Pobierz skondensowaną porcję wartościowej wiedzy o inwestowaniu!🙂

Ten odcinek podcastu jest wyjątkowy. Zwykle przeprowadzając wywiady rozmawiam z osobami będącymi ekspertami w tematyce inwestycyjnej. Dziś natomiast rozmawiam z osobą świetnie radzącą sobie w zarabianiu i generowaniu nadwyżek finansowych, ale równocześnie niebędącą ekspertem w inwestowaniu. Mój dzisiejszy gość, Maciej Aniserowicz, to osoba znakomicie znana w branży IT. Jest wydawcą materiałów edukacyjnych klasy premium, założycielem DevStyle.pl i SlowBiz.pl.

Rozmawiam z Maciejem o jego podejściu do pieniędzy i inwestowania. Co chciałby w nim zmienić, zwłaszcza z perspektywy osoby nie będącej pasjonatem rynków finansowych. Poruszymy też temat edukacji finansowej: czego Maciej oczekuje od idealnego szkolenia uczącego jak rzetelnie i odpowiedzialnie dbać o swój kapitał poświęcając przy tym minimum czasu.

W tym odcinku

  • Kim jest Maciej?
  • Dlaczego to właśnie z pomocą Macieja tworzony jest mega projekt edukacyjny w temacie inwestowania?
  • Jak Maciej ocenia swoją wiedzę inwestycyjną?
  • W jaki sposób Maciej zarządza swoimi nadwyżkami finansowymi?
  • Jak Maciej postrzega temat inwestowania?
  • Czy Maciej chciałby coś zmienić w swoim podejściu do inwestowania?
  • Jak z obserwacji Macieja wygląda wiedza w temacie inwestowania osób pracujących w branży IT?
  • Atlas Pasywnego Inwestora
    • geneza projektu
    • wyjaśnienie nazwy
    • do kogo kierowany jest projekt

Linki i materiały uzupełniające

Osoby wspomniane w tym odcinku

 

📖 TRANSKRYPT PODCASTU

Wstęp

Cześć Maciej. Co dobrego u Ciebie słychać?

Cześć Jacek. Ogólnie zawodowo jest ok. 

Za chwilę jeszcze tutaj zdradzimy te szczegóły kwestii zawodowej.

Ale żeby formalnościom stało się zadość i mimo wszystko, gdyby ktoś w Polsce był taki, kto nie słyszał o Macieju, to proszę przedstaw się w kilku zdaniach.

Nazywam się Maciej Aniserowicz. Nadaję z Białegostoku i to w sumie najważniejsze o mnie. Przez kilkanaście lat byłem zawodowym programistą, następnie programować przestałem, bo to mi się znudziło, ale w branży IT zostałem i zacząłem eksplorować różne inne sposoby życia. 

Od 2008 r. prowadzę portal DevStyle.pl – tzn. od kilku lat już go nie prowadzę, ale od tego wszystko się zaczęło. Prowadziłem podcast programistyczny DevTalk, występowałem na konferencjach, prowadziłem szkolenia, organizowałem konkursy. Ogólnie robiłem bardzo dużo różnych rzeczy – chyba wszystkie, jakie się da, które wymyślono plus kilka, które sam wymyśliłem. Napisałem dwie książki w IT, o tym jak zostać programistą, jak rozwijać się jako programista. A od kilku lat najbardziej pochłania mnie produkcja, marketing, sprzedaż i wydawanie ogólnie materiałów edukacyjnych dla polskich programistów. 

Potem się okazało, że te same procesy i wiedzę można przenieść również poza rynek IT, więc zacząłem wchodzić też w tematy marketingu, biznesu i tam również się rozwijać pod tym kątem. 

Można powiedzieć, że teraz z moim zespołem (już od dawna nie działałem sam, gdybym działał sam to by to wszystko już dawno nie działało) działamy jako wydawcy szkoleń online.

To, co jest piękne w Twojej karierze, to jest to, że można było śledzić praktycznie wszystko w Internecie. Widać, że to nie jest tak, że nagle jakieś objawienie się tutaj wydarzyło i spłynęła na Ciebie ta cała chwała i sukces, tylko po prostu było widać, jak naprawdę sukcesywnie, małymi kroczkami, w bólu i w pocie do tego wszystkiego dochodziłeś. O czym sobie też zresztą trochę jeszcze poopowiadamy. To, co jest dla mnie też ciekawe w dzisiejszej naszej rozmowie to to, że ja też wywodzę się z branży IT, tyle że ja jestem nadal dość leciwym, ale jednak programistą – nadal programuję. Choć moją pasją są finanse i tak naprawdę głównie osoby, które tutaj nas słuchają, znają mnie głównie od tej strony pasji do finansów. 

Ogólnie publiczne postrzeganie branży IT kojarzy się nieco z finansami, o czym pewnie też nieco porozmawiamy dzisiaj.

Za chwilę chciałem porozmawiać o tym, jak to wygląda, jeżeli chodzi o finanse osób z IT, również Twoich finansów, jak to wygląda. Choć tutaj też mogą sobie ludzie śledzić, ale chodzi mi bardziej od strony takiej edukacyjnej. My tak naprawdę to, że nagramy dzisiejszą rozmowę, wynika przede wszystkim z takiego faktu, że los tak nas tutaj połączył, że na bazie Twojej platformy edukacyjnej i to, że ten content, który tam tworzysz, jest naprawdę jakości premium i to naprawdę poziom światowy. Wręcz nawet jak miałem przyjemność kupować jakieś szkolenia w Stanach Zjednoczonych, to szczerze mówiąc, tam nie przykładają aż tak wagi do detali, jak to Ty robisz. Poziom Twoich produktów edukacyjnych jest na najwyższym możliwym poziomie. 

Michał Szafrański, którego też wszyscy pewnie dobrze znają (mam też wielką przyjemność z nim współpracować), jak i właśnie Ty, dzięki namowie głównie Michała Szafrańskiego oraz Artur Wiśniewski, czyli ekipa czteroosobowa. Każdy ma jakieś inne zadanie. Ty nie jesteś osobą z finansów, ale jednak masz doświadczenie marketingowe i jeżeli chodzi o platformę edukacyjną, jak taki produkt wytworzyć, jak go dobrze sprzedać, tak żeby to była wartość pod każdym możliwym kątem. 

Więc jeżeli ktoś jest w ogóle zainteresowany – Atlas Pasywnego Inwestora to jest projekt, który właśnie mam zaszczyt prowadzić razem z Maciejem, Michałem Szafrańskim i z Arturem Wiśniewskim. Zapraszam na stronę atlaspasywnegoinwestora.pl, bo tam można więcej informacji już sobie zaczerpnąć, można się zapisać i zachęcam do tego, żeby te informacje do Was docierały. 

A my teraz przejdziemy z Maciejem do rozmowy, w której wejdziemy w szczegóły, jak to wygląda od strony osoby, która z jednej strony zarabia całkiem dobrze (całkiem dobrze to jest eufemizm, bo Maciej naprawdę robi świetny biznes i robi to z wielkim sukcesem, natomiast nie każdy ma zamiłowanie i pasję do finansów). Natomiast, pomimo że nawet ktoś nie ma tej pasji do finansów, to każdy musi się tymi finansami zajmować. 

Maciej o inwestowaniu

Maciej, powiedz mi, jak Ty oceniasz swoją wiedzę z zakresu zarządzania finansami. Nawet nie chcę mówić tu inwestowania, ale po prostu masz nadwyżki finansowe i co z nimi robić? Jak tutaj wygląda Twoja wiedza w tym temacie?

Moja wiedza w tym temacie, jakbym miał sam ocenić w skali 10-stopniowej, to jest takie 3/10 teraz. I to wzrosło w ciągu ostatnich 2 lat z 1 do 3. Moja wiedza była absolutnie nieistniejąca. 

No dobrze, ale Twój biznes jest naprawdę mocno rozhulany. Nadwyżki finansowe masz. Poza tym osoby w IT, ale nie tylko w IT, ale w IT to myślę, jest dość taki wyraźny przykład osób, które mogą dość łatwo te nadwyżki generować, to co Ty robisz z tymi nadwyżkami Maciej?

