Słowa takie jak inwestowanie i hazard to dla wielu terminy będące antonimami, czyli przeciwieństwami. O ile w obu przypadkach zwykle mówi się o ryzyku, to jednak właśnie hazard ma wydźwięk o zabarwieniu pejoratywnym, jest kojarzony z czymś negatywnym. I pewnie wielu, zwłaszcza w gronie mieniącym się inwestorami, obruszy się, gdy powiem, że inwestowanie ma bardzo wiele cech — no właśnie — hazardu.

Mój podcast jest o finansach, inwestowaniu i tradingu, a nie językoznawstwie. Niemniej jednak bardzo kluczowe jest zrozumienie, co leży u podstaw profesjonalnego poruszania się po rynkach kapitałowych. Tymczasem przeglądając chociażby media społecznościowe w Internecie, z łatwością można zauważyć, że tematy inwestowania zdominowane są próbami odgadnięcia tego, co zrobi rynek.

Samo w sobie to nie musi być niczym złym, jeśli traktujemy to jako swoistą rozrywkę intelektualną. Niemniej jednak musimy zdać sobie sprawę z jednej zasadniczej kwestii: do zarabiania na rynkach wcale nie jest potrzebna wiedza na temat tego, co wydarzy się w przyszłości. Sęk w tym, że takie postawienie sprawy wcale nie jest oczywiste.

UWAGA Przedstawiam tylko i wyłącznie swoją opinię w odniesieniu do profesjonalnego inwestowania czy tradingu. Zachęcam do otwartego umysłu i niezależnego myślenia.

UWAGA W tytule użyłem słowa inwestowanie, jako pojemniejsze określenie aktywności rynkowej, chociaż tak naprawdę materiał odnosi się do każdej działalności rynkowej, w szczególności spekulacji/tradingu.
Nie ma bowiem znaczenia jak nazwiemy naszą aktywność rynkową – aby móc konsekwentnie zarabiać, inwestor/spekulant musi posiadać zyskowną strategię.

W tym odcinku

  • Definicja słów inwestowanie i hazard
  • Potoczne rozumienia i postrzeganie hazardu
  • Przykład gry hazardowej w której nie można przeciągnąć przewagi na swoją stronę
  • Posiadanie przewagi w grze: czyli kiedy hazard nie jest hazardem?
  • Hazard i inwestowanie: cechy wspólne
  • Perspektywa mikro i perspektywa makro zdarzeń losowych oraz zastosowanie tej koncepcji w profesjonalnym inwestowaniu
  • Praktyczny przykład przewagi na rynku kapitałowym
  • Myślenie w kategoriach prawdopodobieństwa
  • Dlaczego nie warto próbować przewidywać przyszłości w inwestowaniu?

Osoby wspomniane w tym odcinku

Polecane materiały (książki, linki)

Czy w życiu lepiej być dobrym, czy mieć szczęście?

Zaproszenie do dyskusji

Serdecznie zapraszam Cię do komentowania i zadawania pytań, bezpośrednio na tej stronie poniżej, lub na mojej stronie na Facebook’u lub moim profilu Twitter’owym.

Alternatywnie możesz zadać pytanie głosowe, nagrywając się na SpeakPipe. Pamiętaj tylko, że masz 90 sekund na nagranie 🙂

Bardzo zależy mi na Twoim głosie, za który już teraz z góry bardzo dziękuję 🙂

✒ TRANSKRYPT PODCASTU

czyli wersja do czytania

Wstęp


Dzień dobry, witam cię serdecznie w 30. odcinku podcastu System Trader. Dziś postaram się odpowiedzieć na pytanie: czym różni się hazard od inwestowania?

Być może od razu na początku dla niektórych z was tak postawione pytanie może wydawać się nieco dziwaczne albo wręcz filozoficzne. Być może jeszcze inni powiedzą, że no cóż, chyba to nie jest trudne, żeby powiedzieć, czym różni się hazard od inwestowania, bo są to przeciwieństwa.

Tak naprawdę będę chciał w tym odcinku wskazać, że te różnice pomiędzy hazardem a inwestowaniem wcale nie muszą być tak oczywiste. Będę się starał wykorzystać ten odcinek do pokazania, co stoi u podstaw profesjonalnego poruszania się po rynkach kapitałowych, co stoi u podstaw profesjonalnego podejścia do inwestowania.

Oficjalne definicje w słowniku języka polskiego

Żeby nie przedłużać, na początek zobaczmy, co mówi na temat słów „hazard” i „inwestowanie” słownik języka polskiego.

Jeżeli chodzi o „hazard”, to znalazłem w słowniku języka polskiego dwa warianty definicji. Pierwszy wariant mówi, że hazard to „gra lub zakład, w której stawką są pieniądze”. Natomiast drugi wariant mówi, że hazard to „ryzykowne przedsięwzięcie, którego wynik zależy od przypadku”. Myślę więc, że dla większości potoczne rozumienie słowa hazard całkiem dobrze odpowiada temu, co na ten temat mówi słownik języka polskiego.

