czasami się pojawia pytanie: „A co jeżeli mi państwo zabierze? A co jeżeli politycy przywalą jednak później ten podatek?”. No cóż. Przyszłości nie zna niestety nikt. Ja też nie mogę nikomu dać gwarancji, że się coś nie wydarzy. Natomiast generalnie te środki są nasze. W podobny sposób jak środki, które mamy na koncie bankowym, po prostu w banku. Jeżeli ktokolwiek chciałby nam zabrać pieniądze z IKE i my się bardzo boimy takiego scenariusza – to równie bardzo powinniśmy się bać o jakiekolwiek pieniądze trzymane w banku, w Polsce. To tyle.
Niestety mogę tylko ubolewać, że politycy mają przez swoje zachowanie tak niskie zaufanie, że wiele osób bardzo się boi inwestować w różne pomysły wymyślane przez państwo. Nawet jeżeli są to naprawdę świetne pomysły. Jak mówię tak dużo krytycznego o państwie to naprawdę IKE jest bardzo dobrą koncepcją. Trzeba przyznać, że twórcy tego trzeciego filaru – w szczególności IKE – filaru emerytalnego. Jeżeli chodzi o IKE, to naprawdę jest to bardzo dobra koncepcja. Swoją drogą IKE to nie jest wymysł tylko i wyłącznie Polski. W Stanach Zjednoczonych mają na przykład IRA – Individual Retirement Account. To my mamy swoje Indywidualne Konto Emerytalne.
Nie jest też tak – wracając do IKE – że my musimy z kolei czekać koniecznie do tego sześćdziesiątego roku życia, żeby móc te pieniądze wypłacić. Jeżeli potrzebowalibyśmy wcześniej tych pieniędzy, to możemy te pieniądze wypłacić wcześniej. Natomiast wiąże się t oczywiście z koniecznością zapłacenia podatku od zysków kapitałowych. Tutaj trochę ten bat, który stworzył ustawodawca ma sens. On ma za zadanie mobilizować nas do tego, żebyśmy jednak nie wypłacali tych środków. Albo żeby nas zniechęcić do wcześniejszej wypłaty tych środków, żeby te środki mogły na nas pracować. Jeżeli byśmy byli niecierpliwi i jednak chcieli te pieniądze wyciągnąć wcześniej to musimy niestety zapłacić wtedy podatek. Zresztą tu nie chodzi tylko o niecierpliwość. Ktoś być może ma taką sytuację w życiu. Natomiast IKE jest przede wszystkim pomyślane pod kątem emerytury.
Nawet jeżeli ktoś – załóżmy – oszczędza czy inwestuje przez dziesięć, dwadzieścia lat na IKE i jeszcze przez 60-dziesiątym rokiem życia musi wypłacić te środki, to również można powiedzieć, że zyskał, bo o ile będzie ten podatek do zapłacenia, to ten podatek jest odroczony. W międzyczasie ten ktoś mógł inwestować bez płacenia podatku – odraczając ten podatek w czasie.
IKE — optymalizacja podatkowa
Jakie są korzyści podatkowe? Mówimy o tych korzyściach podatkowych i ktoś sobie może pomyśleć: „No dobra, ale 19% zapłacę i nie jest tak strasznie źle”. Zrobiłem sobie kilka symulacji. Dałem założenie, że ktoś ma kapitał startowy 17-tysięcy złotych. Czyli mniej więcej tyle, ile wynosi limit w roku 2022, i że przez kolejnych trzydzieści lat ktoś dopłaca kolejne 17-tysięcy złotych. Wyobraźmy sobie, że ktoś tak robi przez trzydzieści lat i średnio rocznie zarabia czy generuje zysk w wysokości 3%. Czyli wyobraźmy sobie, że to jest taki zysk zrealizowany. Gdzie normalnie od tych 3% zysku w danym roku, byłby podatek do zapłacenia. Czyli gdybyśmy sobie kupili jedną akcję i trzymali przez trzydzieści lat – to nawet gdybyśmy na niej zarobili w międzyczasie Bóg wie ile – to nawet na koncie opodatkowanym byśmy nie mieli podatku – dopóki byśmy nie sprzedali i nie zrealizowali tego zysku.
Tutaj założenie jest takie, że każdego roku mamy wypracowany zysk 3%. Normalnie mielibyśmy te 3% od tego zysku do zapłaty podatku. Po trzydziestu latach, odkładając 17-tysięcy złotych mielibyśmy na IKE 808-tysięcy złotych, a na koncie opodatkowanym 738-tysięcy. Czyli nawet zarabiając 3% zaledwie rocznie – mamy po trzydziestu latach korzyść podatkową w wysokości 70-tysięcy.