Ogólnie zauważam, że coraz więcej ludzi ma te nadwyżki finansowe, nie tylko w IT. Po prostu ludzie się bogacą. Podejrzewam, że to nie jest tylko kwestia mojego otoczenia, chociaż może kwestia mojego otoczenia, może wieku? Ludzie zdobywają doświadczenie, inwestują w siebie, w swoje skille. Teraz m.in. poprzez dobre produkcje edukacyjne online można się fajnie bardzo dokształcić i po prostu rozwijać własny biznes czy stawać się coraz bardziej wartościowym pracownikiem na rynku pracy. Ogólnie moje spostrzeżenie jest takie, że po prostu ludzie mają coraz więcej kasy i to nie jest nie tylko kwestia inflacji.

Co ja robię ze swoimi nadwyżkami aktualnie? 

To jest podzielone na kilka obszarów. To jest tak na ślepo, bo szczerze mówiąc, tak w 100% robię to co karze w swoich materiałach nasz wspólny znajomy Michał Szafrański. Więc mam wsadzone całkiem sporo w obligacje, które to obligacje kupiłem 2 czy 3 lata temu. Mój pierwszy ruch, gdy nadwyżki zaczęły się pojawiać, to była spłata kredytu hipotecznego. Gdy spłaciłem ten kredyt, to z jednej strony było bardzo pozytywne uczucie, taka satysfakcja: „Wow, trochę jestem wolny”. Z drugiej strony właśnie pojawił się taki głosik z tyłu: „Kurde, i co teraz?”. Póki był ten kredyt, to też na podstawie głównie materiałów Michała wiedziałem, że mam te nadwyżki to żeby ładować tam i się nie zastanawiać. Jak się okazało, że te nadwyżki już zostały, a kredytu nie ma to trzeba trochę się tym pointeresować. 

Pewnie do tego jeszcze wrócimy, ale ogólnie ten temat jest dla mnie dość nudny. Próbowałem go gryźć od różnych stron, po prostu mnie to w ogóle nie interesuje. Wolałbym, żeby ktoś to zrobił za mnie, jak z wieloma rzeczami w życiu.

Więc mam sporo obligacji, które kiedyś Michał Szafrański w swoim mailingu napisał: „Słuchajcie, jeśli chcecie kupować obligacje, to teraz jest ostatni tydzień, kiedy warto”. Wtedy ich wziąłem faktycznie na kilkaset tysięcy. Później z kolei ta kasa się odkładała na koncie, ale i Michał wyjechał, z tym że warto jest być może zainteresować się czymś takim jak ETF i akurat opisał ofertę w Finaxie. To ja tam też włożyłem od razu sporą ilość pieniędzy, na tyle sporą, że aż do mnie jakiś dyrektor z Finaxu dzwonił osobiście, żeby powiedzieć, że chce ze mną porozmawiać. I ta kasa sobie tam po prostu leżała i leży nadal.

Trochę się pobawiłem na Revolucie, ale tego nie można nazwać dbaniem o swoje nadwyżki, raczej redukowaniem nadwyżek w waluty. Aktualnie mam wykupione chyba wszystkie kryptowaluty, aczkolwiek to nie jest nastawienie na zysk, raczej to jest nastawienie, że ja to wszystko stracę, ale sobie raz na kilka tygodni wchodzę i patrzę, co tam się dzieje. Raczej zabawowo to traktuję jako hazard, tam tych pieniędzy nie jest dużo. 

I sporo pieniędzy leży po prostu sobie luzem na koncie, bo wiem, że niedługo dowiem się, co z nimi mogę zrobić. 

Właśnie, o tym sobie porozmawiamy. Można powiedzieć, że Ty jesteś takim modelowym czy docelowym klientem tego, nad czym pracujemy, jeżeli chodzi o Atlas Pasywnego Inwestora. Z tego co mówiłeś to w gruncie rzeczy, pomimo iż nie jesteś specjalnie zainteresowany, to dla Ciebie jest nudne i generalnie nie chcesz temu się poświęcać, Twoja specjalizacja jest zupełnie w innym obszarze, ale mimo wszystko z tego co mówiłeś, radzisz sobie całkiem ok. Wykorzystywanie takich gotowych, ale dobrych produktów może być całkiem dobrą metodą na to, żeby zarządzać tymi finansami, czyli widzę, że tutaj Twoim mentorem był przede wszystkim Michał. Miałeś to szczęście, że też trafiłeś na Michała, bo bardzo łatwo jest trafić w Internecie (szczególnie w obecnych czasach, kiedy dostęp do informacji jest jeszcze bardziej powszechny niż lata temu) na naganiaczy, szarlatanów, oszustów, którzy obiecują złote góry i wielu wręcz takich rozsądnych osób daje się kupić takim szarlatanom.

Jak ktoś oferuje mi obietnicę złotej góry, to od razu ja się wycofuję. Złotą górę to sobie mogę zrobić sam, a jak ktoś chce mi ją obiecać, to ja wiem, że on musiałby pewnie mieć 10-krotnie większą, w co już średnio wierzę, bo i tak to będzie moim kosztem. W złote góry, szybki, duży zysk nie wierzę, chyba że go sobie sam z moim zespołem w firmie wypracujemy. 

A miałeś jakiś błąd, który Ci zapadł szczególnie w pamięci? Największy błąd finansowy, który popełniłeś? Bo jak dotychczas z tego co mówisz to ok, nie jesteś pasjonatem, ale w gruncie rzeczy całkiem dobrze sobie tutaj radzisz. 

Jakbym miał ocenić swoje działania, to bym ich nie ocenił dobrze, ale wystarczająco. Sumienie mam, póki co spokojne. Jeszcze dodam, że kupiłem sobie kilka monet złotych bulionowych – to właśnie na bazie książki Michała. Przeczytałem też książkę Marcina Iwucia, kupiłem sobie innych 5 książek, ale ich nie otworzyłem jeszcze i wątpię, żeby to się wydarzyło, bo temat w trakcie mi się po prostu znudził. 

A te złote monety, dlaczego kupowałeś? Co było Twoim głównym powodem, dla którego zdecydowałeś się na zakup tych złotych monet?

Nie wiem. 

To dobrze opisuje moją świadomość finansową, ale to nic. Ogólnie złoto na przestrzeni lat było w miarę stabilne i nie machnie mi się o 80% w tę czy w tę, ale to też było kupione, nie to, że ja tam mam jakiś majątek, to raczej bardzo mała część wszystkiego.

A błąd największy to dałem się namówić na produkt, który wciśnięto mi, zanim jeszcze trafiłem na Michała Szafrańskiego, czyli na polisolokatę. Wtedy Pani doradczyni w banku (serdecznie jej nie pozdrawiam), powiedziała, że jeśli my to weźmiemy, to wtedy łatwiej będzie o kredyt hipoteczny. Bo faktycznie w dwóch bankach kredytu nam odmówiono, bo ja wtedy byłem na działalności bardzo krótko, a to źle wpływało (to było chyba 13 lat temu). Więc zdecydowałem się na tę polisolokatę, żeby dostać ten kredyt hipoteczny i ten kredyt faktycznie udało się dostać, a ta polisolokata na przestrzeni lat przyniosła spore straty, aż w końcu udało się jakoś rozwiązać czy ona się sama zakończyła (nie pamiętam nawet). W każdym razie wiem, że byłem na tym srogo na minusie.

To jest też problem taki w branży finansowej, że tak jak ja mówiłem wcześniej o tych szarlatanach, czyli wprost takich oszustach, ale są też niestety takie przypadki, o których Ty wspominasz, gdzie jest jawny konflikt interesu, czyli osoba, która ma Ci „doradzać”, jeżeli chodzi o Twoje inwestycje, tak naprawdę jest w konflikcie interesu, bo jej zależy przede wszystkim na sprzedaniu konkretnego produktu. I Ty byłeś po prostu ofiarą.

Tak. Oczywiście wszystkie te wykresy ładne zobaczyłem, historie o tym, jak to ziemniaki drożały w czasie wojny, jak to róże czy tulipany w Holandii zwiększyły swoją wartość trzykrotnie w czasie jakiegoś tam kryzysu i to wszystko były bardzo piękne bajeczki, które po prostu ja „łyknąłem jak głupi pelikan”, bo w ogóle tego nie kwestionowałem – ja chciałem dostać ten kredyt. 

A w moim otoczeniu osób takich jak ja było sporo, które na takim produkcie się przejechały i z tego co wiem to ani jedna na tym nie zarobiła. A to wszystko było robione pod szyldem banku, doradztwa finansowego, poważna Pani, poważny Pan, wszyscy mówią, że na przestrzeni lat zawsze wszystko idzie w górę. Ale nie mówią o tym, że to, co poszło w górę, to oni sobie zabierają. 

