Pobierz skondensowaną porcję wartościowej wiedzy o inwestowaniu!🙂

Inflacja nie jest niczym nowym w historii ludzkości. W szczególności w Polsce wielu nadal pamięta inflację z przełomu lat 80. i 90., a nawet lat 70. ubiegłego wieku. Obecnie daleko nam do tamtych odczytów inflacji, ale i tak głośno się zrobiło, gdy po latach względnej stabilizacji cen, te podskoczyły ostatnio gwałtownie. Stopa inflacji w Polsce w chwili nagrywania tego podcastu w listopadzie 2021 roku wynosi około 7 procent.

W tym materiale przedstawię pokrótce historię inflacji na świecie, skupiając się głównie na wieku XX, bo to on był najmocniej doświadczony wzrostem cen. Następnie na realnych przykładach pokażę jak można bronić się przed inflacją. Czy tego chcemy, czy nie – każdy z nas musi wejść w buty inwestora, aby uchronić swój kapitał. Warto jednak by kierować się tu strategią opartą na twardych danych, a nie obiegowymi opiniami. Na koniec postaram się przedstawić co nas może czekać w bliższej i dalszej przyszłości.

Materiał dostępny w formie podcastu🎧, wideo📺 oraz tekstu📃. Full-wypas. 😎

W tym odcinku

📌 Inflacja na przestrzeni wieków
📌 Dlaczego inflacja jest groźna?
📌 Dlaczego wiek XIX był wiekiem stabilnych cen i niskiej inflacji?
📌 Co było powodem ogólnoświatowej inflacji w XX wieku?
📌 Bimetalizm, czyli standard złota i srebra
📌 Dolar jako waluta rezerwowa
📌 Jakie waluty na świecie historycznie były najmocniejsze?
📌 Rola banków centralnych
📌 Czy obecny, XXI wiek będzie również wiekiem wysokiej inflacji?
📌 Jak zabezpieczyć swoje pieniądze przed inflacją?
📌 Co nas czeka w przyszłości?

Polecane linki

Pobierz aplikację #ST i zbuduj własny plan inwestowania! 😎

👉 WIĘCEJ O OPROGRAMOWANIU…

  • Kilkadziesiąt gotowców inwestycyjnych. Są w nich portfele pasywne oparte na ETF jak i strategia dla spółek dobieranych indywidualnie. Do tego możliwość budowania i testowania własnych portfeli inwestycyjnych.
  • Dane historyczne indeksów (akcje, obligacje, towary, nieruchomości) sięgające do roku 1900 — ponad 120 lat! To absolutny unikat!
  • Dane z ponad 70 giełd na świecie. Są to notowania bieżące jak i historyczne (do 40 lat wstecz) dla rynku akcji, ETF, kontraktów terminowych, walut, kryptowalut. Koszt samych danych to około 4000 PLN rocznie!
  • Katalog funduszy ETF. Pełna baza ponad 2600 ETFów po polsku z listą dostępności u brokerów w Polsce!
  • Monitoruj swój portfel na bieżąco! Inwestuj według planu, nie emocji!
Pobierz
 

📖 TRANSKRYPT PODCASTU

Wstęp

Dziś porozmawiamy o zjawisku, które rozpala wyobraźnię wielu inwestorów, i nie tylko inwestorów. Tak naprawdę będziemy rozmawiać o czymś, co dotyczy każdego z nas. Bez względu na to, czy jesteśmy inwestorami, czy nie. Będziemy mówić o inflacji. 

Tak się składa, że właśnie w ostatnich tygodniach, w szczególności w Polsce, i nie tylko w Polsce, inflacja to jest temat z czołówek nagłówków w mediach. Dlatego, że ceny, po kilku, kilkunastu latach w miarę stabilnych kursów, zaczęły dość mocno szybować w górę. W Polsce, w listopadzie 2021 roku, w momencie, kiedy nagrywam ten materiał, inflacja ma około siedem procent. Czyli są to poziomy, które były niewidziane przez dłuższy okres. Dlatego też tym bardziej wzbudza to większe emocje.

Dzisiejszy odcinek jest poświęcony temu, żeby przybliżyć nieco zjawisko inflacji. Dla jasności, ja nie jestem absolutnie żadnym ekspertem, jeżeli chodzi o inflację, czy w ogóle o gospodarkę. Nie chcę tutaj nawet próbować udawać, że kimś takim jestem. Natomiast staram się jak zawsze, do swojej roboty podchodzić rzetelnie, i też tak, żeby czerpać z uznanych, renomowanych, i wiarygodnych źródeł. 

Tak się stało również tym razem. Mianowicie, podstawowym źródłem informacji jest firma Global Financial Data. Czyli to jest firma, która opracowuje, i dostarcza dane historyczne, sięgające nawet czasami wiele wieków wstecz. Również w moim oprogramowaniu System Trader, korzystam z danych Global Financial Data. W pewnym zakresie. Ponieważ oni tak naprawdę robią bardzo, bardzo dużo różnych rzeczy. Część też przytaczanych danych, pochodzi z mojego oprogramowania. Czyli jeżeli będę tutaj cytował czasami różne konkretne już dane, to tak naprawdę będą one wynikiem obróbki w moim oprogramowaniu System Trader. 

The Century of Inflaction, to jest artykuł, z którego czerpałem najwięcej. To jest artykuł właśnie ze strony Global Financial Data. Na stronie systemtrader.pl/074, tak jak numer tego odcinka, postaram się podlinkować wszystkie artykuły. Tak naprawdę czerpałem z bardzo wielu różnych źródeł. Tak, żeby każdy mógł zobaczyć, jak to wygląda w jeszcze większych szczegółach, gdyby ktoś był mocno tym zainteresowany. 

O czym dziś porozmawiamy? Oczywiście o inflacji, ale tak naprawdę, jak już też wspomniałem, będę chciał ten temat nieco przybliżyć w ten sposób, żeby to było zrozumiałe dla każdego. Nie tylko dla osób, które być może studiują ekonomię, i gdzieś są tym tematem mocno, żywo zainteresowane, ale również dla takiego, zwykłego, przeciętnego Kowalskiego, który po prostu pracuje. Być może na etacie. Próbuje jakieś pieniążki odłożyć na boku, i oczywiście inflacja również go dotyczy, albo być może nawet przede wszystkim go dotyczy, bo boi się, co się stanie, gdy inflacja będzie na wyższych poziomach. Co się stanie na przykład z jego oszczędnościami?