Pójdźmy sobie dalej. Wyobraźmy sobie, że ktoś zarabia nominalnie 8%. Nie będę czytał całej tabelki. Dla tych co widzą, to mogą sobie przeczytać. Natomiast dla tych, którzy mnie teraz słuchają – to zapraszam na stronę i tam można sobie całą tę tabelkę zobaczyć. Natomiast jeżeli ktoś zarabia 8% każdego roku i każdego roku od zysku miałby do zapłaty 8% od tego zysku – to po trzydziestu latach na koncie IKE ktoś miałby milion 900-tysięcy. Natomiast na koncie opodatkowanym miałby milion czterysta z hakiem. Czyli tu już korzyść podatkowa jest ponad 460-tysięcy złotych. Czyli ta sama inwestycja, ten sam profil ryzyka. I tylko kwestia podatkowa powoduje, że po trzydziestu latach ktoś ma w portfelu więcej o kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych. To jest pytanie w stylu – czy chciałbyś mieć na swoje sześćdziesiąte urodziny, w momencie kiedy będziesz mógł przejść na emeryturę – na przykład super samochód, a być może nawet domek, czy cokolwiek innego sobie zamarzycie? Tylko i wyłącznie tytułem tego, że byliście mądrzy dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat wcześniej i inwestowaliście na koncie, które umożliwia Wam inwestowanie bez podatków.
Inwestowanie bez podatku jest tu o tyle dość kluczową rzeczą, że bardzo często się narzeka na ten podatek od zysków kapitałowych w Polsce – że jest tyle tego podatku do zapłacenia. Tymczasem roczny limit – jak już mówiłem – wynosi 17-tysięcy z hakiem. Do tej mamy jeszcze konto IKZE. I to niemal daje nam 25-tysięcy złotych razem, które możemy sobie odłożyć na takie konta nieopodatkowane. Do tego, jak ktoś jest jeszcze przedsiębiorcą, to może na to IKZE więcej, więc to daje wtedy 28-tysięcy limitu rocznego. Jeżeli jest para, na przykład małżeństwo – to mogą odkładać de facto każdego roku, na kontach nieopodatkowanych – ponad 50-tysięcy złotych.
Czyli daj Boże, żeby każde gospodarstwo domowe odkładało każdego roku pięćdziesiąt tysięcy złotych i miało ten problem, że chciałoby odkładać znacznie więcej już niestety na koncie opodatkowanym. Jeżeli chodzi o zwolnienia z podatku, to warto z tego, bo to jest po prostu darmowy obiad, a w inwestowaniu jest bardzo ciężko o darmowe obiady.
Natomiast samo odroczenie podatku – tak jak wspomniałem – jeżeli ktoś by nie czekał do sześćdziesiątego roku życia – to samo w sobie również jest korzystne, bo to z kolei jest darmowy kredyt. To jest tak jakbyśmy od Fiskusa dostali kredyt i Fiskus by nam powiedział: „Dobra, to teraz nie musisz nam płacić tego podatku. Zapłacisz nam go za dziesięć, dwadzieścia lat”, więc to jest po prostu darmowy kredyt.
Jak mówimy o tych podatkach, to warto jeszcze zwrócić uwagę na jeden fakt. Otóż konta nieopodatkowane – właśnie takie jak IKE, IKZE – one są szczególnie przydatne w przypadku kiedy wdrażamy czy wykorzystujemy na nich strategie agresywne czy strategie, które normalnie generują regularnie zdarzenia podatkowe. Wtedy my nie płacimy tych podatków. Natomiast korzyści podatkowe z takiej prostej strategii pasywnej na koncie IKE, IKZE są mniejsze. Zresztą wyobraźcie sobie taką sytuację, że kupujecie sobie na koncie IKE jeden ETF. Dajmy na to ETF na globalny rynek akcji, albo na przykład ETF live strategy 80/20. 80% rynku globalnego i 20% obligacji. Kupujecie takiego ETF-a, później ewentualnie dokupujecie kolejne, ale generalnie trzymacie je przez trzydzieści lat. W gruncie rzeczy, ta korzyść na IKE jest już mniejsza.