Jeżeli chodzi o słowo „inwestycja”, to słownik mówi, że jest to „przeznaczenie środków finansowych na powiększenie. Część dóbr, która nie jest przeznaczona do bezpośredniej konsumpcji”. Mówiąc inaczej: mamy jakieś pieniądze w kieszeni i zamiast je wydać tu i teraz na jakieś dobra, skonsumować, odkładamy te pieniądze czy dobra na przyszłość, w celu ich pomnożenia. Oczywiście najlepiej o wartość większą od 1, czyli żeby powiększyć te dobra, a nie pomniejszyć w przyszłości. 🙂

To, czego mi brakuje w tej definicji słowa „inwestycja”, to to, że nic nie jest wspomniane o ryzyku. Oczywiście każdy chciałby móc zainwestować pieniądze i pomnożyć swój kapitał bez ponoszenia ryzyka. Natomiast ryzyko zawsze jest, więc ja bym w tej definicji jeszcze chętnie widział to słowo, ale OK, to nie jest w tym momencie nawet tak kluczowe. Chciałem tylko i wyłącznie pokazać, co mówi oficjalnie słownik języka polskiego na temat słów „hazard” i „inwestycja”.

Potoczne rozumienie słowa hazard

W potocznym rozumieniu słowo „hazard” myślę, że jest całkiem bliskie temu, co mówi właśnie słownik języka polskiego. Hazard w takim potocznym rozumieniu jest postrzegany po prostu jako coś ryzykownego, gdzie końcowy wynik jest uzależniony głównie od losowości – a nie umiejętności.

Tutaj uważam, że to słowo „umiejętność” jest słowem wręcz kluczowym. Wyobraźmy sobie, że mamy jakąś grę losową, w której po prostu zwyczajnie nie ma sposobu na opracowanie żadnej strategii, która dawałaby nam przewagę, a w rezultacie możliwość regularnego czy też konsekwentnego zarabiania. Oczywiście możemy wygrać uczestnicząc w takiej grze losowej, grze hazardowej, ale nie dzięki naszym umiejętnościom, ale po prostu za sprawą zwykłego, ślepego trafu.

To jest też powód, dla którego zawsze pojawiają się chętni do tego typu gry. Nie trzeba mieć żadnych umiejętności, a można zupełnie ślepym trafem wygrać jakąś nagrodę. Tak rozumiany hazard jest zwykle uprawiany jako forma zabawy, jako forma rozrywki, chociaż oczywiście uczestniczenie w grach hazardowych może przyjąć formy patologiczne, gdzie ktoś po prostu popada w nałóg. OK, nie będziemy w tym odcinku mówić o nałogach hazardowych, chociaż jest to na pewno poważny kłopot dla wielu osób.

Ruletka amerykańska

Przykładem gry hazardowej, w której nie mają znaczenia żadne umiejętności, jest na przykład amerykańska ruletka. Chciałbym przez chwilę powiedzieć tutaj o tej amerykańskiej ruletce, ponieważ uważam, że pewne kwestie, które cechują tę grę, warto w pewnych obszarach spróbować porównać do kwestii tradingu. Wiem, że niektórzy się burzą na samą myśl, żeby porównywać ruletkę do tradingu czy inwestowania. Pozostańcie proszę jeszcze ze mną przez czas jakiś. Mam nadzieję, że uda mi się tutaj wykazać, że naprawdę warto myśleć w otwarty sposób.

W sensie czysto matematycznym, z perspektywy rachunku prawdopodobieństwa, kasyno czy też organizator gry w amerykańską ruletkę posiada przewagę w wysokości 5,26 %. To nie znaczy oczywiście, że przy każdym zakładzie stracisz właśnie 5,26 % angażowanej kwoty, ani też to nie oznacza, że kasyno tyle właśnie dokładnie od razu w każdej grze, przy każdym zakładzie zarobi.

Więcej! Przy pierwszych nawet 100 obrotach kołem ruletki wynik może być mocno losowy. Może się zdarzyć, że ktoś wygrywa z kasynem. Może zdarzyć się to nawet i po tysiącu obrotach kołem ruletki, ale już przy 100 tysiącach obrotów kasyno będzie mniej więcej 5 %„do przodu”, będzie zarabiać przeciwko nam. A przy milionie obrotów jest bardzo mało prawdopodobne, żeby zysk kasyna spadł poniżej 5 %.

Czy z inwestowania na rynkach kapitałowych można się utrzymać?

Czy inwestując pieniądze na rynkach finansowych można zarobić godziwe pieniądze?

Czytaj dalej →

Jakie są ważne wnioski z tej historii? Po pierwsze: kasyno absolutnie nie musi wygrać z każdym graczem. Dzięki temu też pojawiają się chętni, bo niektórzy gracze kończą grę z zyskiem. Kolejna kwestia to to, że kasyno nie musi w żaden sposób próbować nawet przewidywać wyników zakręcenia kołem ruletki, a wciąż może systematycznie wygrywać z graczami w drugim terminie.

Tutaj warto to odnieść trochę do tradingu czy do inwestowania. Pomimo, że bierzemy udział w losowym zdarzeniu, wcale nie musimy przewidywać jego wyniku, żeby móc konsekwentnie, długoterminowo wygrywać.