Dlatego też będę chciał pokazać jak wyglądała inflacja na przestrzeni wieków. W szczególności skupię się tutaj na wieku dwudziestym, bo to był wiek, który był pod wieloma względami wyjątkowy. Postaram się też odpowiedzieć na koniec na pytanie, czy nasz obecny wiek, dwudziesty pierwszy, będzie wiekiem również bardzo mocno naznaczonym inflacją. Tak jak wiek dwudziesty. Być może będziemy cieszyć się stabilnością, jak w wieku dziewiętnastym, ale o tym wszystkim też w szczegółach niebawem opowiem. Także proszę się nie martwić, jeżeli by coś było niejasne. Żeby można było ten materiał przedstawić naprawdę każdemu, bez względu na poziom wiedzy, zaczniemy od absolutnego zera.

Czym jest inflacja?

Czym jest inflacja? Oczywiście pewnie każdy z nas wie, czym jest inflacja. Czuje to podskórnie, czym jest inflacja. Zwłaszcza jak idzie teraz do sklepu, i widzi, że ceny są wyższe. Inflacja, to jest po prostu wzrost cen w gospodarce. Skutek inflacji jest zawsze ten sam. To znaczy, nasze pieniądze tracą na sile nabywczej. Czyli za te same pieniądze, które posiadamy w kieszeni, możemy kupić coraz mniej. To jest oczywiście duży problem. Zwłaszcza w momencie, kiedy inflacja rośnie coraz mocniej, i mocniej.

Odwrotnością inflacji jest coś, co nazywa się deflacją. Czyli jest to ujemna inflacja, i to jest z kolei dla odmiany, coś przyjemnego. Przynajmniej z pozoru. Mamy na przykład sto złotych w kieszeni, i po pewnym czasie to sto złotych jest warte sto dwadzieścia złotych. To znaczy, nadal mamy w kieszeni sto złotych, jak mieliśmy, ale możemy już kupić za te sto złotych więcej, niż mogliśmy na przykład kupić rok wcześniej. To jest deflacja. Czyli odwrotność inflacji.

Tak jak już wspomniałem, obecnie w Polsce mamy inflację na poziomie około siedmiu procent, w listopadzie 2021 roku. Czyli w momencie, kiedy nagrywam ten materiał. Pomimo, że nam tak się wydaje, że to jest bardzo wysoka inflacja, to oczywiście ona jest wysoka w odniesieniu do tego, co było na przykład rok, dwa, trzy lata temu.

Natomiast uwierzcie mi, zresztą sami się przekonacie, że to nie są wysokie poziomy inflacji, odczytów inflacyjnych. Nie mówię tego po to, żeby próbować jakoś usprawiedliwiać to, co się dzieje w Polsce, tylko po to, żeby pokazać, że tak naprawdę, jeżeli mówimy o hiperinflacji, to nie nadużywajmy tego słowa, bo hiperinflacja, to jednak mimo wszystko, nie ta skala, co mamy obecnie w Polsce.

Myślę, że wraz z przedstawianiem tego materiału coraz głębiej, wszystko będzie też coraz jaśniejsze, i być może uda się nam wyrobić nieco bardziej obiektywne spojrzenie na ten temat, na to zagadnienie. Bazując bardziej na danych, niż takich obiegowych opiniach, czy też zwyczajnie emocjach. To jest zrozumiałe. Jeżeli idziemy do sklepu, i widzimy, że coś jest coraz droższe, to oczywiście może to budzić niepokój. Zresztą taka jest też niestety cecha inflacji. O czym też będziemy mówić. 

Inflacja to nic nowego

Inflacja nie jest niczym nowym. Już tak naprawdę historycznie, wieki temu, ludzkość była naznaczana inflacją. Na przykład w trzecim wieku, cesarstwo rzymskie psuło monetę, robiąc w ten sposób, że do monet dodawano domieszkę mniej szlachetnych metali. Czyli, żeby tych monet było po prostu więcej. Oczywiście na krótką metę do działało, bo można było mieć więcej pieniędzy. Natomiast oczywiście doprowadziło to do hiperinflacji. Wtedy jeszcze nie było drukowania, a dziś nawet już nie trzeba drukować, bo można po prostu w zapisach elektronicznych zwiększyć ilość pieniądza w obiegu. Natomiast to była forma, powiedzmy w cudzysłowie „drukowania” pieniędzy, już w cesarstwie rzymskim. Trzeci wiek naszej ery. 

Z kolei w czternastym wieku, była inflacja chociażby w Chinach. Tam z kolei cesarze, poszli właśnie o krok dalej. Czyli zamiast monet, wprowadzili już pieniądz papierowy. Oczywiście jak papier, łatwiej jest go wydrukować, niż złote monety. Ciężko było tutaj nie ulec pokusie. Faktycznie tak zrobiono, i wywołano wówczas inflację.

Inflacja w Stanach Zjednoczonych

Inflację widać w szczególności na dłuższych okresach. Zwłaszcza, jeżeli inflacja nie jest jakoś bardzo na wysokich poziomach, to ona tu i teraz, może być wręcz niewidoczna. Natomiast w dłuższych okresach, ona jest już bardziej widoczna. Dla przykładu, gdybyśmy mieli dolara w roku 1800, w Stanach Zjednoczonych, to ówczesny dolar, odpowiada dzisiejszym niemalże dwudziestu dwóm dolarom.

Czyli wówczas, w 1800 roku, mając jednego dolara, mogliśmy kupić mniej więcej tyle dóbr, czy usług, za które dziś musielibyśmy zapłacić dwadzieścia dwa dolary. Z kolei w roku 1900, jeden dolar odpowiada dzisiejszym około trzydziestu dwóm dolarom. To jest ciekawa sytuacja, bo wydawałoby się, że dwieście lat temu, jeden dolar był wart dwadzieścia jeden dolarów, a sto lat temu, trzydzieści dwa dolary. Powinno być na odwrót. 

To wynika z tego, że w latach z wieku dziewiętnastego, często występowała deflacja. Czyli wtedy pieniądz tak naprawdę w czasie, nabierał wartości. Co w dzisiejszych czasach wydaje się dla nas, zwłaszcza w Polsce, dość abstrakcyjne, ale faktycznie się tak okazuje, że dolar na początku dziewiętnastego wieku, a dolar pod koniec dziewiętnastego wieku, to nie był ten sam dolar. Bynajmniej to nie jest tak, że on stracił, tylko właśnie przybrał na wartości.

Stąd sto lat temu, paradoksalnie za jednego dolara, można było kupić tyle, na co dziś musielibyśmy wydać trzydzieści dwa dolary. Z kolei w roku 1950, to, co mogliśmy kupić za jednego dolara, dziś kosztowałoby nas ponad jedenaście dolarów. Tak przybliżając się do naszych współczesnych czasów. To, co kosztowało jednego dolara w roku 2000, dziś, w Stanach Zjednoczonych kosztuje jeden dolar i sześćdziesiąt jeden centów. 

Tak to wygląda. Oczywiście jak zwykle pojawia się temat, jak mierzyć inflację? Tak naprawdę inflacja jest dla każdego inna, bo koszyk inflacyjny, każdy z nas ma inny. Natomiast bazując na oficjalnych danych, tak to wyglądało historycznie, w Stanach Zjednoczonych.