A jak Ty postrzegasz inwestowanie, poza tym, że mówisz, że jest nudne? Czy z Twojej perspektywy jest to coś skomplikowanego, coś, co wymaga ogromnej wiedzy, poświęcania wiele czasu? Jakie Ty masz tutaj wrażenia, czy swoje wyobrażenia o tym?

Czas poświęcony na samo inwestowanie to u mnie jest bardzo krótki, ale czas na zdobywanie wiedzy (nawet najbardziej podstawowej) na ten temat to już jest trochę. Po przeczytaniu właśnie 2 książek i kupieniu kolejnych zdecydowałem, że ten czas nie sprawia mi takiej satysfakcji, jak bym chciał i też nie czuję się jakiś bardzo dużo mądrzejszy po wchłonięciu tej wiedzy, którą wchłonąłem. Dodatkowo wiedza, która dalej była na horyzoncie, była straszliwie rozproszona i się obawiałem po prostu, że muszę bardzo dużo materiału przeczytać, obejrzeć, przesłuchać, wieledziesiąt czy więcej na to poświęcić, z czego przydatne będzie w moim przypadku np. 5-10%. 

Czegoś takiego po prostu nie lubię. Nie lubię uczyć się na zapas. To być może nie dobrze, ale nie lubię.

Z tego trochę też wynika moja aktualna ignorancja, bo czekałem, aż pojawi się coś, co po prostu mnie weźmie za rączkę i powie mi to, co mi faktycznie jest w moim przypadku potrzebne – od ogółu do szczegółu. Bo tych materiałów jest dużo: na YouTube’ie, różnych forach, blogach, ale przytłoczyła mnie ilość tego wszystkiego. To nie było jakoś ładnie skonstruowane, ułożone w spójną całość. A tak wybierać kawałek po kawałku…

Też oglądałem nagrane filmy Michała z Tobą, które były bardzo interesujące, tylko one były jakby wyrwane z kontekstu. To nie było coś ułożone w jakiś spójny proces. Z tego wynikało to, że ja po prostu od tego się odbiłem.

Myślę, że to jest powszechny problem. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć „zjadłem już zęby” na tym inwestowaniu, bo naprawdę sobie mocno wiele guzów nabiłem wcześniej. Więc mogę powiedzieć, że finalnie to inwestowanie może być mega proste. Tak proste, że mogłoby to wręcz wzbudzać u kogoś podejrzenia, że ktoś ściemnia. Natomiast problem jest ten, co Ty wskazałeś, tzn. ta wiedza jest rozproszona, porozrzucana i po pierwsze ciężko jest tutaj zweryfikować, co jest prawdą, co jest fałszem.

Właśnie, jak się nie znam to skąd mam wiedzieć, czy ktoś mnie nie ściemnia.

To jest jedno, a drugie: ciężko jest zdobyć takie miejsce, w którym masz to wszystko ładnie ustrukturyzowane, gdzie to tak ładnie prowadzi od punktu A do punktu Z. Zresztą myślę też, że wiele osób, ja sam zresztą popełniłem taki błąd, poświęcałem na to inwestowanie zdecydowanie zbyt wiele czasu. Tzn. wydawało mi się, że to jest jakaś droga na skróty. Tutaj też wiele osób, jak ja obserwuję ze swojego otoczenia, popełnia ten sam błąd. Wydaje im się, że nagle tutaj na rynkach finansowych będą w stanie jakoś w magiczny sposób sobie rozmnożyć te pieniądze. 

Spytałeś mnie o moje wrażenie, czy to jest skomplikowane, czy proste. Według mnie to może być bardzo skomplikowane, a może być bardzo proste. Właściwie w tych różnych etapach swojej kariery, w różnych branżach czy dziedzinach, najpierw wiedzę chłonąłem i to wszystko stawało się skomplikowane, bo bardzo dużo wiedziałem. Zresztą pewnie identyfikujesz się w tym razem ze mną, jeśli chodzi o programowanie. Programiści nie jakoś bardzo doświadczeni, komplikują straszliwie. Jak się okazuje, że w miarę nabywania doświadczenia, wiedzy i lat przestukanych w klawiaturę, to wszystko da się zrobić prościej. Tylko że to nie ma być prymitywne, tylko proste. Ktoś mądry powiedział, że: „Perfekcja nie jest wtedy, gdy już niczego nie można dodać, ale gdy już niczego nie można ująć”.

W programowaniu coś takiego jest, że ten kod napisany przez świetnego programistę jest po prostu prosty. Patrzy się i wie, co tam się dzieje i tam mało co się może zepsuć i to jest piękne. W branży marketingowej robimy olbrzymie kampanie, które mają miliardy ruchomych elementów, ale zdarzało mi się też zrobić eksperyment i maksymalnie proces uprościć, że tam się nie działo prawie nic, a to też przynosiło zyski rzędu kilkuset tysięcy w ciągu kilku dni. I się okazało, że kluczowe jest zrozumienie. Wchłonięcie tej wiedzy, potem jej przeprocesowanie, zrozumienie, a następnie zredukowanie (poucinanie tych rzeczy, które są może i przydatne, ale nie niezbędne). W biznesie teraz szczególnie lubię skupiać się na tym, co jest niezbędne i tam ładować większą swojej energii i swojego zespołu.

Podobnie, jeżeli chodzi o inwestowanie. Na to liczę, że nauczę się sporo od ludzi, którzy są specjalistami, a następnie sam będę w stanie poucinać elementy, które mnie nie interesują i sprawić, że to będzie proste dla mnie.

Myślę, że to jest bardzo dobre przesłanie. Zresztą to, co wspomniałeś z IT, jest ciekawe. Sam jestem programistą, czasami mam takie wrażenie, że ktoś się naczytał książek i na siłę próbuje coś stosować.

Tak, ładować wszystko w jedno miejsce.

Ja jestem trochę leniem pod tym względem, bo po prostu jak uczę się, to się uczę w biegu, jak potrzebuję czegoś. Natomiast wbrew pozorom zrobić proste rozwiązanie nie jest tak łatwo, tzn. żeby to były dobre rozwiązania.

Podobnie jest w finansach, w inwestowaniu. Na początku zwykle ludzie też lubią mocno komplikować. Myślę, że to jest w ogóle chyba nawet natura ludzka, że my mamy takie wrażenie, że jak coś jest skomplikowanego, to pewnie to jest lepsze. 

Można rozgraniczyć pomiędzy łatwe i proste oraz trudne i skomplikowane. Rzeczy proste są według mnie trudne do zrobienia, a łatwo jest skomplikować. Co innego jest łatwe, co innego jest proste.

Czasami tutaj cytuję takie powiedzenie Dijkstry, czyli też gościa z informatyki, algorytmów, który mówił, że: „Proste rozwiązania, żeby je stworzyć, wymagają wysiłku i edukacji, żeby je później docenić i zrozumieć, a na końcu i tak skomplikowane rzeczy lepiej się sprzedają”. To była jego obserwacja jako faceta z informatyki. Ale myślę, że to jest dość aplikowalne na wielu różnych obszarach. Zresztą sam mówisz, że w biznesie też generalnie dążysz do tego, żeby pewne procesy upraszczać.

W życiu też w różnych obszarach. Ogólnie ja lubię proste rzeczy, bo rzeczy, które nie są proste, są męczące.

A poza tym uproszczenie procesu decyzyjnego, trzymając się też finansów, ma bardzo dużą zaletę. W gruncie rzeczy bardzo proste reguły mogą dawać o wiele lepsze rezultaty niż jakieś rozbudowane procesy decyzyjne, a na końcu i tak wyrąbiemy się o swoją psychologię, psychikę, swoje ograniczenia ludzkie, emocje. Ale to może temat jeszcze na inną dyskusję. Natomiast wracając do Twoich inwestycji, czy finansów to jest coś takiego, co byś chciał tu i teraz zmienić, poprawić?

Tu i teraz? Możliwe, że bardziej zrozumieć to co aktualnie robię plus dostać jakąś jedną, dwie dodatkowe opcje. Bo nie ma nic prostszego niż wysłanie przelewu do Finaxa i to faktycznie u mnie się dzieje teraz cyklicznie, co miesiąc idzie kilka przelewów plus czasami jakiś większy. A chciałbym mieć opcje, być może z niej skorzystać, a być może nie skorzystać, ale chciałbym wiedzieć, że jest coś jeszcze, co mogę zrobić i jeśli mi się będzie chciało, to ja to zrozumiem i wdrożę.