Pomimo, że bierzemy udział w losowym zdarzeniu, wcale nie musimy przewidywać jego wyniku, żeby móc konsekwentnie, długoterminowo wygrywać

Ten temat będę chciał jeszcze mocniej rozwinąć trochę później.

Kolejna kwestia jest taka, że im dłużej kasyno będzie miało możliwość korzystania z własnej przewagi, czyli im więcej razy będzie miało miejsce to losowe zdarzenie, jakim jest kręcenie kołem ruletki, tym wynik kasyna będzie bliższy tej teoretycznej przewadze kasyna w grze. Zresztą ta przewaga wcale nie jest taka teoretyczna. Owszem, w sensie matematycznym ona wynosi dokładnie 5,26 %. Chodzi o to, że ta przewaga jest całkiem nieteoretyczna, a wręcz praktyczna, ponieważ przy dużej ilości tych zdarzeń, wynik kasyna będzie coraz bardziej zbliżał się do tego matematycznego wyniku 5,26 %.

Dlaczego kasyno wyssie Ci całą kasę?

Oczywiście ktoś może zadać pytanie, dlaczego właśnie kasyno, które posiada w ruletce nie taką wielką przewagę nad nami, dlaczego to kasyno zwykle potrafi wyssać z gracza wszystkie pieniądze, z jakimi przyszedł do tego kasyna.

Najprostsza odpowiedź na to pytanie jest taka, że ktoś będzie uporczywie w tę grę grał. W tym czasie, jak będzie kręcił raz za razem tym kołem ruletki, a właściwie nie on, tylko krupier, ale my będziemy podejmować kolejne próby obstawiania wyniku w kole ruletki, no to wtedy raz będziemy wygrywać, raz przegrywać.

Z czasem, im więcej będzie tych zakręceń kołem ruletki, my będziemy po prostu coraz ubożsi. Kasyno nie zarabia od kwoty, z którą my przychodzimy do tego kasyna, tylko od kwoty, która jest postawiona jako zakład. A więc załóżmy, że przychodzimy do kasyna mając w kieszeni 100 zł, ale konsekwentnie możemy wielokrotnie stawiać zakład na kwotę przekraczającą tę naszą początkową, wyjściową kwotę i jeśli będzie to na przykład kwota 2 tysiące złotych po kilku godzinach czy kilkunastu godzinach, jeżeli jesteśmy wytrwali, no to w efekcie, jeżeli kasyno ma koło 5 % przewagi, z 2 tysięcy złotych 5 % to jest właśnie 100 złotych.

Tutaj ciężko o jakiś taki wynik jak w aptece, natomiast generalnie morał z całej tej historii jest taki, że uporczywe granie w grę, w której nie mamy przewagi, nawet jeżeli chwilowo wygrywamy, a będziemy uporczywie to kontynuować, kończy się w jeden sposób: po prostu przegrywamy i tracimy wszystko.

Mówiąc jeszcze inaczej, jest bardzo mało prawdopodobne, że mając 100 złotych w kieszeni i za każdym razem stawiamy np. 5 złotych jako zakład, żebyśmy taką grę przetrwali z jakimikolwiek pieniędzmi w kieszeni, jeżeli zakręcimy tym kołem ruletki 10 tysięcy razy.

Oczywiście to jest bardzo przerysowany obraz, bowiem prawdopodobnie nikt podczas jednej wizyty w kasynie nie byłby w stanie tyle razy zakręcić tą ruletką. Chodzi mi o to, że z punktu widzenia kasyna im więcej tych zdarzeń losowych ma miejsce, im więcej razy dochodzi do zakręcenia tym kołem ruletki, tym kasyno jest bliższe swojego wyniku teoretycznego, czyli tego 5,26 % nad nami.

Podobnie jest w tradingu czy w inwestowaniu, będę o tym mówił za chwilę więcej. Jeżeli podejmujemy decyzje rynkowe i nie mamy przewagi, to nawet jeżeli chwilowo coś wygramy, zarobimy, to tak naprawdę, jeżeli będziemy to kontynuować, to finalnie stracimy swoje pieniądze.

Problem z definicją słowa hazard

Jest tutaj pewnie problem z potocznym rozumieniem słowa hazard i teraz właśnie na to będę chciał zwrócić uwagę, ponieważ świat nie jest tak czarno-biały, jak by może tego chciały definicje chociażby języka polskiego.

Paradoks kasyna

Pierwszy paradoks, jaki widzimy, to jest chociażby paradoks kasyna, o którym wspominałem. Jak to jest możliwe – gdybyśmy teraz tak na chwilę weszli w buty właściciela kasyna, czyli stanęli z drugiej strony tego równania i zadali sobie w takim razie pytanie – jak to jest możliwe, że prowadząc taki biznes będziemy w stanie regularnie zarabiać? A więc biznes oparty na losowym wyniku, a kręcenie kołem ruletki jest losowym wynikiem, mimo wszystko pozwala konsekwentnie zarabiać.