Również jak popatrzymy na Stany Zjednoczone, jeżeli chodzi o inflację historycznie. Oczywiście mówię, popatrzymy, dla tych, którzy widzą tutaj zapis wideo. Dla tych z Was, którzy tylko słuchają podcastu, to proszę uruchomić wyobraźnię. Ja postaram się nieco opowiedzieć, jak inflacja na przestrzeni ostatnich stu lat, wyglądała w Stanach Zjednoczonych. Ponad stu lat. 

Otóż inflacja na początku, czyli generalnie jak rozpoczęła się pierwsza wojna światowa, to oczywiście inflacja podskoczyła, co jest zwykle dość naturalne, w momencie, kiedy trzeba się zadłużać na potrzeby działań wojennych. Faktycznie, w Stanach Zjednoczonych, które nie były może wprost tak uwikłane w ten konflikt, to jednak inflacja podskoczyła do osiemnastu procent, po wybuchu pierwszej wojny światowej. Ponieważ Stany Zjednoczone były jednym z wygranych na wojnie, to wówczas bardzo szybko ta sytuacja się odmieniła, i tak naprawdę mieliśmy deflację.

Deflacja była dość mocna, potężna, bo aż na poziomie minus dziesięciu, minus jedenastu procent. To było też de facto problematyczne. Zresztą lata dwudzieste, i trzydzieste, w Stanach Zjednoczonych, to był ciężki okres. Nie tylko w Stanach Zjednoczonych, gdzie było duże bezrobocie, i faktycznie był okres deflacyjny. Później, jak się z deflacji z kolei wygrzebano, to inflacja mniej więcej cały czas oscylowała gdzieś tak w zakresie albo blisko zera, albo gdzieś tak do powiedzmy poziomu dziesięciu procent. Sytuacja oczywiście różne barwy przybierała. W zależności od okresu. 

Jednym z takich burzliwych okresów, były lata siedemdziesiąte, ubiegłego wieku. Kiedy inflacja podskoczyła dość znacząco. Nawet w regiony gdzieś piętnastu procent. Od tamtego czasu, od lat osiemdziesiątych powiedzmy, inflacja już w Stanach Zjednoczonych jest cały czas, mniej więcej gdzieś tak na poziomie między zerem, a pięcioma procentami. Chociaż nawet już ostatnio, w Stanach Zjednoczonych, również mówi się, że inflacja przekroczyła te pięć procent. Jest około sześć procent. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Natomiast generalnie inflacja jest (była?) na dość powiedzmy stabilnym poziomie. 

Wiek dziewiętnasty, jeżeli chodzi o taki historyczny rys inflacji, to jest taki powiedzmy wiek spokoju. Taka cisza przed burzą. Tak naprawdę, z nielicznymi wyjątkami tutaj w Stanach Zjednoczonych, w dziewiętnastym wieku była wojna secesyjna, gdzie faktycznie był epizod inflacji, bo również działania wojenne spowodowały, że trzeba było się zadłużać. Gdzie trzeba było więcej po prostu sponsorować działań wojennych.

Natomiast generalnie wiek dziewiętnasty, przyjmuje się, że był wiekiem deflacji. Czyli tak naprawdę inflacji nie było. Te ceny były bardzo stabilne, a wręcz nawet spadały. Czyli od końca de facto wojen napoleońskich, czyli roku 1815, do roku 1914, czyli wybuchu pierwszej wojny światowej, ceny na świecie były bardzo stabilne. Właściwie nawet mówi się, że w roku 1914, w wielu krajach ceny były niższe, niż sto lat wcześniej, w roku 1815. 

Inflacja w Wielkiej Brytanii

Z czego się to wszystko bierze, że nagle w wieku dziewiętnastym, jest tak duża stabilizacja cen? Otóż wynikało to przede wszystkim ze stosowania tak zwanego bimetalizmu, czyli powiązania waluty ze złotem, lub srebrem. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii, gospodarka rosła szybciej, niż podaż złota. W latach 1815-1914, ceny spadały. Oczywiście nie wszędzie, i nie zawsze. Natomiast generalnie ze względu na to, że nie można było wydrukować więcej pieniądza, bo było powiązanie waluty ze złotem, lub ze srebrem – w tym przypadku, jeżeli chodzi o Wielką Brytanię, ze złotem, to po prostu inflacji nie było. 

Faktycznie, jak spojrzymy z kolei na Wielką Brytanię, tutaj z danymi o inflacji jest spory problem. Tak naprawdę wiele krajów, zwłaszcza w tych okresach takich mocno inflacyjnych, nie ma dobrych danych, czy dobrej jakości danych. Natomiast Wielka Brytania, jest jednym z nielicznych krajów, które mają dobre zapisy, jeżeli chodzi o inflację. Jeżeli chodzi o notowanie tego, jak to wyglądało historycznie, to generalnie schyłek wieku osiemnastego, i wiek dziewiętnasty, tak jak już mówiłem wcześniej – bardziej deflacyjny okres. 

Bimetalizm, czyli standard złota i srebra

Wszystko zaczęło się zmieniać w wieku dwudziestym, gdzie inflacja była już zdecydowanie wyższa, bo faktycznie wtedy już nie mieliśmy problemów deflacyjnych. Owszem, one były na początku dwudziestego wieku, ale przede wszystkim były problemem w drugą stronę, już inflacyjne. 

Parytet srebra. Ja już wspomniałem tutaj o parytecie złota, ale był też parytet srebra. Mówi się bimetalizm. Czyli złoto, lub srebro. Otóż niektóre kraje, jak na przykład Francja, czy Rosja, czy Austria, korzystały nie z parytetu złota, a parytetu srebra. Generalnie ponieważ podaż srebra była wyższa, od wzrostu gospodarek, to tu częściej występowała inflacja. Była ona zwykle wyższa, niż w krajach, gdzie stosowano parytet złota, czy tak zwanego standardu złota. 

Natomiast wynikiem stosowania standardu złota i srebra, była stabilność walut. To jest taki charakterystyczny symbol tamtych czasów, że w momencie, kiedy waluty nie można było wydrukować więcej, bo była ona ściśle powiązana ze złotem, lub ze srebrem, to wtedy te ceny były pod kontrolą. Co, dla jasności, nie zawsze oznaczało, że to było takie piękne w praktyce. Jeżeli chodzi o to, co się działo w takim życiu nie tylko ekonomicznym, ale też zwykłego człowieka. To nie zapobiegało na przykład powstawaniu takich negatywnych zjawisk, jak chociażby bezrobocie.

Przykładowo, wartość dolara, względem funta brytyjskiego, była niemal taka sama, przez okres między latami 1830, a momentem wybuchu pierwszej wojny światowej w roku 1914. Coś, co wydaje się bardzo wręcz ciężkie do wyobrażenia , że po niemalże stu latach, wyobraźcie sobie kurs waluty, względem innej waluty, jest praktycznie na niezmienionym poziomie. 