Ale to właśnie w sumie tak jak mówiłeś o tych regułach – one są bardzo istotne. Np. ja mam teraz te przelewy porobione do Finaxa jako zdefiniowane przelewy, ja tam nie zaglądam. One się po prostu raz w miesiącu wysyłają i tyle. To jest prosta reguła. Reguły proste też sprawdzają się u mnie w biznesie, np. jak ktoś pisze do mnie: „Mam już Twoje 3 produkty, więc czy na 4 dostanę rabat?”. Mam bardzo prostą regułę: Nie daję rabatów. Więc cokolwiek by mi ktoś nie napisał, odpowiedź brzmi: „Nie”. Chyba że pisze firma i mówi, że chce kupić 10 produktów na raz, co się równa kilkanaście tysięcy, wtedy możemy dać 1 gratis. Chyba że firma pisze, że chce wydać u nas na raz 0,5 mln złotych, wtedy możemy rozmawiać. Ale ogólnie nie dajemy rabatów.

Poza tym podejmowanie decyzji i kminienie za każdym razem nad tym, jaka powinna być ta decyzja, to też jest jakiś kwant naszej energii. 

Tak, a energię warto oszczędzać.

Na inne rzeczy pewnie 🙂

Ok, jesteś młodym facetem, ale mimo wszystko bardzo często się mówi o systemie emerytalnym. Wiem, że Ty jesteś nie takim typowym przykładem faceta, bo być może mógłbyś w każdym momencie przejść sobie na emeryturę w sensie czysto finansowym. Natomiast w takim ujęciu inwestycyjnym, czy Ty myślisz o tych czasach, które są jeszcze odległe, jeżeli chodzi o Twoją emeryturę? W sensie takim, że np. budujesz sobie już jakieś konta emerytalne, które są zoptymalizowane podatkowo, np. czy masz konto IKE, IKZE, czy w ogóle myślisz o tym, żeby budować ten kapitał nie w perspektywie jego konsumpcji tu i teraz, ale np. w perspektywie kilku dekad, a być może nawet, żeby go odziedziczyły Twoje dzieci? Czy wybiegasz tak daleko?

Dużo wątków na raz. Na emeryturę bym jeszcze nie mógł przejść, żeby sobie nie pracować już do końca życia. Po drugie: co ja wtedy będę robił? Więc nie, w kategoriach emerytury, szczególnie z ZUSu czy skądś to nie myślę. Wolę patrzeć na to pod takim kątem, że to każdy z nas jest odpowiedzialny za swój los, a nie jakiś rząd, który się zmienia i którego jeszcze lubię czy nie lubię, nie ma znaczenia – który na pewno mnie nie lubi. 

Jeśli chodzi o IKE, IKZE to IKE mam, IKZE nie wiem. I to też się dowiedziałem o tym, nie pamiętam skąd, ale tam jest jakiś limit, który można wpłacić. Ja nawet nie pamiętam, na czym te optymalizacje podatkowe polegają. Natomiast w skali całego życia to to, że gdzieś tam kilkadziesiąt tysięcy będzie mniej czy więcej to według mnie to nie ma większego znaczenia. Nie jaram się tym, bo w skali całego życia ta kwota i tak nie zapewni nam tak naprawdę niczego. 

Więc wydaje mi się, że warto jest budować to na własną rękę i to staram się robić. Ale nie z myślą taką, że kiedyś sobie będę przez ostatnie 30 lat życia leżał, bo nie wiem, co bym wtedy robił. Ale mi się wydaje, że w sumie sporo osób będących przedsiębiorcami raczej nie myśli o emeryturze w kategoriach takich, że nachapać się raz-dwa, a potem nic nie robić, tylko po prostu, żeby tych pieniędzy nie zmarnować. Nauczyć się je fajnie, mądrze wydawać, żeby sprawiały frajdę i sprawiały, żeby życie było fajniejsze, ale to już zależy od wielu innych czynników też. 

Myślę tutaj przede wszystkim o emeryturze w tym kontekście, że ktoś jest, powiedzmy wolny finansowo, ale to nie oznacza oczywiście, że ktoś siada sobie w fotelu, ubiera ciepłe kapcie i ogląda telewizję od rana do wieczora. 

A to bym chciał. Chciałbym mieć takie poczucie, że gdzieś tam zgromadzone przeze mnie pieniądze pracują i co miesiąc mi dostarczają jakąś kwotę, czy co rok, bo pewnie w cyklach rocznych częściej to się odbywa i to jest kwota, która nie jest mocno zależna od kursów giełdowych, od rządu jednego czy drugiego, od jakichś tam instrumentów, które gdzieś ktoś może sobie wprowadzić, na co ja nie mam wpływu. Nie wiem jak to zrobić, ale coś takiego byłoby dla mnie kuszące.

Myślę, że to nie jest takie trudne do zrobienia wbrew pozorom, o czym też za chwilę porozmawiamy sobie. Ale powiedz mi czy w takim razie, czy jesteś w stanie sobie wyobrazić, że te pieniądze, które gdzieś tam możesz odkładać, mogłyby naprawdę na Ciebie pracować? Bo wiele osób chyba myślę wręcz, nie ma tej świadomości, że pieniądze mogłyby pracować. Czy Ty masz taką świadomość, że przy pewnej kwocie, nawet gdybyś tylko odcinał te dywidendy, to byłbyś w stanie z tego wyżyć, czy Ty nawet nie myślisz w tych kategoriach?

Zacząłem o tym myśleć 2 lata temu i jak najbardziej, nawet wydaje mi się, że wiem, jaka to jest kwota. Jeszcze do niej do dobiłem, ale myślę, że w ciągu kilku lat tam mogę się znaleźć i że to będzie w sumie bardzo fajne miejsce, w którym chciałbym się znajdować. Nie po to, żeby przestać wszystko robić, tylko żeby czuć się jeszcze bezpieczniej.

Dokładnie, tu chodzi bardziej o poczucie (zresztą ja sam do tego dążę), że nie masz nad sobą żadnych toporów. Że możesz pracować (ja pewnie też bym musiał nawet pracować, żeby być aktywnym), ale nie musisz tego robić stricte dla pieniędzy, bo musisz zapłacić jakieś rachunki, tylko możesz robić to na większym luzie. Także myślę, że to jest fajne. A w szczególności w branży IT, czy w branżach, gdzie można zarobić więcej, przy dobrze poprowadzonym budżecie można przejść na taką „emeryturę” przed tym, co określa nam system. 

Ja na to nie patrzę jak emeryturę, tylko bym na to bardziej patrzył jak na zyskanie takiej bardzo dużej dozy niezależności i wolności. Nie stuprocentowej, bo jednak przepisy ograniczające prędkość nas ograniczają, ale to już jest taka całkiem akceptowalna doza wolności w życiu, a ja sobie wolność bardzo cenię w wielu aspektach. Nie we wszystkich, ale w wielu.

A z Twojego doświadczenia czy obserwacji, jaka jest świadomość finansowa osób, chociażby w branży IT? Masz tam pewnie wielu znajomych w IT, czy Twoim zdaniem te osoby czymś się tutaj wyróżniają być może na tle innych osób, z innych branż, czy też raczej to są takie osoby, które tak naprawdę są jak „dzieci we mgle” i tak naprawdę nie wiedzą, o co tutaj chodzi z tymi finansami?

Tutaj nie pokuszę się o odpowiedź, gdyż byłaby to zbytnia generalizacja, bo jednak tych osób nie znam tysięcy, tylko kilka. To znaczy jakiś tam trend czy schemat się pojawia, ale aż tak bliskiej styczności z wieloma osobami nie mam od kilku lat. Ale to w sumie jest też kwestia Covida, bo kiedyś dużo bardzo jeździłem po konferencjach programistycznych, to faktycznie spotykało się co roku kilkuset programistów, więc na tej podstawie można było jakieś wnioski wysnuć. Ale też nie wiem na ile to jest specyficzne dla branży IT. Aczkolwiek, kiedyś przestrzegałem w jednej ze swoich prezentacji o tym, że te wysokie zarobki w IT – miałem tam taki slajd z żelazną kulą przyczepioną do nogi, że to jest sposób na faktycznie zwiększenie standardów życia, który potem bardzo ciężko jest obniżyć. I mam znajomych, którzy tkwią w beznadziejnej robocie, bo nigdzie nie dostaną tyle kasy. A już tu jakiś Mustang w leasingu, tu jakiś fajny dom, gdzie te wszystkie koszty życia codziennego są tak wysokie, że nie mogą sobie pozwolić na to, żeby nawet na rok czy pół roku zredukować pensję powiedzmy o połowę, żeby sobie fajnie rozwinąć skrzydła czy zacząć robić coś własnego. Tylko są tam po prostu uwięzieni i bardzo zależni od aktualnego pracodawcy, mimo tego, że ta kasa teoretycznie mogłaby tę niezależność dać. Ale ona jest wykorzystywana na takie uciechy dnia codziennego tu i teraz. To też może być nic złego, tylko ważne, żeby to była świadoma decyzja. Bardziej jestem za świadomością ogólnie. Spoko, można mieć to, to, to, można mieć wszystko, tylko warto wiedzieć, z czym to się wiąże, jakie to ma konsekwencje.