Oczywiście poniekąd na to pytanie już odpowiedziałem. Wynika to właśnie z tego, że kasyno posiada tę przewagę. Natomiast tutaj definicja słowa hazard mówi tylko o losowym czy ryzykownym wyniku, ale nie mówi o tym, że ktoś, uczestnicząc w losowym zdarzeniu, może mieć przewagę. Wtedy właśnie możemy dojść do takiego paradoksu kasyna, a kasyno jest poważnym biznesem. Jak ktoś pojedzie do Las Vegas, to tam naprawdę funkcjonują bardzo poważne korporacje, które mają za sobą ogromny kapitał i są w stanie regularnie wypracowywać zyski, właśnie na grach losowych.

Profesjonalni hazardziści

Definicję słowa hazard można jeszcze zobaczyć z innej strony, mianowicie występuje coś takiego jak hazard w formie profesjonalnej. To jeszcze bardziej komplikuje, szczególnie takie potoczne rozumienie słowa hazard.

Istnieją bowiem gracze, którzy profesjonalnie grają w gry hazardowe i regularnie są w stanie zarabiać. Istnieją gry, gdzie po prostu jest możliwość opracować czy posiadać strategię, która spowoduje, że taki gracz przeciągnie przewagę na swoją stronę, na swoją korzyść.

Przykładem takiej gry może być np. poker albo blackjack. Blackjack, z tego co mówi przynajmniej literatura, ponieważ ja osobiście nie gram w blackjacka, daje kasynu przewagę mniej więcej na poziomie 3-4 proc. To oznacza, że na każde 100 postawionych dolarów kasyno jest w stanie zarobić około 3-4 dolarów z tego, co stawia gracz. Problem dla kasyna z grą w blackjacka jest taki, że jeżeli przyjdzie do kasyna człowiek, który ma strategię gry, w której jest w stanie przeciągnąć tę przewagę na swoją stronę, a są takie sposoby, między innymi poprzez tzw. liczenie kart, to wtedy gracz może konsekwentnie zarabiać w kasynie, grając w blackjacka.

Polecam zresztą bardzo gorąco zapoznanie się z historią opisaną przez Eda Thorp’a w książce ze słynnej serii książek Jacka Schwagera „Market wizards”, a konkretnie z tej serii, która jest poświęcona osobom czy ludziom, którzy prowadzą czy prowadzili swoje fundusze hedgingowe.

Edward Thorp opisuje tam cudowną wręcz historię, jak w latach 60. XX wieku wraz z Claude’em Shannonem opracowali metody gry między innymi nawet w ruletkę, która, jak powiedziałem, na początku nie daje możliwości wypracowania przewagi. Natomiast oni to zrobili w sposób „nielegalny”, mianowicie poprzez to, że w latach 60. opracowali – to jest coś niesamowitego – komputer przenośny, który – jak pamiętam – chyba znajdował się w bucie. I ten komputer umożliwiał oszacowanie, w którym mniej więcej miejscu zatrzyma się kulka na kole ruletki.

To są bardzo poważni panowie swoją drogą. Claude Shannon, już niestety nieżyjący, to jest dla mnie jako dla kogoś, kto studiował informatykę i działa w niej od wielu lat, to jest taki ojciec informatyki. Jest on twórcą teorii informacji, a więc jako pierwszy w ogóle zauważył potrzebę czy zastosowanie dla zapisu binarnego, czyli tego zero-jedynkowego, który dzisiaj jest fundamentem informatyki. Mało tego, Claude Shannon budował właśnie komputery, między innymi na potrzeby gry w kasynie, gdzie chcieli sprawdzić wraz z Edwardem Thorpem swoją przewagę matematyczną. Thorp opisał też w książce, jak można stosować strategię do gry w blackjacka, w której jesteśmy w stanie przeciągnąć przewagę na swoją stronę.

Tom Basso, rynkowa legenda podążania za trendem

Tom Basso to kolejny bohater słynnej serii książek J. Schwager’a, Czarodzieje Rynku, który zgodził się udzielić ekskluzywnego wywiadu dla Was w ramach mojego podcastu. 🙂

Czytaj dalej →

Tak że bardzo polecam – Edwarda Thorp’a i Claude’a Shannona. Na swojej stronie systemtrader.pl/030 również postaram się podlinkować coś, jeżeli ktoś będzie chciał zgłębić ten temat. Zresztą do tego odcinka na stronie postaram się też podlinkować film na YouTubie, takiej bardzo sympatycznej pani, która nazywa się Liv Boeree i jest zawodową pokerzystką. W 2010 roku, jeśli dobrze pamiętam, była mistrzynią świata w pokerze. Jest tam 5-6 minutowy film, w którym ona w bardzo przystępny sposób opowiada o takich kwestiach jak właśnie przypadek czy prawdopodobieństwo, ale właśnie oczami profesjonalnego gracza w pokera. Nieprofesjonalnemu graczowi może się wydawać, że tutaj rządzi przypadek, losowość, a oczami profesjonalisty ten świat wygląda zupełnie inaczej.

Koniec już dygresji na temat Edwarda Thorp’a i Claude’a Shannona. Wracamy do clue tego odcinka.

Życie usłane hazardem

Wspomniałem już o kilku kwestiach, które są dość problematyczne, jeżeli chodzi o myślenie o słowie hazard, czy myślenie nad definicją słowa hazard. Jakbyśmy poszli jeszcze dalej, to spójrzmy na to, że nasze życie jest całe usłane niepewnością i ryzykiem. I to bez potrzeby wchodzenia do kasyna czy otwierania rachunku maklerskiego, a więc tym wszystkim, co charakteryzuje według definicji właśnie hazard.