Oczywiście na koncie nieopodatkowanym, na IKE – jak skończycie sześćdziesiąty rok życia to wtedy nie będziecie mieli do zapłacenia 19% od zysku, a na koncie opodatkowanym mielibyście do zapłacenia 19%. Natomiast mimo wszystko, nawet na koncie opodatkowanym – w przypadku takiej prostej konstrukcji portfela – Wy ten podatek również odraczacie w czasie przez długie lata Dlatego tez jeżeli ktoś ma większe nadwyżki w budżecie, niż to co przewiduje IKE, IKZE, to warto – jeżeli ktoś w ogóle chce w tę stronę iść – warto zrobić to w ten sposób, że te bardziej agresywne strategie czy strategie, które regularnie generują zdarzenia podatkowe – może to jest bardziej precyzyjne określenie. Ktoś może mieć na przykład 100% akcji i powiedzieć, że to jest agresywne, ale chodzi tu o agresywność w tym znaczeniu, że nie są to stricte długoterminowe „buy and hold” strategie, tylko strategie, które kupują, sprzedają i te obowiązki podatkowe mogą się pojawiać wcześniej. Jeżeli ktoś chce coś takiego robić, to lepiej robić to na koncie IKE, IKZE, bo tam tych podatków nie będziemy mieć.
Natomiast pasywne strategie z kolei ja sam zresztą będę budował na przykład na kontach opodatkowanych. Teraz jeszcze tego za bardzo nie robię. Chociażby z tego względu, że wszędzie tam, gdzie inwestuję teraz – tu podatku nie płacę, bo albo inwestuję właśnie na IKE, IKZE, albo inwestuję przez spółkę, która również nie musi płacić tego podatku od zysków kapitałowych w momencie ich uzyskania. Natomiast jeżeli już wrócę do Polski i będę chciał się w Polsce osadzić na dobre – to wtedy te wszystkie nadwyżki, które są powyżej limitu w IKE, IKZE – będę chciał już faktycznie budować w formie pasywnych strategii na kontach opodatkowanych. Czy tylko i wyłącznie pasywnych to jeszcze nie wiem, ale na pewno będzie to dla mnie taki mocniejszy driver do tego, żeby mieć właśnie takie pasywne strategie na kontach opodatkowanych. Dlatego żeby mimo wszystko nawet na tych kontach opodatkowanych te podatki mogły być zoptymalizowane.
Pomysł na strategię
Po tym bardzo długim wstępie przejdźmy w końcu do pomysłu na strategię. To nie jest tak, że ja jestem taki genialny, wymyśliłem wszystko sam i jest to jakieś odkrycie, które w tym momencie Wam przekazuję. Risk Premia Harvesting Through Dual Momentum – to jest artykuł niejakiego pana, którego moi słuchacze i widzowie na pewno kojarzą, Gary Antonacci – stary, dobry znajomy. W roku 2012 opublikował taki artykuł – także już całkiem leciwy artykuł, dziesięcioletni – w którym opisuje podejście do rynku w sposób systemowy, wykorzystujący Dual Momentum. Zaraz sobie powiemy co to jest Dual Momentum, co to jest Momentum. Natomiast to jest jak gdyby główna inspiracja do tego co ja będę robił na swoim rachunku.

Tak czysto organizacyjnie – ja pokrótce przedstawię oryginalną koncepcję Gary’ego, która jest mocno zamerykanizowana. Czyli jest bardziej bliska realiom kogoś, kto żyje w Stanach Zjednoczonych, a jest trudna do zaimplementowania wprost w takiej formie chociażby z poziomu inwestora w Polsce, na koncie IKE. Już nie mówiąc o tym, że ja jeszcze chcę mieć do tego ekspozycję na polski rynek – to już w ogóle. Dlatego ja się tylko tutaj inspirowałem Garym, natomiast koncepcja już ta finalna jest mojego autorstwa, ale w pełni inspirowana tym, co opisuje Gary Antonacci. Zresztą ja uważam, że Gary Antonacci odwalił tutaj naprawdę kawał świetnej roboty pokazując bardzo proste i praktyczne sposoby wykorzystywania takiej anomalii jaką jest Momentum.
Co to jest Momentum? Tutaj przepraszam, ale będę musiał chwilę spędzić, żeby to wyjaśnić. Ja wiem, że niektórzy już mogą być tym znudzeni jeżeli mnie częściej słuchają, więc proszę przewinąć o pięć minut do przodu.