Ja znam jeden przypadek osoby, która, pomimo że ma bardzo dobre zarobki, to jak to Michał chyba nawet w książce opisuje jako inflacja kosztów życia, ma tak wysokie, że w gruncie rzeczy, gdyby się coś stało tej osobie to nagle pomimo wysokiego poziomu życia, jaki prowadzi teraz albo jak kogoś oceniamy przez pryzmat, jakim samochodem jeździ, w jakim domu mieszka to może się nagle okazać, że osoba jest w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej. I w ogóle jeżeli chodzi o edukację finansową, to taka bardzo fajna jest uwaga, że naprawdę w szkołach się uczymy mega wielu różnych abstrakcyjnych rzeczy, a finanse, które w gruncie rzeczy dotyczą każdego z nas, są bardzo mocno zaniedbaną dziedziną. Pytanie też: kto miałby tego uczyć w szkołach?

Atlas Pasywnego Inwestora — czyli prosto i praktycznie o inwestowaniu dla każdego

Ale tak powoli chciałbym przejść do tematu Atlasu Pasywnego Inwestora, czyli tego projektu edukacyjnego, który w gruncie rzeczy też nas połączył. Jak to się w ogóle stało, że Michał Szafrański, czyli można powiedzieć taki człowiek, który jest wręcz ikoną, jeżeli chodzi o branżę finansową w Polsce, to jak to się tutaj odbyło, że Michał do Ciebie zapukał i Ty powiedziałeś: „Tak, chcę iść w taki projekt”. Pomimo że to jest projekt nie z Twojej branży, tzn. Ty specjalizujesz się w IT, robisz też inne szkolenia, ale w branży finansowej nic nie robiłeś. A jednak Michałowi nie odmówiłeś.

Ogólnie Wam nie odmówiłem. Jak to się stało? Dostaję czasami takie pytania: dlaczego ja tak bardzo publicznie prowadzę ten nasz biznes? Dlaczego wiadomo, co robimy, ile osób u nas pracuje, jak pracujemy, kto co robi? Pokazujemy jakie wyniki mają nasze kampanie, jakie mamy reguły (chociażby z tymi rabatami, czy z tym, w jaki sposób kontaktujemy się z firmami, czy jak prowadzimy rekrutacje – ostatnio prowadziliśmy rekrutację, która też była całkowicie pokazana na Instagramie i aktualnie jeszcze nawet trwa i w efekcie widać tę naszą transparentność, nasze wartości. 

Na przykład jak robiłem rekrutację, mówiłem, że przede wszystkim trzeba być dobrym człowiekiem, żeby w ogóle do nas aplikować, bo z kimś, kto manipuluje, jest złośliwy, obgaduje, wykorzystuje itd., to nawet nie będziemy rozmawiać, bo sami tacy nie jesteśmy i takich ludzi nie chcemy dookoła siebie. Te wartości gdzieś tam idą w świat, a także idzie w świat nasza skuteczność. Tym też się dzielimy, że czasami po prostu wysyłamy kilka maili i wpada 300 tys. w ciągu 3 dni, co zdarzyło się w ubiegłym roku w lipcu, gdzie praktycznie wkładając 2 godziny pracy, wygenerowałem bez udziału zespołu (ponieważ wtedy mieliśmy długie urlopy wszyscy), bardzo fajny wynik. Kiedy indziej pokazywałem, że chciałem przetestować, jak działa nowa bramka płatności i powiedziałem, że: „Dobra, to dzisiaj możecie przez jeden dzień kupować jakiś tam produkt, a całą kasę zabawowo wydam na wypasionego iPada i pokażę Wam, co kupiłem, jakiego iPada, z jakimi akcesoriami”. I się okazało, że ja na tego iPada wydałem z 10 tys., więcej się po prostu nie dało, bo cała kampania przyniosła ponad 100 tys.

I ogólnie to gdzieś tam idzie w świat i są na nas skierowane oczy wielu osób, m.in. oczy Michała były na nas widocznie skierowane – z Michałem znamy się zresztą od 5-6 lat. I zgłosił się Michał z taką propozycją, żeby zrobić coś razem, co było dla mnie bardzo dużym wyróżnieniem, bo też Michał znany jest z tego, że w dużej mierze pracuje sam. I jeśli jest gotów zaufać po pierwsze Wam, żeby z Wami stworzyć materiał merytoryczny, po drugie z nami, że my cały ten proces zrobimy, tak jak robimy to coś znaczy. Więc ogólnie się bardzo ucieszyliśmy wszyscy w zespole i właściwie był no brainer tak naprawdę. 

Próbowaliśmy w innych branżach już wydawać produkty, z jednym Mailketing się udało świetnie, tylko go nagrywałem w większości sam osobiście (dwa moduły miała nasza pracownica Magda i nasz prawnik Kondrat). A tak naprawdę sama tematyka tutaj nie ma większego znaczenia, bo w tematyce IT, w której się specjalizujemy, to też tam merytorycznie ja się nie udzielam w ogóle, bo po prostu mamy taką zasadę, że pracujemy z absolutnie najlepszymi i jeśli już wchodzimy w jakiś projekt, to mamy pewność, że merytorycznie on będzie dowieziony, bo pracujemy tylko z najlepszymi. Natomiast Ci najlepsi przychodzą do nas jako do najlepszych od całej tej otoczki, całego tego procesu marketingowo-produkcyjno-sprzedażowego i się łączy najlepszy z najlepszym i wychodzi coś naprawdę najlepszego.

Tak samo mam nadzieję, będzie tutaj. Więc jakby to, że to są finanse, na których jak widać, ja sam się nie znam, to akurat jest nawet dobrze, bo sam się dużo nauczę. U nas w zespole też rozmawialiśmy, że tak naprawdę my będziemy pierwszymi klientami i faktycznie będziemy te materiały, które Wy będziecie przygotowywać, my będziemy przerabiać i dawać też swój feedback czy nam samym to służy.

Tak, ja już czuję tutaj odpowiedzialność, bo wydaje mi się, że to jest bardzo ważny produkt edukacyjny. Wręcz bym powiedział misyjny, który ma naprawdę zmienić i mam nadzieję, zmieni jak najwięcej osób w Polsce, ich postrzeganie finansów, inwestowania. Jeszcze tak może gwoli wyjaśnienia dla osób, które nas słuchają, być może jeszcze ktoś nie był na stronie atlaspasywnegoinwestora.pl. Nas jest tam czwórka. Maciej nie używa się za eksperta od inwestowania i on tutaj ma rolę koordynacyjną, marketingową i ma po prostu być tutaj takim facetem, który to spina jako już finalny projekt, żeby to było najlepszej jakości. 

Nasza firma, bo bez osób, z którymi pracuję… U nas pracuje cały zespół i wszyscy są dobrzy w tym co robią. Po prostu pracujemy nad tym całkowicie zespołowo.

Tak, natomiast Michał Szafrański, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Artur Wiśniewski jest z kolei licencjonowanym maklerem. Ma też swój blog Stockbroker.pl i organizuje taką konferencję PASYWNA REWOLUCJA. I moja skromna osoba, słuchacze na pewno mnie znają. Ja tutaj można powiedzieć troszkę też łączę swoje skille z informatyki, bo jestem takim facetem, który lubi się opierać mocno na danych i na faktach, a nie opiniach, zwłaszcza cudzych osób. Więc tutaj też będziemy się mocno wspierać bardzo twardymi danymi. To nie jest tak, że my będziemy wymyślać jakieś swoje cudowne metody, które będziemy chcieć komuś sprzedawać. 

Przede wszystkim Jacek to chyba trzeba powiedzieć, że to po prostu był Twój pomysł.