Można by tak przewrotnie zadać pytanie: czy zatem życie jest również hazardem? Przykładowo, możemy prowadzić zdrowy tryb życia, a mimo wszystko możemy mieć pecha i zachorować na bardzo rzadko występującego raka.

Albo inny przykład, mniej depresyjny: otwieramy własną firmę, angażujemy swój czas, swój kapitał, podejmujemy jakieś ryzyko, ale wynik tych naszych działań na końcu jest wciąż niepewny. Powiedziałbym nawet, że jest jeszcze gorzej, ponieważ zakładam, że każdy, kto otwiera firmę nie robi tego na przysłowiową „pałę”, tylko stara się opracować jakąś strategię, plan działania.

Problem w tym, że opracowanie nawet najlepszej strategii rozwoju naszej firmy nigdy nie wyeliminuje do końca ryzyka i ten pierwiastek przypadku, który będzie wpływał na nasz końcowy wynik, zawsze będzie obecny w tej naszej działalności. Przez przypadek rozumiem tutaj zdarzenie, na które nie mamy żadnego wpływu. Znów można by zadać zatem pytanie, czy otwarcie firmy, prowadzenie biznesu również jest hazardem?

Oczywiście, można robić sobie takie żarciki, że jeżeli do tej gry zapraszamy w tym momencie Urząd Skarbowy, ZUS i jeszcze kilka innych instytucji państwowych, to jak najbardziej robi się z tego hazard. 😉

Odrzucając żarty na bok, tak naprawdę chciałem wskazać tylko na to, że nawet najlepszy plan zawsze będzie w jakiś sposób pod wpływem zupełnego przypadku. Tak po prostu się dzieje, tak po prostu jest, tak to wygląda.

Nawet najlepszy plan zawsze będzie w jakiś sposób pod wpływem zupełnego przypadku

Hazard, a inwestowanie

Spróbujmy jednak odpowiedzieć na pytanie: czym różni się hazard od inwestowania albo jak się ma się szczęście w procesie inwestycyjnym versus nasze umiejętności?

Bo tak naprawdę według mnie problemem nie jest to, z jakiego słowa będziemy korzystać, czy będzie to hazard, a jak wiemy, występuje hazard w znaczeniu profesjonalnym, czy będziemy mówić usilnie, że inwestujemy, że jesteśmy inwestorami.

Nie jestem językoznawcą, więc nie będę tutaj kruszył kopii o słowa, natomiast to, co jest istotne, to nie jest to, co robimy, ale jak to robimy. Kluczowe jest to, czy nasze decyzje, czy nasza strategia, którą się posługujemy, posiada przewagę, albo czy w ogóle posiadamy jakąkolwiek strategię.

Niestety, ale tutaj nie trzeba być żadnym wnikliwym obserwatorem, żeby zauważyć, że przede wszystkim na rynkach kapitałowych, na których będę starał się skupiać, jest bardzo dużo uczestników, którzy nie mają żadnej strategii poruszania się po tym rynku i traktują rynek bardziej jako grę czysto losową. Jak grę, w której wręcz nie można uzyskać żadnej przewagi. Traktują niejako rynek kapitałowy jak kręcenie kołem ruletki.

Jeżeli chodzi o przewagę, bo często mówię o przewadze, to przez słowo „przewaga” rozumiem tu większe prawdopodobieństwo wystąpienia określonego zdarzenia od innego. Nie ma tu nawet znaczenia dla mnie, czy to jest inwestowanie, trading, czy to jest gra, czy cokolwiek innego. Chodzi mi o to, że przewaga ma niejako, mówiąc zupełnie potocznie, pomóc szczęściu.

Perspektywa mikro i perspektywa makro

Przewaga musi mieć szansę do zadziałania. Co mam tu na myśli? Otóż, jeżeli mamy strategię, która posiada przewagę, to powinniśmy tę przewagę postrzegać na dwóch płaszczyznach.

Pierwszą płaszczyzną jest perspektywa mikro. Jest to poziom pojedynczej transakcji, jeśli mówimy o inwestowaniu. Musimy sobie zdać sprawę, że wynik takiej pojedynczej decyzji, pojedynczej transakcji na rynku kapitałowym jest mocno losowy.

Wiem, że tu znów w tym momencie wielu może się bardzo mocno obruszyć: „Jak to jest losowy wynik, jeżeli ja przeprowadziłem świetną analizę rynku? Nie po to to robiłem, żeby mój wynik był losowy.

Chodzi o to, że w kwestii podejmowania decyzji rynkowych powinniśmy absolutnie odłożyć nasze ego na bok. Tu nie chodzi o posiadanie racji, dlatego, że zaledwie jedna nieznana zmienna, nieznana nam w momencie, kiedy robimy analizę naszego rynku, czy w momencie kiedy nasza strategia mówiła nam na przykład: „Kupuj akcje spółki x”, to dosłownie jedna taka nieznana zmienna może całkowicie zmienić końcowy wynik, może zmienić obraz rynku. Może to być dosłownie nawet jeden uczestnik rynku, o czym my nie mieliśmy nawet prawa wiedzieć w momencie realizowania naszej analizy.