Wiek XX — wiek ekstremów

Natomiast wiek dwudziesty, to jest totalne przeciwieństwo tego, co było widoczne w wieku dziewiętnastym. On był wyjątkowy pod wieloma względami. Nie tylko jeżeli chodzi o inflację. Jak spojrzymy na wiek dwudziesty, to był to wiek przełomowy. Zarazem w tym pozytywnym, jak i negatywnym znaczeniu. Mieliśmy niestety dwie okrutne wojny światowe, które były czymś strasznym. Oby nigdy więcej takie rzeczy nie miały miejsca. Natomiast obok tych wojen światowych, i obok tego całego okrucieństwa, również nastąpił ogromny rozwój nauki, techniki, i medycyny. Również wojny napędzały to w pewnym sensie. Ponieważ wynalezienie bomby atomowej, to z kolei pociągało to, że wiele innych sektorów nauki musiało się dobrze rozwijać. Co dało na przykład, chociażby początek ery informatyzacji, bo te obliczenia były potrzebne na przykład, przy wynalezieniu bomby atomowej. Mamy też erę lotnictwa. Mamy również takie zjawiska jak kolonizacja, i dekolonizacja trzeciego świata. Mamy powstanie, i upadek komunizmu. 

Mamy też w wieku dwudziestym, niespotykaną skalę wzrostu standardu życia, jakości życia. Można powiedzieć, że to właśnie wiek dwudziesty, spowodował, że ludzkość w końcu naprawdę mogła żyć na godnym poziomie. Oczywiście wykluczając tutaj te okresy straszliwych wojen, gdzie miliony ludzi traciło życie, ale czysto ekonomicznie, i czysto tak technicznie, gospodarczo – ludzkość była w stanie zapewnić życie na niespotykanym dotychczas standardzie. Wysokim standardzie. 

Również wiek dwudziesty, to ogromny przyrost ludności na świecie. Przykładowo, na początku roku 1900, na ziemi żyło 1,6 miliarda ludzi, a dziś mamy już prawie osiem miliardów ludzi. Ziemię zamieszkuje już prawie osiem miliardów ludzi. Konkretnie oczekuje się, że w roku 2023, pęknie granica ośmiu miliardów ludzi na ziemi, co jest ogromnym, ogromnym przyrostem. 

Wiek XX, wiek inflacji

Wiek dwudziesty, to również wiek inflacji. Otóż nigdy w historii świata, świat nie był tak mocno dotknięty, tak mocno przeczołgany przez inflację, jak właśnie w wieku dwudziestym. Był to wiek absolutnie wyjątkowy. Inflacja dała się we znaki większości mieszkańców ziemi. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii, w wieku dziewiętnastym, jak mówiłem – była wielka stabilizacja cen. Uśredniona inflacja, za cały dziewiętnasty wiek, to jest mniej więcej około 0,5% powyżej zera. Natomiast bardzo często była wręcz deflacja. Tak w wieku dwudziestym, w latach osiemdziesiątych, inflacja w Wielkiej Brytanii, sięgała już 26%.

Teraz zrobimy taki chronologiczny przeskok po różnych etapach inflacji, w dwudziestym wieku. Od początku dwudziestego wieku, przejdziemy przez różne etapy, w których inflacja miała różne formy. Różne również formy, jeżeli chodzi o jej nasilenie. 

Lata 1900-1914 — standard złota

Pierwszy etap, to jest początek dwudziestego wieku, a więc lata do pierwszej wojny światowej. Czyli lata 1900-1914. Tutaj tak naprawdę sytuacja wciąż była bardzo podobna do tej jaka miała miejsce w wieku dziewiętnastym. Obowiązywał standard złota, i również srebra, więc ten tak zwany bimetalizm. Tutaj mieliśmy relatywną stabilność tych cen, i kursów walut. Także wiele krajów, dzięki temu, że zastosowało właśnie ten standard złota, to mogło dzięki temu cieszyć się stabilizacją, czy stabilnością tych cen. Z kolei te słabsze  jeżeli chodzi o ekonomię – kraje, stosowały standard srebra. Tam inflacja, jak już wspominałem, była nieco wyższa. 

Lata 1914-1918 — I wojna światowa

Wszystko odmieniło się wraz z wybuchem pierwszej wojny światowej. Ponieważ jak każdy konflikt, jak każda wojna, to powoduje, że pojawia się zapotrzebowanie na gotówkę. Po to, żeby móc działania wojenne zasponsorować. Żeby móc pokryć nakłady finansowe, na prowadzenie działań wojennych. Faktycznie tak się stało, że rok 1914, to jest taki powiedzmy rok przełomowy. Nie tylko dlatego, że wybuchła pierwsza wojna światowa, ale dlatego, że też pojawiła się już duża niestabilność cen. Pojawiła się inflacja, i hiperinflacja. To była największa inflacja, od czasów napoleońskich. Czyli przed rokiem 1815. 

Oczywiście kraje, które brały udział w wojnie, musiały tę wojnę jakoś tutaj pokryć finansowo. Jak najprościej było to zrobić? Drukując więcej pieniędzy. Trzeba było porzucić ten standard złota i srebra, i starać się nadrukować tyle pieniędzy, żeby wystarczyło na prowadzenie wojny. Oczywiście tak się przynajmniej politykom, na krótką metę wydaje, że to problem rozwiązuje. Jak było? Niestety, zwykle kończy się to tak samo. Czyli hiperinflacją, i inflacją.

Lata 1918-1939 — okres międzywojenny, hiperinflacja i… deflacja

W latach już powojennych, i w okresie międzywojennym – między latami 1918, do wybuchu drugiej wojny światowej, czyli roku 1939, mamy tutaj podział, można powiedzieć, na dwa takie obozy, jeżeli chodzi o kraje na świecie. 

Mianowicie te kraje, które przegrały pierwszą wojnę światową, to one oczywiście doznały największej inflacji w historii w ogóle ludzkości. W szczególności mam tutaj na myśli Niemcy, o których za chwilę powiemy nieco więcej. Natomiast kraje, które zwyciężyły, które były krajami, które na pierwszej wojnie światowej, można powiedzieć, dorobiły się – jak Wielka Brytania, i Stany Zjednoczone – one z kolei, doświadczyły czegoś przeciwnego. Czyli deflacji. 

Dla przykładu, jak deflacja w praktyce wygląda? Wybrałem w aplikacji System Trader, jak wyglądały realne stopy zwrotu na akcjach indeksu S&P 500. Dla jasności, wtedy jeszcze, w latach 1921-1934, dla którego tutaj zrobiłem to badanie, nie było jeszcze indeksu S&P 500, jako takiego, bo indeks S&P 500, czyli pięćset największych spółek amerykańskich – ten indeks został utworzony w marcu 1957 roku.