No tak. Ja w połowie roku 2000 rozpocząłem współpracę z Michałem wewnątrz Klanu Finansowych Ninja, gdzie po prostu zrobiliśmy serię live’ów tłumaczących głównie pasywne inwestowanie ludziom. I to był przyczynek tak naprawdę do pomyślenia o tym. Michał nie był jakoś specjalnie tym od początku zainteresowany, więc dość mocno nad nim pracowałem. Ale to dobrze, bo ten pomysł dojrzewał, nabierał struktury i w gruncie rzeczy jak już na koniec zobaczyłem, że to są 4 osoby, to naprawdę to nie jest tylko po to, że jest dużo pracy, ale każda osoba ma unikalne tutaj skille. Ty Maciej bardziej nawet jako zespół Ciebie postrzegam, ale jeżeli chodzi o Michała, mnie i Artura to każdy z nas ma nieco inną perspektywą, co uważam, że samo w sobie jest wartością. To nie jest tak, że my mówimy jednym głosem. Oczywiście są pewne podstawowe zasady, które ciężko sobie przeczyć, natomiast pewne kwestie widzimy nieco inaczej. Więc to też jest wartość dla osoby, która taki materiał później przerabia dlatego, że może spoglądać na ten temat z kilku różnych perspektyw. 

Ale chciałbym Maciej jeszcze Ciebie zapytać o nazwę Atlas Pasywnego Inwestora, bo to nie jest taka przypadkowa nazwa. Może teraz byś nam tutaj wyjaśnił, jak tu wyglądał proces doboru tej nazwy i jak go najlepiej odczytywać?

Ogólnie wygląda tak, że jeśli wydajemy z kimś produkt to za merytorykę odpowiadają eksperci, ale cała reszta… Wielu z nas prawdopodobnie robiło coś takiego, że robiliśmy wszystko sami, w pojedynkę od zera, od A do Z, ale tutaj te role są tak podzielone, że takie rzeczy jak nazwa, branding, strona, promocja w dużej mierze, faktury, sklep, platforma itd. to jest nasza rola. Wy się macie skupić na tym, żeby dowieść jak najlepsze „mięcho”. Też sposób realizacji tego „mięcha”, też w dużej mierze polega na tym, że my ogarniamy jakieś studio wideo, scenariusze, scenarzystów, montażystów, żebyście mogli zająć się tym, od czego po prostu Wy jesteście. 

A nazwa jest zawsze bardzo ważna, bo sama merytoryka merytoryką, ale potem trzeba dobrze zrobić wokół tego marketing i sprzedaż. Bardzo często, bardzo szkodliwą i totalnie nieprawdziwą opinią na temat marketingu i sprzedaży jest to, że jak coś jest dobre, to sprzeda się samo. To nawet logicznie się nie spina zupełnie, co ja tłukę od lat wszystkim dookoła. To, czy coś jest dobre, czy nie to doceni dopiero ten, kto to kupi. Więc skąd wiadomo, że to jest dobre? Więc absolutnie, zupełnie NIE. 

Nazwa jest ważna i to jest taki proces mocno kreatywny i szczerze mówiąc, to może potrwać 15 minut, a może potrwać bardzo długo. W tym przypadku to trwało dość długo. Od razu po naszym pierwszym callu zespołowym, jak się zdzwoniliśmy w 6 osób to my potem we trójkę z Łucją, Emilią zostaliśmy i: „No dobra, trzeba to jakoś nazwać. Teraz nie nazwiemy, zobaczymy, co tam się w głowach pojawi”. Akurat ja w ciągu kilku dni wpadłem na nazwę, którą nawet teraz nie powiem, bo była słaba. Na szczęście dziewczyny w zespole powiedziały: „Ej, Aniserowicz, to jest naprawdę słabe”. Domeny były już kupione, ale nie ważne. To zasługuje na coś zupełnie lepszego. Burze mózgów mikroskopijne trwały, pojawiały się i w końcu któregoś wieczora, jak już było tak, że sobie siedziałem z telefonem i zacząłem mieć taki proces myślowy: co tak naprawdę ta nazwa ma przekazać? Mam teraz ten cały proces tutaj opowiedzieć?

Dawaj, myślę, że to może być interesujące. Szczególnie z mojej perspektywy, bo ja podchodziłem do tematu bardzo technicznie. Ty od razu powiedziałeś na dzień dobry: Nie ma tam miejsca na słowo ETF, bo większość ludzi nie wie co to jest ETF”. Więc już można by tu przekreślić wielu potencjalnych klientów, którzy mogliby na tym po prostu nauczyć się czegoś.

Albo też w sumie na samym początku już pojawiły się propozycje, które od Was przyszły i zastanawiałem się, jak zareagujecie, ale wszystko one zostały od razu skreślone.

Ale mnie to nie przerażało, bo ja wiedziałem, że one są bardziej takiej robocze niż idealne. Później zresztą ja zobaczyłem takie badania, że podobno 4% Polaków tylko słyszało i wie co to jest ETF.

Tak, my też popytaliśmy znajomych, pytaliśmy księgową, pytałem też znajomych, którzy inwestują w coś tam i dokładnie co to jest ETF to tak naprawdę nie powiedziała mi ani jedna osoba. Więc to mogło od razu wystraszyć, a ja się mogłem polansować, że wiem, co jest ETFy, bo widziałem live’a i mam tam pieniądze. Choć też nie tak w 100% potrafiłem wyjaśnić, co to jest, ale będę już potrafił po przejściu Atlasu.

Więc ta nazwa… W sumie tak usiadłem i zastanawiałem się, jakie musi spełniać cechy ta nazwa. Fajnie byłoby, żeby ktoś, kto przejdzie całą tę drogę razem z nami, z Wami, żeby jakoś mógł się tytułować. Kim taka osoba zostanie? Taka osoba siłą rzeczy zostanie pasywny inwestorem, więc fajnie jest to nazwać. Ale z tego co Wy mówiliście o swojej wizji, która bardzo nam się w zespole spodobała, wynikało (ja też tej analogii używałem w dwóch już produktach wcześniej, tylko właśnie w branży IT), że bierzemy na samym początku kogoś za rączkę, prowadzimy go do środka lasu, a tam tę rączkę puszczamy i ta osoba sama sobie doskonale poradzi, bo przejdziemy wspólnie jakąś drogę, jakąś ścieżkę, odbędziemy jakąś podróż. Wypisaliśmy sobie, co tam jeszcze może być, może być rejs, lot, tych synonimów było bardzo dużo. I nic tak do końca nie klikało, bo to miało być coś Pasywnego Inwestora. Pasywnego Inwestora było taką oczywistą częścią, ale co? Tu Emilia rzuciła: „Może Atlas?”. I to na tylu poziomach od razu kliknęło, że to będzie to, bo to jest słowo, które każdy zna. To jest słowo, które wbrew pozorom nie często się używa. Nie wiem, kiedy ja wcześniej użyłem tyle razy słowo Atlas, co teraz przy tym projekcie pracując z Wami. Atlas może być jako drogowskaz, mapa do tej właśnie podróży, do podążania jakąś tam ścieżką. Atlas wskazuje, w które miejsce można się udać, zaczynając od punktu A do punktu Z, a wysiąść sobie w punkcie np. D, bo mi to wystarczy. A z tego co opowiadaliście o swoich wyobrażeniach tego produktu, to dokładnie tak będzie można zrobić. W pewnym momencie powiedzieć: „Dla mnie teraz wystarczy, ja wysiadam”. Atlas tutaj pasuje idealnie.

Dodatkowo Atlas jest fajnym bardzo słowem, bo przecież w mitologii jest Atlas, który trzyma na barkach cały świat. Więc tu jest od razu inne znaczenie tego słowa. A każdy z nas jest takim Atlasem dźwigającym na barkach swoją przyszłość – w tym kontekście: finansową. Dodatkowo jest książka, która jest bardzo przeze mnie ceniona i wielu moich znajomych „Atlas zbuntowanych”. Też nawiązuje akurat do tego Atlasa trzymającego świat. I jeszcze jest taki smaczek skierowany w stronę branży stricte IT. Wielu odbiorców naszych w DevStyle, naszych klientów i nie klientów, których mamy bardzo wielu, na pewno będzie zainteresowanych tym produktem i to się robi z tego piękny skrót: Atlas Pasywnego Inwestora jako API. Ale API do czego? Więc na stronie jest napisane: „Uwaga, nadchodzi ewolucja Twoich finansów”. Więc do programistów puszczamy oczko: „Otwieramy Wam API do ETFów”. I nawet jeśli większość osób teraz nie zrozumiała o co chodzi, to programiści to docenią, jestem przekonany.