Natomiast dla tych, którzy być może oglądają, czy słuchają mnie pierwszy raz – chciałbym, żeby mieli też pełne zrozumienie o czym tutaj jest mowa. Momentum to jest taka anomalia, która najprościej rzecz ujmując objawia się tym, że jeżeli mamy na przykład jakieś aktywo – dajmy na to akcję, która przez co najmniej trzy ostatnie miesiące, albo może dłużej – dwanaście miesięcy. Generalnie między trzy, a osiemnaście miesięcy. Tak się przyjmuje przynajmniej na uniwersytetach. To jeżeli coś przez te kilka miesięcy rosło, to jest większe prawdopodobieństwo, że przez kolejny miesiąc znów będzie rosło i będzie rosło – niż to, że nagle zawróci i zacznie spadać nam wycena takiej spółki. Na przykład jeżeli chodzi o rynek akcji. Mówiąc krótko – Momentum to jest pęd. Czyli coś ma swoją energię, swój pęd. Jak coś jest w trendzie wzrostowym, to my po prostu podążamy za tym trendem, właśnie wykorzystując to Momentum. Dlaczego Momentum działa? Dlatego, że na początku jest taka niedostateczna reakcja na to co się dzieje, jak się tworzy ten trend. Oczywiście tutaj inwestorzy podlegają wielu różnym błędom behawioralnym. To nie jest tak, że jak zaczyna się tworzyć trend to wszyscy się na to rzucają. Zwykle jest dokładnie odwrotnie.
Po pierwsze – informacje nie wszyscy tak samo szybko przetwarzają, więc nawet jeżeli są konkretne przesłanki do tego, żeby coś zaczęło na przykład wchodzić w ten trend wzrostowy – to nie wszyscy od razu tak to interpretują. Poza tym nawet jeżeli ktoś wszedł na ten rynek od początku, przy tworzeniu się tego trendu, ale już zaczyna zarabiać – to objawia się na przykład efekt dyspozycji. Czyli my bardzo chętnie kasujemy swoje zyski, byle nam tylko te zyski nie uciekły i chętniej je chowamy do kieszeni. Natomiast inaczej jest jak są spadki. Tu z kolei łudzimy się, że być może rynek jednak się do nas uśmiechnie i te spadki przynajmniej się zminimalizują i przynajmniej chociażby może na zero uda się wyjść. Tutaj efekt dyspozycji, czyli generalnie na początku jak się tworzy trend mamy taką niedostateczną reakcję. To jest dopiero ten etap początkowy tworzenia się tego Momentum, tego rozpędzania się rynku.
Drugi etap to jest z kolei odwrotność. Mamy nadmierną reakcję na to co się dzieje na rynku. Mamy taki owczy pęd. Mamy nadmierną pewność siebie. Jak widzimy, że już zarobiliśmy tyle procent, jesteśmy na zysku – to w pewnym momencie włącza się taki „God mode”, taki „Efekt Boga” i wydaje nam się, że teraz to mamy cały świat u stóp, i tylko i wyłącznie będziemy zarabiać. Jest też błąd najnowszych danych. My chętnie spoglądamy wtedy tylko na ten najkrótszy okres jeżeli chodzi o historię, a już nie chcemy widzieć tego, że na przykład na rynku akcji też są okresy bessy. Jeżeli są to były, ale to jest nieprawdą i teraz nas to nie będzie dotyczyło. Generalnie mamy nadmierną reakcję.
Czyli mówiąc krótko – rynek przereagowuje. To nie jest tak, że rynek zawsze idealnie wycenia. Rynek stara się wyceniać idealnie, ale to nie oznacza, że rynek nigdy się nie myli – że ten konsensus rynkowy, jak to się mówi – zawsze dobrze wycenia. To widzimy właśnie w postaci tworzących się trendów. Bardzo dobrze to widać na wykresach. To jest po prostu Momentum. To jest po prostu trend i to jest podążanie za tym trendem. Czyli my mówiąc krótko – staramy się płynąć z rynkiem.
Jak wygląda oryginalna strategia?
Jak wygląda ta koncepcja strategii Antonacciego – ta opisana w artykule, o którym wspomniałem – zresztą ten artykuł będzie podlinkowany u mnie na stronie, jakby ktoś szukał. Otóż Gary podzielił sobie portfel na cztery transze. Na takie cztery – można powiedzieć – niezależne portfele. Każdy ten portfel jest inwestowany w inne aktywa. Generalnie jest takim niezależnym portfelem choć logika strategii jest taka sama.

Pierwszy komponent – bo można sobie nazwać te portfele komponentami – to jest komponent akcji i tam Gary ma dwa komponenty. Rynek akcji amerykańskich, rynek akcji reszty świata. Czyli inwestujemy w ten rynek akcji, który jest w mocniejszym trendzie wzrostowym, albo mamy obligacje. Być może już niektórym z Was to przypomina dobrego znajomego. Poza tym, że dobrym znajomym jest Gary Antonacci, to dobrego znajomego w postaci strategii GEM (Global Equity Momentum), bo to jest tak naprawdę Global Equities Momentum. Choć w tym oryginalnym opisie koncepcji Gary Antonacci nie mówi, żeby w momencie kiedy nie ma trendu wzrostowego na rynku akcji, żeby kupować obligacje – tylko tam jest mowa o gotówce, albo bonach krótkoterminowych, trzymiesięcznych. Generalnie to jest koncepcja Global Equities Momentum (GEM).