Dlatego też z tego punktu widzenia wynik naszej transakcji na poziomie mikro, wynik naszej transakcji na poziomie mikro, tej pojedynczej transakcji, jest zawsze bardzo mocno losowy, nawet jeżeli mamy bardzo mocną przewagę w kieszeni. Dopiero seria decyzji, seria transakcji – przechodząc na ten poziom makro – to dopiero tam ujawnia się nasza przewaga. Powinna się ujawnić, jeżeli ją mamy – że tak powiem kolokwialnie – w kieszeni.

Oczywiście, to znów nie oznacza, że, mając przewagę, na pewno po 10 czy nawet 100 transakcjach będziemy na plusie, będziemy generować zyski. Wynik jest prawdopodobny, ale nie jest pewny. Dlatego też nie ma znaczenia, czy my w gruncie rzeczy jesteśmy inwestorami długoterminowymi czy krótkoterminowymi, czy opieramy naszą analizę na podstawie analizy fundamentalnej czy na podstawie analizy technicznej. Żeby zarabiać, musimy mieć zawsze, w każdym przypadku, przewagę.

Tu nie chodzi o myślenie życzeniowe, że ktoś sobie kupi jakąś spółkę, która według niego jest – jak to się często popularnie mówi – „zdrowa fundamentalnie”, a później powie: „Nie ma dla mnie znaczenia kurs akcji tej spółki, będę zarabiać na dywidendach.” Brzmi bardzo fajnie, ale jeżeli to jest wszystko, co taka osoba ma do powiedzenia, to może się okazać, że to nie jest żadna strategia, tylko myślenie życzeniowe.

Co gorsza, osoba, która tak mówiła na początku, kupując daną spółkę, może całkowicie zmienić swoje zdanie, w momencie, kiedy faktycznie na rynek zawitają ogromne spadki i nagle portfel takiego delikwenta spadnie o 50 proc. Wtedy to, co wydawało mu się jeszcze przy kupowaniu spółki fajnym pomysłem, bo w końcu będzie miał na bieżąco wypłacane dywidendy, więc kurs akcji może sobie fluktuować i nie ma znaczenia. Ale jak faktycznie taki scenariusz się zrealizuje, to taki człowiek może już całkowicie inaczej postrzegać rzeczywistość. Dlatego też słowa Warrena Buffetta są idealne dla takiego przypadku: „Inwestowanie jest proste, ale nie jest łatwe.” O tym też chciałbym więcej opowiedzieć w tym odcinku, dlatego zachęcam do pozostania ze mną.

Powiem więcej: posiadanie strategii, która ma w sobie przewagę, oraz nasze głębokie przekonanie o tym fakcie, że mamy strategię, że poruszamy się po rynku wykorzystując strategię, która ma przewagę, to coś takiego może być, powinno być źródłem naszej pewności w czasie inwestowania. A to jest cholernie potrzebne, żebyśmy byli pewni – nie nazbyt pewni, niehurraoptymistyczni, nie podejmowali zbyt wielkiego ryzyka, ale jednak my musimy wykonywać to, co mówi nam strategia. Bez kombinowania.

To właśnie zrozumienie faktu, że mamy strategię, która posiada przewagę, pozwala nam na tę żelazną dyscyplinę. Nawet w sytuacji, kiedy mamy już za sobą kilka stratnych transakcji, co jest jak najbardziej możliwym, realistycznym przypadkiem w realnym inwestowaniu.

Albo mówiąc jeszcze inaczej – gdyby się dało w ramach podcastu, to bym te słowa oprawił w ramkę, pogrubił i jeszcze podkreślił – mianowicie profesjonalne inwestowanie, a nawet i profesjonalny hazard opiera się na myśleniu w kategoriach prawdopodobieństwa.

Profesjonalne inwestowanie, a nawet i profesjonalny hazard opiera się na myśleniu w kategoriach prawdopodobieństwa

To jest bardzo istotna rzecz do zrozumienia. Jeżeli to zrozumiemy, to wtedy nie będzie nam straszne nawet słowo „hazard”, nie będzie nam straszne słowo „ryzyko”, nie będzie nam straszne słowo „losowość”. Dlatego, z mojego punktu widzenia, a nie jestem językoznawcą, więc przepraszam tych, którzy są bardziej czuli na słowa, zamiast toczyć wojnę na słowa: istotą rzeczy jest nie to, co robimy, ale jak to robimy.

W efekcie można być zawodowcem w hazardzie, czyli w czymś, co potocznie, powszechnie uważa się za coś bardzo ryzykownego, a mimo wszystko możemy konsekwentnie i regularnie zarabiać – na przykład poker.