Ja myślę, że ta nazwa jest naprawdę mega świetna, bo ona rezonuje na wielu poziomach i ma sens na bardzo wielu poziomach. I ma przesłanie, a myślę, że to przesłanie jest bardzo kluczowe, bo tutaj chodzi o to, żeby nie zrazić ludzi do dbania o swoje pieniądze w sensowny sposób i tak jak powiedziałeś, koncepcja Atlasa jest taka i tutaj ukłony w stronę Michała, żeby to było od ogółu do szczegółu. Czyli jeżeli ktoś nie ma w sobie na tyle determinacji i chęci, żeby wchodzić głęboko w te szczegóły, to bardzo szybko dostanie gotowce, recepty, jak zadbać o swoje finanse. Jeżeli ktoś jednak chce to może sobie wchodzić głębiej i może po prostu zrobić coś bardziej dopasowanego do swoich możliwości i oczekiwań. I to jest bardzo kluczowe, bo w gruncie rzeczy osoba, która jest dociekliwa, też znajdzie tam wszystko, czego by oczekiwała od takiego produktu edukacyjnego, a z drugiej strony nie zarzucamy kogoś od razu detalami i nadmierną ilością szczegółów. To nie jest po prostu wiedza encyklopedyczna. Także to jest bardzo kluczowe.

Jeszcze jedną rzecz tylko dodam, że też będziemy się tutaj mocno wspierać bardzo twardymi danymi, wręcz gotowcami inwestycyjnymi, które są wytestowane, przetestowane. Są po prostu na to dowody, że to działa. Tutaj też mogę powiedzieć, że oprogramowanie, które ja rozwijam też jest pod kątem Atlasu dopracowywane w ten sposób, żeby jeszcze więcej wartości było dla takich inwestorów pasywnych, czyli inwestorów, którzy nie chcą na co dzień z wielu różnych powodów (a nawet dobrze, że nie chcą) spędzać dużo czasu z inwestowaniem.

Taką marketingową wstawkę w kontekście nazwy jeszcze muszę powiedzieć, bo mi się teraz przypomniało. Ta nazwa jeszcze ma jedną dobrą cechę, że to słowo w środku można wyjąć i tam wstawić inne. Więc jeśli Atlas Pasywnego Inwestora fajnie się przyjmie, okaże się, że on jest przydatny (na pewno tak będzie) i jeśli będą chęci to można z tego robić całą rodzinę produktów. 

To jest też bardzo dobra uwaga, bo my (i to jest bardzo kluczowe) nie jesteśmy dogmatykami. My zresztą w tym szkoleniu pokażemy, jak inwestujemy swoje pieniądze. I to będą naprawdę kawa na ławę. Pokażemy w szczegółach, jak my zarządzamy swoimi pieniędzmi i dlaczego tak robimy. O ile większość ludzi faktycznie powinna zwrócić uwagę w stronę pasywnego inwestowania. Nie tylko z oszczędności czasu, ale też z powodów, chociażby behawioralnych. Inwestowanie nie bez powodu, jak to mówi Warren Buffett, jest proste, ale nie jest łatwe. Wydaje się dziwne to określenie. Technicznie jest bardzo proste, ale nie jest łatwe dlatego, że my mamy po prostu wiele przeszkód w głowie, żeby nie ulegać emocjom. Ale nie jesteśmy dogmatykami tutaj, jeżeli chodzi o osoby, które tworzą Atlas i są faktycznie inne metody inwestowania. My też tutaj pokażemy, że są jeszcze inne ścieżki, którymi można podążać. Oczywiście nie będziemy ich eksplorować, ale jeżeli by ktoś czuł niedosyt to kto wie co jeszcze przyszłość przyniesie.

Pewnie coś fajnego, albo nie.

Maciej, a jeszcze tak na koniec, na tyle na ile możesz zdradzić taki rozkład jazdy tego projektu, w sensie jak wygląda kalendarz. Oczywiście zachęcamy wszystkich, żeby się zapisali na stronie atlaspasywnegoinwestora.pl, bo tam też informacje Maciej będzie na bieżąco wysyłał.

To się fajnie sprawdza, mamy taki proces, który już jest przećwiczony na bardzo wielu produktach i tutaj nie będziemy za bardzo gmerać. Nie powtarzamy 1:1 prawie nigdy tak w 100% procesu całego, aczkolwiek to się bardzo fajnie sprawdza. Więc teraz na atlaspasywnegoinwestora.pl można się zapisać na mailing i na tym mailingu pojawiają się już teraz darmowe materiały, które w dużej mierze pojawiały się tylko i wyłącznie tam. Już pierwsze maile poszły, feedback jest bardzo fajny. Akurat w tym mailu, który zebrał fajny feedback, była nasza Jacku rozmowa, że jest merytorycznie, ciekawie i że mam za głośno mikrofon 🙂 Taki pojawił się feedback, ale to nic, bo w samym docelowym materiale w Atlasie nie będzie takich historii z dźwiękiem.

Tam się można zapisać i zaczerpnąć sporo wiedzy darmowej. Też nie chodzi nam o to, żeby po prostu nagle sprzedać to wszystkim, tylko żeby tę wiedzę szerzyć jak najbardziej, a my swoje i tak zarobimy. 

Więc na mailing warto się zapisać i tak. Tam będą informacje jak najszybciej, wszystkie, które będziemy już znali. A co tydzień wychodzi merytoryczny mailing, w którym po prostu można się sporo nauczyć. To już jest taki zaczątek wiedzy ustrukturyzowanej, zaplanowanej, która jest czasami stworzona tylko i wyłącznie na potrzeby tego mailingu, a czasem to będzie kompilacja jakichś innych materiałów, ale też odpowiednio okrojona, zredagowana i w odpowiednią kolejność ułożona. 

Mam już mówić tak konkretnie plan?

Ty jesteś koordynatorem, więc jeżeli uważasz, że tak to bardzo proszę.

Planujemy uruchomić tzw. przedsprzedaż w marcu. Przedsprzedaż charakteryzuje się tym, że produktu jeszcze nie ma, więc trzeba nam zaufać, ale po przejściu kilku mailu z tego cotygodniowego mailingu nie będzie z tym problemu. Środki, które zgromadzimy z przedsprzedaży, będą wykorzystane do produkcji tego materiału, a produkcja materiału to naprawdę zawsze jest światowa jakość, a czasem nawet dużo lepiej. Ale to swoje kosztuje. Nasz najdroższy produkt pochłonął 0,5 mln złotych w produkcji. Więc tej kasy faktycznie potrzeba po to, żeby to było TOP jakość pro. 

Przedsprzedaż charakteryzuje się tym, że, jako że to wymaga zaufania do nas, to jest to zawsze najkorzystniejsza cena, która jest tylko i wyłącznie w przedsprzedaży. Nigdy więcej ta cena już na rynek nie wróci w żadnym momencie. A zachowuje się prawo do chociażby zwrotu. Zawsze w moich produktach jest tak, że jak cokolwiek się nie spodoba, to można ten produkt zwrócić w ciągu 2-4 tygodni. Różnie to jest, też o tym będziemy informować. W każdym razie, jeżeli ktoś kupi w przedsprzedaży, to może to zwrócić prawdopodobnie w ciągu miesiąca od publikacji pierwszych materiałów. Więc to jest tzw. no brainer i ta przedsprzedaż zwykle się cieszy bardzo dużym powodzeniem. 

Potem będziemy to wszystko tworzyć, nagrywać, produkować, a następnie w maju chcemy uruchomić większą kampanię sprzedażową, która będzie towarzyszyła premierze produktu i wypuszczeniu pierwszych materiałów.

Zapowiada się to naprawdę super. 

Chcę jeszcze jedną rzecz uściślić, bo to się też czasami gdzieś przewijało: dlaczego np. nie książka? Więc Maciej w swoich produktach wszystkie treści również udostępnia w formie spisanej, transkrypcji, więc jeżeli ktoś z jakichś powodów woli albo chce też po prostu dodatkowo czytać, to taka możliwość będzie, czyli w gruncie można powiedzieć, że w tym książka. A naprawdę treści uwierzcie mi, jeżeli ktoś będzie chciał wchodzić w szczegóły, to będzie na tyle, że to będzie niezła książka. 