Drugi komponent to jest komponent obligacji. Tu mamy przykład wykorzystania Momentum w odniesieniu nie do rynku akcji, a w odniesieniu do obligacji. Mamy tam obligacje korporacyjne o ratingu AAA, czyli te o najwyżej jakości, o najmniejszym ryzyku kredytowym. Oraz mamy przeciwieństwo takich obligacji korporacyjnych. Obligacje korporacyjne tak zwane High yield. Czyli takie, gdzie to ryzyko kredytowe jest większe. Oczywiście jak większe ryzyko, to te obligacje zwykle płacą więcej. Tutaj stosujemy Momentum na tych obligacjach. W zależności od tego, które w ostatnich dwunastu miesiącach miały wyższą stopę zwrotu, to te trzymamy w portfelu. Zresztą jeszcze o tych regułach Dual Momentum będziemy mówić sobie później. Także na spokojnie wszystko będzie wyjaśnione.
Trzeci komponent Gary nazwał komponentem nieruchomości. Ta ma REITy i REITy hipoteczne. Dwa rodzaje REIT. Na nich stosuje właśnie Momentum. W zależności od tego, który mocniej rośnie – to jeżeli ten na przykład REIT hipoteczne akurat, to wtedy trzymamy sobie w portfelu albo te drugie REITy, a jak nie to mamy gotówkę. Tak przynajmniej było w oryginale.
Ostatni komponent, taki stresowy – nazwijmy to stress. Tam mamy złoto i długoterminowe obligacje skarbowe rządu amerykańskiego. Tutaj coś dla zwolenników złota również się znalazło. Jeżeli złoto ma wyższą stopę zwrotu w ostatnich dwunastu miesiącach od długoterminowych obligacji skarbowych – takich trzydziestoletnich obligacji skarbowych – to wtedy mamy złoto. Jeżeli nie, trzymamy gotówkę. Dlaczego się to nazywa stressem? Dlatego, że w sytuacjach mocno stresowych na rynku – czyli, że coś złego się dzieje – to zwykle mamy ucieczkę w bezpieczne aktywa. Czyli na przykład złoto jest czasami postrzegane jako taka bezpieczna przystań i wtedy złoto ma tendencję do wzrostów. Dla jasności – to nigdy nie jest 1:1. Złoto może również wówczas też spadać, ale mówimy o takiej statystyce wieloletniej, że zwykle – i to widać zresztą w danych, to działa. Zwykle jak się coś dzieje i jest jakiś pożar na rynkach finansowych – w gospodarce, w ekonomii – wtedy zwykle rządy i banki centralne starają się gasić ten pożar. Obniżane są stopy procentowe, a to z kolei pomaga długoterminowym obligacjom skarbowym. Tym obligacjom trzydziestoletnim. Wtedy można na tym zarabiać.
Czyli to jest taki powiedzmy bezpiecznik. Czyli ten komponent stresowy – on może przeciętnie bardzo słabo zarabiać, ale w momencie jak przyjdzie coś takiego bardzo niefajnego, typu rok 2008, albo rok 2020 – właśnie pandemia Covid, to złoto i długoterminowe obligacje skarbowe to jest coś, co zwykle pozwala zarobić całkiem fajnie i zresztą tak też było jak sobie sprawdzałem historycznie.
Jeżeli chodzi o tę koncepcję – pierwsze, dzielimy sobie ten portfel na te cztery komponenty. Komponent akcji, komponent obligacji, komponent nieruchomości i ten komponent stresowy. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz – to każdy ten komponent jest zarządzany strategią Dual Momentum. Coś, o czym już wstępnie powiedziałem. Dla jasności – testowanie takich scenariuszy będzie możliwe również w moim oprogramowaniu, w nowej wersji „System Trader”, która jest planowana gdzieś na początek marca tego roku. Będzie można dosłownie zbudować cztery takie komponenty i testować je jako jedną całość. Jako jeden portfel. Czyli taka multistrategia. To taka dygresja na boku. Jeżeli ktoś by chciał na przykład korzystać z mojego oprogramowania i coś takiego sobie spróbować.