Natomiast już historycznie, Global Financial Data, stworzył na bazie pięciuset spółek notowanych już na giełdach w owym czasie – taki syntetyczny indeks S&P 500. To, co jest ciekawe, to, że między rokiem 1921, a 1935, średnia roczna stopa zwrotu, taka geometryczna, to było 7,3%, ale po uwzględnieniu inflacji, stopa zwrotu była większa. Okazuje się, że po uwzględnieniu inflacji, średnio rocznie można było zarobić 10%.

Deflacja w Stanach Zjednoczonych — stopa zwrotu z inwestycji po korekcie o inflację jest wyższa niż nominalna stopa zwrotu

Oczywiście to wydaje się absurdalne. Zwykle po uwzględnieniu inflacji, wynik jest gorszy. Natomiast to jest właśnie okres największej deflacji, w Stanach Zjednoczonych. Pomimo, że pomiędzy rokiem 1921, a rokiem 1935, mieliśmy ogromny krach. W szczególności, w roku 1929, gdzie rynek amerykański, jeżeli chodzi o giełdy, spadł ponad osiemdziesiąt procent, to pomimo takiego ogromnego spadku, w latach 1921-1935, stopa zwrotu była pozytywna, i to powyżej tego, co mówi taki naturalny odruch, że po uwzględnieniu inflacji, stopa zwrotu była po prostu jeszcze większa, niż przed uwzględnieniem inflacji. Dlatego, że była deflacja.

A jakie były przyczyny inflacji w międzywojniu? Otóż nowo powstałe państwa, takie jak Polska i Węgry, nie mogły ściągać wystarczających podatków. Problem starano się zadrukować. Oczywiście to były nowe kraje, gdzie społeczeństwa nie były wystarczająco zamożne, żeby móc sprostać wymogom podatkowym., obowiązkom podatkowym. Dlatego też starano się ten problem zadrukować. Wynik, jak zawsze, jest na końcu ten sam. Czyli powstaje inflacja. 

Z kolei Niemcy, miały taki problem, że jako przegrani z pierwszej wojny światowej, musieli na przykład płacić odszkodowania wojenne. To wprowadziło ich również w ogromne problemy inflacyjne, wręcz hiperinflacyjne. To nie był jedyny kraj, który miał ten sam problem, ponieważ wiele krajów, które przegrały pierwszą wojnę światową, musiało obsługiwać zadłużenia z okresu wojny. Wojna niestety wiązała się z tym, że trzeba było zainwestować bardzo dużo w te działania wojenne. Często zadłużając się, później był problem ze spłatą, czy obsługą tego zadłużenia. To również powodowało inflację. 

Można powiedzieć, że jak my dziś płaczemy nad tym, że jest siedmioprocentowa inflacja w Polsce, to wyobraźcie sobie, że w roku 1916, jeden dolar amerykański w Polsce, kosztował 5,3 marek polskich. Wówczas jeszcze nie było polskiego złotego. Były jeszcze marki polskie. W roku 1916, za jednego dolara trzeba było zapłacić ponad pięć marek polskich. Już w roku 1924, ten sam dolar amerykański, kosztował ponad dziewięć milionów marek polskich. To jest ogromny przyrost.

Lata 1939-1949 — II wojna światowa i lata powojenne

I niestety, pomimo, że międzywojnie nie było spokojne, jeżeli chodzi o te napięcia inflacyjne, i nie tylko inflacyjne, to ciężko było to ustabilizować, bo rok 1939, to jest niestety początek drugiej wojny światowej. Zresztą te problemy inflacyjne, również były dużym przyczynkiem do tego, żeby w ogóle doszło do drugiej wojny światowej. Między innymi tutaj to, co działo się w Niemczech, dało paliwo polityczne wielu skrajnym politykom. Nie będę tutaj wchodził w szczegóły. Oczywiście każdy wie, kim był Adolf Hitler. Natomiast niestety, rok 1939, wybuch drugiej wojny światowej, a więc ciężko tak naprawdę o stabilizację. Jeżeli chodzi o taką stabilizację gospodarczą. Paradoksalnie, świeża pamięć inflacji z poprzednich lat, sprawiła, że takie państwa jak Niemcy, miały te ceny pod kontrolą. To jest w ogóle paradoks, że Niemcy, w czasie drugiej wojny światowej, miały większą kontrolę nad cenami, niż w okresie przedwojennym. 

Bynajmniej Polska nie była najmocniej doświadczona inflacją w tym okresie międzywojennym. Na przykład takie kraje, jak Rosja i Niemcy, miały te poziomy inflacji, i hiperinflacji, na zdecydowanie wyższych poziomach. Dla przykładu, w Niemczech, litr mleka w roku 1914, kosztował jedną markę, a w roku 1924, kosztował już jeden trylion marek. Czyli dla jasności – trylion, to jest milion milionów marek. O tyle wzrosły ceny, między rokiem 1914, a 1924, w Niemczech. To była absolutnie totalna katastrofa. 

Zresztą, znów nie chcę wchodzić głęboko w temat, bo też nie jestem tutaj ekspertem, ale wręcz mówi się, że dla Niemców, nie było innego wyjścia, niż rozpocząć wojnę, żeby ten „cud”, w cudzysłowie gospodarczy, o którym mówili politycy w Niemczech, faktycznie nie okazał się, tak naprawdę mocno naciągany. Natomiast problem jest taki, jaki też zawsze jest w przypadku wojen. Są wygrani, i przegrani. Te państwa, które przegrały wojnę, w nich niestety, po drugiej wojnie światowe, wybuchła znów hiperinflacja. Dlatego, żeby jakoś ten temat, ten problem, zaadresować, bo pierwsza połowa dwudziestego wieku, to jest ogromna katastrofa. Zwłaszcza dla Europy, ale i tak naprawdę dla świata. W szczególności dla Europy. Jedna, i druga wojna światowa, spowodowały, że straty w ludziach, straty w gospodarce, to było coś niespotykanego w dziejach ludzkości.

Lata 1949-1970: Bretton Woods, standard dolara i umiarkowana inflacja

Dlatego też, w roku 1944, miała miejsce konferencja w Bretton Woods. Tam utworzono, tak zwany standard dolara. Po to, żeby między innymi ustabilizować problem z inflacją. Faktycznie udało się to zrobić. Przynajmniej na nieco ponad dwadzieścia lat. W latach 1949, czyli właśnie od tego Bretton Woods, do początku lat siedemdziesiątych, można powiedzieć, że to był okres względnej stabilności na rynkach walutowych. Tak jak wspomniałem, dolar zaczął pełnić rolę waluty rezerwowej. Była to taka podobna rola do złota w wieku dziewiętnastym. Tyle, że w wieku dwudziestym, zamiast standardu złota, mieliśmy standard dolara. 