Możemy też być amatorem w inwestowaniu i tracić pieniądze regularnie. Zresztą bardzo często tacy poranieni „inwestorzy”, którzy weszli na rynek i nie mieli żadnej strategii, albo czasami wręcz mylili umiejętności z losowością, ze szczęściem, w pewnym momencie przez to, że nie mieli żadnej przewagi rynkowej, było kwestią czasu, kiedy tacy delikwenci zaczęli tracić pieniądze. Tacy inwestorzy odchodzą już z rynku, poranieni, jak ten zbity pies. W tej całej swojej złości wylewają żale i mówią, że cały ten rynek kapitałowy to jest jedno wielkie kasyno, jeden wielki hazard, bo tam się nie da zarobić.

No cóż, ja w ramach swojego podcastu staram się pokazać, że wcale to nie jest prawdą. Nie chodzi jednak o to, co ja powiem. Staram się docierać do osób, z którymi przeprowadzam wywiady, osób, które często całą swoją karierę zarabiają na rynkach kapitałowych. Nie przez rok, nie przez dwa, bo jest kwestia bitcoina i ktoś zarobił ślepym trafem jakieś pieniądze, bez posiadania żadnej strategii i wydaje mu się, że jest wielkim inwestorem.

Rynki finansowe według Krzysztofa Łucjana, zawodowego tradera

Gościem wywiadu jest Krzysztof Łucjan, zawodowy trader, specjalizujący się w handlu kontraktami terminowymi, współtwórca Stooq

Czytaj dalej →

Są natomiast osoby, które są na rynkach po 40 i 50 lat, i wciąż na tych rynkach funkcjonują i regularnie zarabiają. Gdyby więc to było czysto losowe, to niech sobie każdy odpowie, czy przez 50 lat można mieć regularnie farta i regularnie zarabiać na tych rynkach.

Przewaga w praktyce

Ale żeby nie było tak czysto teoretycznie – bo mówimy tutaj o losowości, o przewadze, że trzeba mieć strategię, która posiada przewagę – to chciałbym zachęcić każdego, żeby wszedł sobie na moją stronę systemtrader.pl/029, gdzie przeprowadziłem ostatnio wywiad z niesamowitym gościem – Garym Antonaccim.

Gary Antonacci prezentuje w tym wywiadzie bardzo prostą, algorytmiczną, długoterminową strategię. I to jest właśnie pierwsza część wypowiedzi Warrena Buffeta: inwestowanie jest proste, naprawdę jest proste, jest wręcz bardzo proste.
Jak sobie wejdziecie na tę stronę, gdzie jest wywiad z Garym Antonaccim, to możecie sobie przescrollować mój wstęp itd., nie musicie nawet słuchać wywiadu z Garym Antonaccim, a możecie przejść do akapitu, gdzie dosłownie w kilku punktach jest zapisany prosty algorytm długoterminowej strategii. Strategii, która przez ostatnie 70 lat niemalże zarabiała zupełnie przyzwoite pieniądze – około 15 proc. uśrednione w skali roku, przez 70 lat. Nie trzeba naprawdę żadnych cudów, jak to się mówi, to może zrobić każdy w warunkach domowych. Co istotniejsze w całej tej historii, spędzając nad tym dosłownie minutę – dwie w miesiącu. Naprawdę, coś niesamowitego.

Niestety, jest też druga część wypowiedzi Warrena Buffeta, że inwestowanie nie jest łatwe, ale to jest temat na inną historię. Jeszcze postaram się nieco o tym opowiedzieć w tym odcinku. Nawet w tym tak prostym podejściu do rynku, jakie prezentuje Gary Antonacci w swoim algorytmie, mamy kwestię ludzkich zachowań. Taka strategia, jak zaprezentowana tam, będzie działać prawdopodobnie jeszcze znacznie, znacznie dłużej niż większości się wydaje, pomimo że jest ona publicznie znana. Właśnie z takiego powodu, że my jako ludzie jesteśmy po prostu ułomni. Ułomni w tym znaczeniu, że podlegamy wielu różnym psychologicznym trikom, z których sobie nie zdajemy sprawy. Mówiąc jeszcze inaczej: posiadanie w ręku tak prostej strategii nie jest tak proste, aby za tą strategią podążać, nawet wiedząc, że mamy strategię, która ma przewagę.

Również na swojej stronie tego odcinka podlinkuję bardzo długi artykuł, który z kolei pokazuje jak można budować i testować strategię krótkoterminową. Strategię, która jest na rynku, otwiera transakcje, na dosłownie jeden lub kilka dni. Jest tam cały proces, od A do Z, jak taką strategię zbudować, przetestować, zastosować na rynku, jak zmierzyć przewagę takiej strategii. Same praktyczne kwestie, co to znaczy przewaga na rynku kapitałowym.

Są to przykłady, powiedziałbym, takie dość skrajne, bo są to podejścia skwantyfikowane, sprowadzone do twardej statystyki, do takiego szkiełka i oka. W życiu przewaga nie zawsze da się w tak jednoznaczny sposób skwantyfikować, opisać, sprowadzić do zapisu algorytmicznego. Chociażby prowadzenie firmy – oczywiście musimy mieć strategię, natomiast ciężko taką strategię zapisać jednoznacznym algorytmem – ale to znów temat na inną okazję.

Dlaczego lepiej nie przewidywać przyszłości?

Na koniec chciałem jeszcze powiedzieć, dlaczego nie warto przewidywać przyszłości, jeżeli chodzi o kwestię rynków kapitałowych.