Co to jest Dual Momentum
Co to jest Dual Momentum? To znów dla tych, co być może pierwszy raz – ja już to wstępnie powiedziałem, ale teraz powiedzmy sobie to bardziej jasno. Co miesiąc sprawdzamy stopę zwrotu z dwóch elementów. W zależności co mamy w tym portfelu. Załóżmy, że mamy akcje amerykańskie, albo akcje reszty świata – dwa takie indeksy – to sprawdzamy sobie stopę zwrotu dwóch tych elementów. W kroku drugim sprawdzamy, który element – czy na przykład akcje amerykańskie, czy akcje reszty świata – mają wyższą stopę zwrotu za ostatnie dwanaście miesięcy. Za ostatni rok. Dodatkowo jak już sobie wybierzemy taki indeks, to czy ta stopa zwrotu jest większa, niż stopa wolna od ryzyka. Czyli na przykład krótkoterminowe bony skarbowe rządu amerykańskiego. Obecnie one płacą prawie nic, bo te stopy procentowe nadal są bardzo niskie, ale w momencie kiedy na przykład te stopy procentowe były na poziomie nie wiem 5-10% i więcej, to wtedy można było bez ryzyka zarabiać 5-10%, więc mało atrakcyjne byłoby zarabiać 5% na akcjach, w momencie kiedy na przykład bony skarbowe by płaciły 10%. Dlatego mówimy tutaj o tej stopie wolnej od ryzyka, a nie od samego zera. Chociaż dzisiaj ta stopa wolna od ryzyka jest prawie, że tożsama z zerem.

Jeżeli – mówiąc krótko – mamy akcję, czy indeks – które zarabiają powyżej stopy od ryzyka i zarabiają więcej od drugiego komponentu, to my właśnie chcemy je mieć w portfelu. Jeżeli nie –czyli na przykład i jedno, i drugie zarabia mniej, niż stopa wolna od ryzyka – to wtedy w portfelu mamy gotówkę lub obligacje. Czyli po prostu chowamy się. Nie ma trendu wzrostowego. Chcemy przeczekać burzę i mamy w portfelu gotówkę albo obligacje. Obligacje zwykle krótkoterminowe – ale to też można różnie do tego podchodzić. Można ten temat rozwinąć i pokażę jak ja to będę robił u siebie na rachunku.
Ostatni krok – przez miesiąc nie robimy nic i wracamy do kroku numer jeden po miesiącu. Czyli tak naprawdę jest to dość leniwa strategia i niewymagająca dużej aktywności. Być może jak ktoś słucha tego i nie widzi tego wszystkiego, to wydaje się to dość skomplikowane – natomiast wtedy zachęcam takie osoby, żeby weszły sobie na moją stronę i zobaczyły sobie ten slajd, o którym teraz mówię. Naprawdę to jest bardzo prosta strategia. Bardzo prosta koncepcja. Jak coś rośnie – chcemy mieć to w portfelu. Jak coś nie rośnie, to my nie chcemy mieć tego w portfelu, a tutaj dodatkowo jeszcze sprawdzamy dwie rzeczy czy rosną – i chcemy mieć ten element w portfelu, który rośnie mocniej, który ma po prostu większe Momentum, ma większy pęd.
Jakie są zalety takiego podejścia? Po pierwsze, to podejście bazuje na bardzo dobrze już znanej strategi GEM (Global Equities Momentum). Bardzo polecam też swój artykuł, który opisuje tę strategię. Bardzo obszerny. Będzie na stronie, do tego odcinka podlinkowany ten artykuł. Jest to sprawdzona anomalia. Zresztą już nie od dziś, nie od wczoraj. Przez dekady, wręcz przez wieki wykorzystywana przez inwestorów. To, co fajne jest w Momentum to, to, że jest to anomalia, która swoje źródło ma w błędach behawioralnych. Pomimo, że świat się zmienia – zmieniają się technologie, coraz łatwiej nam o dostęp do informacji – to jednak mimo wszystko jesteśmy przede wszystkim ciągle ludźmi. Przeżywamy podobne emocje jak nasi dziadkowie, pradziadkowie, prapradziadkowie – i popełniamy dalej te same błędy. Ponieważ ta anomalia Momentum, jest zakorzeniona właśnie w behawiorystyce, to tutaj jest małe prawdopodobieństwo, że nagle wszyscy będą bardzo rozsądni i nie będą popełniali błędów i Momentum przestanie istnieć. Poza tym co by to oznaczało, że Momentum nie ma? Rynki byłyby w bezruchu. Nie byłoby trendów wzrostowych. Właściwie wtedy by nic nie było, jak to mówił klasyk.