Dolar z kolei sam w sobie, był powiązany ze złotem. Za jedną uncję złota, płacono wtedy trzydzieści pięć dolarów. Ten dolar był wymienialny na to złoto. Inne waluty, były powiązane z dolarem, co miało właśnie zapewnić stabilność cen, i to, żeby nie pojawiała się na świecie inflacja. Problem w tym, że Stany Zjednoczone, miały też w tym wszystkim swoje biznesy do upieczenia. Oni na przykład bardzo bali się powtórki tego, co działo się w latach dwudziestych, trzydziestych. Czyli scenariusz, w którym było bardzo wysokie bezrobocie. Gdzie z kolei była deflacja. Dlatego preferowali w swojej polityce, taką umiarkowaną inflację.

To był, można powiedzieć, też problem w tej sytuacji, w której dolar pełnił funkcję waluty rezerwowej. O ile w dziewiętnastym wieku, inflacji nie było, ponieważ system finansowy był powiązany ze złotem, i wzrost podaży złota był zwykle niższy, niż podaży dóbr, to powiązanie innych walut z dolarem, było już o tyle trudniejsze, bo same Stany Zjednoczone, nie panowały nad stabilnością dolara. 

Dla przykładu, od Bretton Woods, w roku 1949, do początku lat siedemdziesiątych, ceny w Stanach Zjednoczonych, ponieważ inne waluty były z dolarem powiązane, wzrosły dwukrotnie. Stany Zjednoczone, w pewnym momencie też potrzebowały więcej pieniędzy, i jak zwykle ta sama historia, na działania wojenne. W końcu stwierdzili, że muszą dodrukować dolara, i zawiesiły wymienialność dolara na złoto. Tym samym Bretton Woods, po prostu przestał istnieć.

Lata 1971-1979: płynne kursy walut, OPEC i bardzo zmienna inflacja

Mamy lata siedemdziesiąte, dwudziestego wieku. Tu już mamy płynne kursy walut, a więc już nie było powiązania innych walut z dolarem. I również mieliśmy bardzo ciężką sytuację na rynku paliw. Były tak zwane szoki paliwowe. Czyli jeżeli chodzi o ropę naftową. Zerwanie powiązania walut z dolarem, oczywiście uruchomiło lawinę negatywnych zdarzeń. W efekcie których, pomimo, że nie było wojen takich ogólnoświatowych, były powiedzmy względnie spokojne czasy. Oczywiście mówię względnie, dlatego, że były regiony, gdzie oczywiście działania wojenne były prowadzone, ale nie była to wojna na skalę światową. Pomimo, że były czasy względnego pokoju, to wiele krajów na świecie, było niestety mocno dotkniętych wysoką inflacją. 

Także lata siedemdziesiąte, to były czasy mocno inflacyjne. Rządy starały się jakoś temu zapobiegać, i stwierdziły, że będą skupowały walutę, w nadziei na to, że unikną może chociażby bezrobocia. Niestety to wcale nie zadziałało, bo wybuchł kolejny szok paliwowy. W latach siedemdziesiątych bezrobocie jeszcze mocniej podskoczyło. Gospodarki zamiast się rozwijać, to tak naprawdę się zwijały, kurczyły się. Inflacja cały czas, tak naprawdę postępowała. 

W krajach rozwiniętych, jak Stany Zjednoczone chociażby, czy Wielka Brytania, inflacja w skali roku potrafiła być dwucyfrowa. W krajach miej rozwiniętych, jeżeli chodzi o gospodarkę, inflacja miała nawet odczyty trzycyfrowe. Zrobiłem eksperyment w aplikacji System Trader, żeby sprawdzić, jak różne klasy aktywów, zachowywały się podczas wysokiej inflacji w latach siedemdziesiątych, i początku lat osiemdziesiątych. Dla przykładu, indeks towarowy S&P Goldman Sachs Commodity Index (GSCI), w latach 1973, do końca roku 1985, średnio rocznie zarabiał 12,5%. Po uwzględnieniu inflacji, niespełna 3%. 

Dla porównania, obligacje inflacyjne, TIPS, w Stanach Zjednoczonych generowały mniejszą stopę zwrotu, niż indeks towarowy, bo te obligacje, generowały stopę zwrotu, po inflacji, realną, niespełna 0,5% w skali roku. Czyli niemalże sześć razy niższa stopa zwrotu była na obligacjach, które miały chronić przez inflacją, verus to, co dawały towary.

Dla jasności, tak naprawdę w latach siedemdziesiątych, jeszcze nie było w ogóle inflacyjnych obligacji w Stanach Zjednoczonych, więc to jest tylko i wyłącznie hipotetyczne założenie. Dlatego, że po prostu nie można było zainwestować w takie obligacje. Generalnie można powiedzieć, że jeżeli ktoś zainwestowałby w koszyk towarów, to inflacja była pokonana przez taki koszyk towarów, ponieważ można na tym było jeszcze zarobić niespełna 3%, powyżej inflacji, średnio, rocznie. 

Z kolei złoto, to jest coś, co mocno rozpala wyobraźnię wielu inwestorów. Faktycznie w tym szoku inflacyjnym, w latach siedemdziesiątych, i początku lat osiemdziesiątych, złoto było faktycznie złote. Pozwalało zarabiać najwięcej. Średnio, roczna stopa zwrotu na złocie, za lata 1973, do końca roku 1981, wynosiła ponad 23%, a po uwzględnieniu inflacji, wciąż było to 12,9%. Także złoto faktycznie było zwycięskie, jeżeli chodzi o klasy aktywów. 

Natomiast jeżeli chodzi o rynek akcji, to w tym czasie, w którym rynek towarowy był w stanie wygenerować pozytywną stopę zwrotu, niestety S&P 500, czyli pięćset największych spółek amerykańskich, w latach 1973, do końca roku 1981 –tutaj, pomimo, że nominalnie akcje zarabiały średnio 5% rocznie, to po uwzględnieniu inflacji, wysokiej inflacji, strata wynosiła niemalże 3,9%, w skali roku. 

Lata 1980-2000 — większa niezależność banków centralnych i spadek inflacji w większości krajów

Lata osiemdziesiąte, i właściwie kolejne dwie dekady, do początku dwudziestego pierwszego wieku, to jest okres, w którym można mówić o większej niezależności, banków centralnych, i o unormowaniu się cen, spadku inflacji. W roku 1979, szefem Banku Centralnego w Stanach Zjednoczonych FED-u, został Paul Volcker. Był on człowiekiem, który miał na celu, za wszelką cenę zwalczyć inflację. Powiedział nawet, że zrobi to kosztem nawet wyższego bezrobocia. Faktycznie, w latach osiemdziesiątych, i dziewięćdziesiątych, inflacja już była pod kontrolą. Również na świecie spadła inflacja. 