Zawsze robimy tak, że jest nie tylko wideo. Jak wideo to ma napisy prawie zawsze, chyba że akurat gdzieś się przytka proces produkcyjny, ale te napisy sukcesywnie są wszędzie dodawane. Są transkrypcje wszystkiego, są slajdy. Jest zawsze wersja audio, że można sobie to także puścić jako podcast. Więc tak naprawdę te formy są wszystkie. Jak ktoś lubi sobie wcisnąć CTRL+F, aby wyszukać, gdzie padło jakieś słowo to od tego są właśnie, chociażby transkrypcje, slajdy, pdfy, checklisty. Też to wszystko zdejmujemy z naszych mentorów, którzy przygotowują merytorykę, a u nas cały zespół montażystów wideo, są graficy, którzy robią piękne slajdy, inni robią piękne pdfy itd. Więc to wszystko po prostu ma wyglądać prześlicznie, żeby się bardzo fajnie konsumowało i co najważniejsze: wdrażało w życie.

Tak, to jest przede wszystkim wiedza sfokusowana na praktykę. Na to, żebyście mogli tę wiedzę zastosować. Zresztą to będzie najlepszą oceną naszej pracy, czyli ile osób wdrożyło to, czego się nauczyło w praktyce. 

Ja Maciej nie wiem, czy tutaj czegoś nie przekręcę, jak coś to mnie popraw. Ale to szkolenie będzie dostarczane w tygodniowych odstępach, bo ono jest podzielone przynajmniej po naszej stronie na 15 takich modułów (przynajmniej na razie, to jeszcze jest roboczo). Czyli w gruncie rzeczy to jest coś, co trwa 15 tygodni. Jeżeli ktoś nie chce, może znacznie wcześniej zakończyć i nadal mieć super rozwiązanie. Żeby się ktoś nie przerażał, że nie chce 15 tygodni z nami spędzać. 

Natomiast to do czego zmierzam to to, że w gruncie rzeczy przez te 15 tygodni ktoś ma również dostęp do nas. Oczywiście każdy może się uczyć w swoim tempie, ale my jesteśmy po drugiej stronie i jeżeli ktoś ma pytania, to my jesteśmy w stanie pomagać. Także to jest ta różnica względem książki, gdzie ciężko jest do autora książki pisać maile.

To jest to czym się różnią te produkty od tzw. kursów online. To nie są kursy online, to są szkolenia. A szkolenie wiąże się z tym właśnie, że te materiały są wypuszczane cyklicznie, raz w tygodniu jest jakaś tam porcja materiału i tu dużą rolę odgrywa wspólna nauka. Będzie stworzona społeczność zamknięta tylko dla uczestników i uczestniczek szkolenia. Jeszcze zobaczymy czy to będzie na Facebooku, czy na Slacku, czy na jakimś Discordzie, gdzie faktycznie raz w tygodniu te materiały są wypuszczane i wtedy można się powymieniać tysiącami innych pasywnych inwestorów, którzy te materiały przechodzą i starają się to wcielić w życie. Tu też właśnie odpowiedzialność jest po stronie naszych mentorów, którzy będą przez ten czas w jakimś stopniu tę opiekę tam sprawować nad naszymi uczestnikami.

Tu warto zaznaczyć, że nigdy nie ma czegoś takiego jak komunikacja 1:1. To jest absolutnie zabronione, nie można pingać prywatnie naszych mentorów, bo jednak ta grupa prawdopodobnie będzie dość duża. Wszystko odbywa się publicznie, dzięki czemu wszyscy na tym korzystają.

Tak, natomiast to, co jest dużą wartością, to nie jest tak, że osoba jest zostawiona sama sobie, tylko będzie społeczność, która będzie mogła tutaj też reagować. My też będziemy częścią tej społeczności. Często się to pojawia, chociażby w aspekcie np. mojego oprogramowania, które ja sprzedaję, że czasami jest osoba, która ma problem jak to później ogarnąć, bo trzeba to wszystko gdzieś tam pozbierać i coś z tego zbudować. I wtedy jest taki mailing 1:1, który jest bardzo mało efektywny, bo ileż ja mogę nawet fizycznie spędzić czasu, odpisując. Tutaj będzie miejmy nadzieję taka bardzo prężna, duża społeczność, także to fajnie zorganizowane. I mam nadzieję, że to będzie coś, co będzie mogło się rozwijać z czasem coraz bardziej.

Te produkty właśnie fajnie ewoluują, bo na podstawie zdania tej społeczności, która przerobiła te materiały, zbierany jest oczywiście feedback, czego tam ewentualnie brakuje, co można by dodać czy co można by ulepszyć. Te szkolenia, które my produkujemy, zwykle w kolejnych edycjach mają sporo nowego materiału. Czasem jest to nawet kilka godzin materiału, czasem są to jakieś materiały bonusowe z kimś wybranym, jakimś ekspertem, jakieś wywiady itd. To z edycji na edycję ilość tego materiału rośnie, ale tak, żeby nie przytłoczyć.

A czy te osoby, które kupiły w pierwszej sprzedaży, mają dostęp do tych aktualizacji?

Tak, zawsze oferta jest najlepsza dziś. I tu nie ma co czekać, odwlekać, bo zawsze ktoś, kto kupuje dziś to osoba, która kupi w przedsprzedaży, kupuje za niską cenę, a ma wszystko, co się pojawi kiedykolwiek w temacie Atlasu Pasywnego Inwestora. Nawet jakbyśmy za 3 lata wydawali siódmą edycję i tego materiału będzie 2 razy więcej to osoby, które już dołączyły wcześniej, wszystko mają w gratisie.

Super, to myślę, jest bardzo dobra wiadomość, bo ktoś nie musi się obawiać, że np.: „Ok, to ja sobie poczekam do którejś z edycji, aż to się bardziej rozwinie”.

I też ważne jest to, że dostęp jest dożywotni.

Nie jest to subskrypcja, limitowany czas np. na rok tylko ktoś raz kupuje i ma sobie to na zawsze.

Słowo „na zawsze” jest takie strasznie definitywne. A co będzie, jak się Internet skończy, jak poumieramy albo platforma zniknie, albo firmy pozamykamy? Wtedy po prostu wrzucamy to gdzieś na Google Drive’a i wszyscy dostają linka do ściągnięcia sobie lokalnie i tyle.

I to, co myślę, jest też bardzo ważne, Ty już masz wiele sprzedaży za sobą, produkty są naprawdę z najwyższej półki i to jest klasa absolutnie premium, także tutaj nie ma lipy.

Świadczy o tym ilość zwrotów, którą mamy. Zwykle to jest, nawet jak kupuje 2-3 tys. osób w jednej sprzedaży to zwrotów wynikających z tego, że komuś się coś nie spodobało, to jest może 5 sztuk, więc to jest poniżej 1 promila, co faktycznie bardzo dobrze świadczy o wszystkim. A czasami są to zwroty, które wynikają z tego, że np. ja mówię wprost danej osoby: „Nie kupuj tego, bo nie zrozumiesz, bo jesteś dopiero juniorem”. A ta osoba potem 3 tygodnie później pisze: „Ej faktycznie nie rozumiem i chciałbym kasę z powrotem”. Proszę bardzo, oddaję z radością, mówiłem, nie kupuj.

Ale to jest też bardzo szczególnie ważne w branży finansowej, gdzie mogą być osoby, które gdzieś już były, czy mają złe doświadczenia. Maciej robi wszystko bardzo mega transparentnie.

To jest ważne, te zwroty są bezwarunkowe. Można nie podać powodu. Ważne, żeby się zmieścić w terminie. Jak jest powiedziane, że masz na to miesiąc to żeby to zrobić w ciągu miesiąca. Jeżeli chcesz kasę z powrotem, kasa ląduję z powrotem na koncie, tylko wystawiamy tam korektę faktury, którą trzeba potwierdzić mailem i to jest właściwie tyle. Zapytamy dlaczego, ale nie musisz odpowiadać.

Ok, myślę, że mamy temat tutaj rozpracowany. Chyba że jeszcze coś chciałeś dodać Maciej?

Jaramy się, mam nadzieję, że Wy też.

Także atlaspasywnegoinwestora.pl. Myślę, że o tyle fajnie sobie tam wejść i zapisać się, że wtedy po prostu nic nie umknie, bo Maciej już tam dopilnuje, żeby maile do Was dotarły. 

Maciej wielkie dzięki za poświęcony czas. Ja też się mega tutaj jaram, a z drugiej strony przyznam szczerze, stresuję się, że będę miał tutaj bardzo mocnego recenzenta swojej pracy, więc zaraz się biorę tutaj do pracy ze swojej strony. Życzę miłego weekendu. Pozdrawiam serdecznie, do usłyszenia.

Wszystkiego dobrego.

Cześć.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ruszyła sprzedaż oprogramowania #ST

Kilkadziesiąt gotowców inwestycyjnych!