Kolejna zaleta takiego podejścia to jest prostota. Naprawdę jest to proste. Być może to brzmi skomplikowanie jak ja to opowiadam przy mikrofonie. Natomiast jak sobie na to spojrzy ktoś tak naprawdę na spokojnie, to jest to bardzo proste i ta strategia później – jak już ją się stosuje – nie wymaga żadnych cudów. Mamy rozproszone ryzyko w tym konkretnym podejściu, bo mamy cztery różne komponenty, różne klasy aktywów. Jest mała zmienność – co też za chwilę pokażę – takiego portfela, i są małe obsunięcia. Natomiast wady takiego podejścia są takie, że koszty transakcyjne są wyższe, niż w przypadku ETF-ów amerykańskich. Jeżeli byśmy chcieli zastosować coś takiego na przykład na koncie IKE, to niestety na koncie IKE będziemy płacić większe prowizje, niż to, co się płaci za prowizje w Stanach Zjednoczonych u brokerów amerykańskich, na ETF-ach amerykańskich. Oczywiście ciężko powiedzieć, że to jest wina samej strategii jako takiej. Po prostu taki klimat mamy w Polsce i w Europie szerzej. Natomiast to pokazuje, że musimy niestety przy na przykład koncie IKE, myśleć o tych kosztach transakcyjnych.
Kolejna sprawa jest taka, że część obligacyjna, o której ja tutaj mówiłem w tej strategii, to jest część obligacji zagranicznych. My mamy tylko jeden ETF na obligacje skarbowe w Polsce, o którym zresztą powiem za chwilę. Natomiast to jest wszystko. Nie mamy takiej palety ETF-ów obligacyjnych, jaka jest w Europie czy generalnie w strefie Euro, czy w Stanach Zjednoczonych. To jest kolejna wada, więc to znów – jakbyśmy chcieli w Polsce wprost zastosować to jest problematyczne, bo obkupowanie się tymi obligacjami może być dyskusyjne. Jeżeli ktoś nie chce mieć ryzyka walutowego – podkreślam – to jest kluczowe, bo pokaże, że ja jednak będę kupował te obligacje zagraniczne.
Ostatnia wada takiego podejścia to jest ograniczenie stopy zwrotu. Historycznie akcje miały najwyższą stopę zwrotu, a tutaj mamy komponenty jeszcze inne. Na przykład te obligacyjne, które historycznie zarabiały mniej, niż akcje. My dokładając do tego, czy Gary Antonacci dokładając do tego portfela dodatkowe komponenty – one wygładzają tę linię kapitału. Ten portfel jest mniej zmienny natomiast niestety to nie jest zwykle tak za darmo – tylko właśnie kosztem niższej stopy zwrotu. Oczywiście być może jest to warte zrobienia jeżeli komuś to daje święty spokój i może ktoś spać spokojnie – to jak najbardziej ma to sens. Natomiast w tym kontekście czysto matematycznym jest to wada.
Jak taki portfel Gary’ego Antonacciego się sprawował? Ja nie będę w tym momencie już czytał całej tabelki, którą w tym momencie widzą Ci, którzy oglądają to, ale oczywiście nie widzą tego Ci, którzy słuchają. Powiem tylko na szybkości, że za lata 1974-2011, ten komponent akcyjny zarabiał średnio rocznie… Niech sobie tutaj zerknę – 15,8%. Ten komponent kredytowy czy obligacyjny zarabiał 10,5% średnio rocznie. Komponent nieruchomości zarabiał 16,8%, a ten stresowy, ze złotem, zarabiał 16,6%. To jest za lata 1974-2011. Cztery komponenty.

Natomiast jak się to wszystko połączy razem – te cztery komponenty – czyli mamy portfel i każdy komponent ma po 25%, to cały taki portfel zarabiał 14,9% i w najgorszym momencie historycznie w tym okresie tracił niespełna 11%. Maximum drawdown jak to się określa. Czyli w najgorszym momencie wartość portfela osunęła się o niespełna 11%.
Tu kilka uwag. Po pierwsze – nie mamy tutaj uwzględnionych kwestii ani podatkowych, ani co gorsza transakcyjnych. I jeszcze jedna rzecz – odnosi się to do okresu 1974-2011. Jakbyśmy rozszerzyli sobie ten zakres danych tych dat, to niestety ten wynik, aż tak cudowny nie jest. Generalnie wtedy on już robi się troszkę gorszy. Natomiast idea jest bardzo zacna, bardzo fajna. Nawet jeżeli musimy płacić podatki i musimy płacić prowizje – to wciąż jest na tyle zapasu, że warto się przynajmniej nad tym pochylić. Niemniej jednak dla mnie to było zbyt skomplikowane, o czym za chwilę powiem.