Chociaż były kraje, które były wyjątkowe, można powiedzieć, bo tam z kolei zakończył się komunizm. Między innymi, takim krajem była Polska. Niestety, u schyłku lat osiemdziesiątych, i dziewięćdziesiątych, w tych krajach postkomunistycznych, wybuchła ogromna inflacja. O ile, w Polsce, pod koniec lat siedemdziesiątych, i na początku lat osiemdziesiątych, inflacja była wysoka, bo w pewnym momencie, nawet stu procent w skali roku sięgała, to było to wciąż niewiele, w porównaniu do tego, co się wydarzyło pod koniec lat osiemdziesiątych, i na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy w szczytowym momencie, inflacja sięgała więcej, niż 5%, w skali roku. 

To jest coś, co jest wręcz niewyobrażalne. Ja byłem dzieckiem, więc tego dokładnie nie pamiętam. Natomiast wyobraźcie sobie, jeżeli my dzisiaj mówimy, że 7%, w skali roku, to jest dużo, i przebieramy nogami, co dla jasności – ja też rozumiem, że to powoduje pewien niepokój, bo nie wiemy, co będzie dalej. Natomiast wyobraźcie sobie, co dopiero musieli czuć ludzie, w sytuacji, w której wszystko, czy prawie wszystko drożało, w skali roku, o ponad 500%. 

Na szczęście, w Polsce, inflację udało się szybko zdusić. Na końcu lat dziewięćdziesiątych, i na początku dwudziestego pierwszego wieku, faktycznie inflacja już była pod kontrolą, i tak też jest do dzisiaj. 

Szwajcaria, inny świat

A teraz powiemy o Szwajcarii, która jest bardzo wyjątkowym krajem, jeżeli chodzi o inflację, i o gospodarkę. Ponieważ, o ile większość krajów, w dwudziestym wieku, większość gospodarek, i większość walut, ucierpiała, tak wyjątkiem od reguły, był frank szwajcarski. Dla przykładu, w roku 1900, jeden dolar kosztował pięć franków szwajcarskich. W roku 2000, za tego samego dolara, wystarczyło wysupłać już 1,6 franków. Widać, że praktycznie ponad trzykrotnie, frank szwajcarski, umocnił się względem dolara amerykańskiego. Co jest absolutnie unikatowe.

Faktycznie frank szwajcarski, w dwudziestym wieku, pokazał swoją siłę. Dla jasności, to nie oznacza, że w takim razie trzeba kupić franki, i jak najwięcej tych franków. Im więcej tym lepiej, i trzymać je w materacu. Dlatego, że siła nabywcza franka w czasie, również traciła. Dla przykładu, w roku 1960, jakbyśmy mieli sto franków, i trzymali je do dziś, to dziś te franki mają już wartość mniej więcej cztery razy mniejszą. Nawet frank szwajcarski, na przestrzeni tych sześćdziesięciu lat, utracił swoją wartość mniej więcej cztery razy. 

Natomiast oczywiście frank szwajcarski wygląda bardzo mocno, jeżeli przyrównamy go do  waluty, jak dolar amerykański. Jeżeli chodzi o inflację, to inflacja w Szwajcarii była przez cały dwudziesty wiek, pod kontrolą. Ja co prawda na tym obrazku, który pokazuję, mam wyniki od lat sześćdziesiątych, więc za ostatnie sześćdziesiąt lat. Tutaj widać, że owszem, w latach siedemdziesiątych, inflacja była nieco większa, ale dla jasności, wciąż to nie były jakoś niesamowicie wysokie odczyty. Inflacja nigdy nie przekroczyła dziesięciu procent w Szwajcarii. Im dalej w las, lata osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte, dwutysięczne, tym inflacja była wręcz coraz niższa. Od kryzysu w roku 2008, pojawiły się odczyty deflacyjne w Szwajcarii. Waluta szwajcarska jest najmocniejszą walutą na świecie. 

Warto powiedzieć, z czego się to wzięło. Otóż Szwajcaria, jako państwo, bardzo mocno zwracała uwagę na inflację. Wręcz płacąc za to cenę deflacyjną. Szwajcarski Bank Narodowy, jest o tyle wyjątkowym Bankiem Centralnym, że jest on naprawdę absolutnie niezależny od rządu. To właśnie dzięki temu, Szwajcaria może, i mogła pełnić rolę centrum finansowego. Dzięki temu, Szwajcaria była w stanie też utrzymać silną walutę. Poza tym, Szwajcaria, to jest też dość ciekawy kraj. Jest to niewielki kraj, ale jest to kraj federacyjny, więc nie ma takiej centralizacji, gdzie na przykład politycy, mogą powiedzieć, że teraz to będziemy drukować franka na potęgę, żeby spełnić jakieś tam socjalne oczekiwania mieszkańców, obywateli. Żeby przygotować kiełbasę wyborczą, która będzie powodowała, że kraj będzie się zadłużał. 

Dzięki temu, to również miało wpływ na to, że nie było tych czynników, bodźców powodujących inflację. Poza tym, Szwajcaria, pomimo, że jest w Europie, tak naprawdę nie była naznaczona skutkami pierwszej, i drugiej wojny światowej. Co również pozwoliło uniknąć tego, że Szwajcaria nie musiała się zadłużać na to, żeby prowadzić działania wojenne. Szwajcaria też ma bardzo specyficzną charakterystykę, jeżeli chodzi o otwartość gospodarczą. Jest to kraj, który jest w czołówce krajów, w których łatwo, i warto prowadzić biznesy. Ta wolność gospodarcza jest na wysokim poziomie. Dzięki temu, że też nigdy nie było deficytu w budżecie, na cele takie czysto socjalne, społeczne. Te wszystkie czynniki razem zebrane, spowodowały, że waluta szwajcarska jest najmocniejszą walutą na świecie. 

Zresztą podobnie to wygląda jeśli chodzi o Singapur. Niektórzy mówią, że jest to taka azjatycka odmiana Szwajcarii. Można zadać pytanie, dlaczego w takim razie Niemcy nie pełnią takiej roli, jak Szwajcaria. Wydaje się, że to też jest kraj, który ma bardzo mocną gospodarkę. Bardzo miał mocny Bank Centralny. Oczywiście historia Niemiec w dwudziestym wieku, była bardzo burzliwa. Pierwsza wojna światowa, przegrana. Tutaj pojawiła się w jej następstwie, ogromna hiperinflacja, w latach dwudziestych, dwudziestego wieku. Później sromotna klęska w drugiej wojnie światowej, i dewastacja kraju, i gospodarki. To spowodowało, że w ogóle pierwsza połowa dwudziestego wieku, dla Niemiec była wręcz stracona.