Tutaj też widzimy taki wykres od roku 1974 do 2011 – gdzie widzimy, że ten Composite Dual Momentum, tak to się tutaj nazywa – czyli taki kompozyt z tych czterech komponentów. Ewidentnie ładnie bije tutaj inne benchmarki w postaci MSCI US – czyli amerykańskich akcji MSCI World, czy portfela 60/40. Takiego globalnego portfela 60/40. Widać, że tutaj ten Composite Dual Momentum – ten pomysł Gary’ego Antonacciego, pięknie bije wszystkie te benchmarki, czy te indeksy. I to nie tylko jeśli chodzi o stopę zwrotu, ale też ma mniejszą zmienność i mniejsze obsunięcia. Ja to wszystko sobie upraszczam i to mocno. Otóż jeżeli chodzi o moje konto IKE – ja tutaj ograniczam przynajmniej na razie póki co, dość mocno tę konstrukcję.
Moja strategia na IKE
Dlaczego to robię? Po pierwsze – historycznie największe stopy zwrotu dawał rynek akcji jak już mówiłem. Dlatego też ja mam jeszcze mimo wszystko… Pierwsze siwe włosy się pojawiają, ale jeszcze mam całkiem sporo do emerytury, wiec po prostu mogę sobie pozwolić na więcej ryzyka i nie mam z tym problemu, Zresztą te pieniądze to są naprawdę pieniądze, po które nie chcę sięgać wcześniej, niż za te dwadzieścia lat, a być może nie będę musiał po nie sięgać nigdy i być może będą mogły te pieniądze być odziedziczone. Whatever.

W każdym razie, to nie są pieniądze, które będę chciał wydawać jutro, czy za pięć lat, czy nawet za dziesięć. Dlatego też ja ograniczam się do rynku akcji, bo chcę sobie maksymalizować stopę zwrotu. Niestety koszty transakcyjne – jak już mówiłem – w Europie i również w Polsce są dość wysokie, więc chcę po prostu minimalizować koszty transakcyjne. Muszę więc minimalizować ilość transakcji. Chcę mieć też w portfelu ekspozycję na GPW,
na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. Też siłą rzeczy Gary Antonacci jako Amerykanin, nie tworzył w swoim portfelu komponentu poświęconego polskim akcjom, bo prawdopodobnie byłoby to mało sensowne z jego perspektywy.
Jak wygląda moja strategia IKE? Wreszcie po niemalże godzinie przechodzimy do meritum tego odcinka.

Moja strategia IKE będzie zbudowana z trzech komponentów. Tak naprawdę z dwóch, ale powiedzmy z trzech. Pierwszy komponent, to jest komponent akcji zagranicznych. Tutaj będę stosował dwa elementy w tym portfelu. Akcje z indeksu MSCI World, albo akcje z indeksu MSCI emerging markets – czyli albo akcje z krajów o gospodarkach rozwiniętych, albo z indeksu krajów o gospodarkach wschodzących. Jeżeli ani jeden ani drugi nie daje zarabiać – w tym momencie, w ostatnich dwunastu miesiącach – to będę się przepinał na koszyk obligacji zabezpieczonych do waluty Euro. Waluta Euro jest wybrana celowo – dlatego, że mimo wszystko zmienność Euro do polskiego Złotego jest mniejsza, niższa, niż na przykład Dolara amerykańskiego do polskiego Złotego.
50% portfela ja przeznaczam na taki komponent akcji zagranicznych. Dlaczego nie stosuję innych indeksów takich jak w oryginale w strategii GEM? Prawdopodobnie niektórzy już się domyślają. Prawda jest taka, że o ile łatwo jest mieć w Polsce, w Europie ekspozycję na S&P 500, czyli akcje amerykańskie – o tyle jest ciężko mieć dostęp do akcji reszty świata jak to się mówi. Czyli całego świata bez Stanów Zjednoczonych. Czyli All Country World Index excluding USA (ACWI ex US). Nie ma takiego indeksu w ETFie UCITS. Oczywiście można go sobie na piechotę złożyć składając go z kilku innych indeksów. Natomiast to generuje koszty i generalnie komplikuje całą sytuację. Poza tym ja już mam strategię GEM na koncie zagranicznym, wiec tutaj po prostu robię coś innego i upraszczam to jak się da najbardziej. 50% ma więc ten pierwszy komponent.
Drugi komponent jest komponentem polskim. Dlatego ja mówiłem, że to są trzy komponenty, ale jak gdyby dwa. Dlatego dwa, że ten drugi komponent to jest komponent akcji polskich, ale ten komponent akcji polskich jest zbudowany z dwóch takich filarków. Pierwszy to są akcje z indeksu WIG20, lub WIG