Natomiast po drugiej wojnie światowej, Niemcy zreformowały walutę, i wszystkie aktywa przeliczono wtedy z marki tak zwanej Rzeszy, raisemark, do marki niemieckiej, deutschmark. Tutaj, w stosunku 10:1, co spowodowało oczywiście też utratę wartości wielu aktywów. Natomiast generalnie można przyjąć, że od drugiej wojny światowej, aż do momentu przyjęcia euro, w roku 2002, waluta niemiecka faktycznie była bardzo stabilna. Marka niemiecka była bardzo stabilna. Natomiast Niemcy nie poszły śladami Szwajcarii. Przyjęli euro, i jest to kraj o innej charakterystyce, niż Szwajcaria. Poszli zupełnie inną drogą, więc gdyby ktoś pytał, dlaczego nie Niemcy, tylko Szwajcaria, to przede wszystkim dlatego, że pierwsza połowa dwudziestego wieku, dla Niemiec, to był katastrofalny okres. 

Mówiąc o Szwajcarii, myślę, że mamy taki ciekawy paradoks. Otóż czasami politykom wydaje się, że jak są problemy, to wystarczy te problemy zadrukować, zrobić więcej pieniędzy, i będzie fajnie. Czyli przede wszystkim mieć kontrolę nad Bankiem Centralnym. Tymczasem prawda jest taka, że paradoks walki z inflacją jest taki, że im mniejszą rząd ma kontrolę nad polityką monetarną, im mniejszą ma rząd kontrolę nad Bankiem Centralnym, tym lepiej. Otóż państwa powinny polegać na niezależnych Bankach Centralnych, których rolą jest właśnie walka z inflacją.

Wes Gray – W inwestowaniu nie staraj się za bardzo, bądź za to cierpliwy, przyjmij długi horyzont inwestycyjny i zaufaj procesowi decyzyjnemu

Rozmawiałem już z wieloma ekspertami ze świata inwestowania, ale nieczęsto zdarza się, aby gość był byłym agentem wywiadu i kapitanem w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Po wielu miesiącach przymiarek do tego wywiadu w końcu udało mi się go zrealizować – moim interlokutorem jest Wes Gray. Po kilkuletniej służbie w Marines Wes wrócił na najsłynniejszy […]

Czytaj dalej →

Jeżeli jest kraj, który tego nie rozumie, czy politycy, którzy tego nie rozumieją, to oni niestety będą co rusz wywoływać inflację. Dobrym przykładem jest Turcja, która ma problemy inflacyjne. Chociażby z tego względu, że ekscentryzm Banku Centralnego – jest to bank bardzo mocno kontrolowany politycznie – powoduje, że waluta turecka, cały czas, od kilku lat, traci. Gdyby w Turcji przykładowo, politycy poszli po rozum do głowy, i nie kontrolowali by tak już Banku Centralnego, i pozwoliliby Bankowi Centralnemu, wykonać swoją pracę, czyli właśnie kontroli inflacji, walki z tą inflacją, to faktycznie by to lepiej wpływało na wartość liry tureckiej. Niestety politycy cały czas grzebią, że tak powiem kolokwialnie, przy Banku Centralnym, i wynik jest taki, jak widzimy. Zresztą jeszcze do Turcji wrócimy.

Jeżeli chodzi o wiek dwudziesty, to mniej więcej tak wygląda historia wieku dwudziestego, w kontekście inflacji. Natomiast zrobimy teraz takie małe podsumowanie, i kilka wniosków. Jak już mówiłem, inflacja faktycznie w dwudziestym wieku, była najdotkliwsza w historii ludzkości. Nie było nigdy wcześniej, w historii ludzkości, takiego wieku, gdzie inflacja dałaby się ludziom tak mocno we znaki. Paradoksalnie, pomimo, że wiek dwudziesty, był naznaczony właśnie tą inflacją, był naznaczony takimi kataklizmami, jak pierwsza, i druga wojna światowa, to zarazem w dwudziestym wieku właśnie, standard życia ludzkości, również podniósł się najmocniej. 

Dlaczego wysoka inflacja jest poważnym zagrożeniem dla społeczeństwa

Natomiast myślę, że takim przesłaniem tego odcinka, do którego chyba nie trzeba nikogo przekonywać, jest to, że inflacja jest ogromnym zagrożeniem. Nie tylko dla społeczeństwa, ale również jest ogromnym zagrożeniem dla inwestorów. Jeżeli ktoś inwestuje już na tych rynkach. Dla jasności, jak ktoś w ogóle nie inwestuje na rynkach, dlatego, że boi się ryzyka, boi się na przykład inflacji, boi się tego, żeby nie ponieść straty, to właśnie niestety w okresach inflacyjnych, takie osoby muszą się godzić z tym, że będą tracić bardzo mocno. Dlatego, że jeżeli będziemy trzymać gotówkę w aktywach, które nie są w stanie walczyć z inflacją, na przykład będziemy trzymać gotówkę na lokacie w banku. Nie daj Boże, w postaci gotówki pod przysłowiowym materacem, to niestety, w czasie inflacji, taki kapitał będzie zżerany przez inflację. 

Dlaczego inflacja jest groźna? Oczywiście problem z inflacją jest taki, że ona na początku działa troszkę tak, jak podgrzewanie wody, w której jest żaba. Ona tak powoli zaczyna działać, że nie wszyscy od razu są w stanie się zorientować, że coś się dzieje. I od razu nawet nie starają się na to zareagować. Jeżeli mamy krachy giełdowe, i od razu jest mocne rąbnięcie, że tak powiem, na rynkach finansowych, to o tym wszyscy mówią, krzyczą. Widzimy, że było minus pięć, minus dziesięć procent w ciągu jednego dnia. To jest bardzo widoczne. Jeżeli ktoś miał na rachunku sto tysięcy złotych, giełda spadła o dziesięć procent, to ma dziewięćdziesiąt tysięcy. Natomiast inflacja zwykle, aż tak szybka nie jest. Nawet hiperinflacja. 

To powoduje, że to usypia nieco czujność obywateli, i czujność inwestorów. Dla jasności, jak ktoś mówi, że jego zupełnie nie interesuje nawet to, jak poruszają się wyceny akcji, które ma w portfelu, nawet w okresie inflacyjnym, dlatego, że ma wypłacane dywidendy, to niestety historycznie, według opracowań Global Financial Data, okazuje się, że dywidendy, również miały problem w podążaniu za inflacją. Czyli to nie jest tak, że nieważne jest to, że źle się dzieje na rynku akcji, ale my mamy wypłacone dywidendy, i będziemy z nich ładnie żyć, nawet jeżeli jest inflacja. Może się niestety okazać, i okazywało się tak już historycznie, że te dywidendy, nie były w stanie nadążać za inflacją. Czyli my realnie, mimo wszystko, wciąż mamy mniejsze te kupony dywidendowe. Nawet jeżeli my mówimy, że jest przyrost dywidendy, z roku na rok, o x procent, to tak naprawdę, jeżeli na to się nakładało historycznie inflację, to niestety cz