Jak już mówiliśmy, kasyno wcale nie musi przewidywać, czy np. zakręcenie kołem ruletki spowoduje, że oni wygrają albo przegrają – nie muszą tego wiedzieć. Wystarczy im znajomość prawdopodobieństwa wygrania danej gry. Kluczowe jest natomiast, aby zrozumieć, że ani strategia, którą opracujemy czy mamy, którą się posługujemy na rynku kapitałowym, ani my – nie mamy w żadnej mierze przewidywać przyszłości.Dlaczego?

Jeżeli próbowalibyśmy odgadnąć rynek, przewidzieć, co się na tym rynku wydarzy, to angażujemy tutaj swoje ego. Mówiąc tak wprost – chcemy mieć tutaj rację. To rodzi konsekwencje w postaci utraty dyscypliny w podążaniu za obraną strategią. A profesjonalne podejście do rynku nie na tym polega, żeby mieć rację, żeby komuś pokazać, że mamy rację.

Ale to jest jeden tylko, że tak powiem, problem z przewidywaniem przyszłości. Większym kłopotem jest nawet to, że nie ma możliwości przepowiadania tego, co się wydarzy na rynku, o ile nie jesteśmy jasnowidzami. 🙂 Pomijam sytuację działań nielegalnych, jak choćby insider trading, co de facto nie jest nawet przewidywaniem. Jak wspominałem, nasza prognoza, przewidywanie, analiza może być zanegowana w każdej chwili przez zaledwie jednego uczestnika rynku czy wydarzenie. Dlatego też po co próbować przewidywać cokolwiek?

Zresztą, podajmy konkretny przykład. 5 maja 2019 roku (ten odcinek nagrywam 11 maja), w minioną niedzielę, prezydent USA Donald Trump (rynki były zamknięte, ponieważ była niedziela) nagle na Twitterze ogłosił jednym tweetem, że będzie duża podwyżka ceł na dobra importowane z Chin i że ta podwyżka ma wejść w życie za kilka dni.

Jaki jest efekt? Rynek był zamknięty, ale jeszcze wieczorem, jak się tylko otworzyły w Stanach notowania na kontrakty terminowe, rynek zaczął spadać. Na drugi dzień, jak się otworzył rynek akcji, oczywiście rynek kasowy zaczął spadać. I oczywiście wielu zaczęło też komentować na Twitterze, czy to już jest koniec trendu wzrostowego… Kto to wie? Nikt tego nie wie.

Zresztą niektórzy – tak sobie obserwuję od 2015 roku, mam czasem taki niezdrowy, ale jednak ubaw – jak ludzie przez lata są uporczywie przekonani do swoich racji i nie chcą się z tego wycofać. Niektórzy już od 2015 roku wieszczą non stop, że będzie spadek na rynkach akcji, ponieważ rynek rośnie już od 2009 roku, że wskaźnik taki czy inny pokazuje, że te akcje są po prostu zbyt drogie, i szereg jeszcze innych powodów można by tu sobie wymienić, dopasować, dorysować. Miejsce w takim procesie myślenia ma wiele błędów poznawczych opisywanych przez psychologię behawioralną.

I tak mija 2015, 2016, 2017, 2018 rok… Mamy maj 2019 roku, teraz jest mały spadek na rynku, nie wiem, czy to jest początek bessy, nikt tego nie wie. Ale sęk w tym, że nie o to chodzi, żeby zarabiać na rynkach kapitałowych poprzez to, że będziemy cokolwiek przewidywać, naprawdę! Nikt nie zna przyszłości.

Czy to też oznacza, że żadna analiza nie ma sensu? Czy analizowanie rynku nie ma sensu, bo można to zanegować w prosty sposób? No nie. Żadna metoda nie da nam nigdy stuprocentowej skuteczności. Dobra metoda, dobra strategia ma natomiast w sobie przewagę.

To, co mówiłem: jeżeli pozwolimy tej przewadze działać w czasie i przy pomocy tej strategii przeprowadzimy serię decyzji i transakcji, to wtedy jest szansa, że ta przewaga się „ujawni” i możemy w konsekwencji tego zarabiać. To jest właściwie cała magia… a właściwie to tutaj nie ma magii.

Linda Bradford Raschke - wywiad

Bardzo pouczający wywiad z kobietą, która z wielkimi sukcesami handluje na rynkach już 40 lat!

Czytaj dalej →

Pewne zachowania na rynku są powtarzalne i to jest fakt. Jeżeli ktoś chce temu przeczyć, to cóż, mogę mu tylko współczuć. Sam na swojej stronie dałem kilka dowodów na to, jak rynki można skwantyfikować, jak można na rynku pokazać pewne powtarzające się wzorce i jak można na podstawie takiej wiedzy budować swoją przewagę na rynku, a następnie ją konsekwentnie wykorzystywać. I to nie jest żaden storytelling, nie jest żadne bajkopisarstwo.

My jako ludzie niestety chętniej słuchamy takich historii, gdzie ktoś na przykład opowiada, że teraz warto kupować ETF, pierwiastki ziem rzadkich jak słyszałem ostatnio, whatever. Oczywiście idzie za tym cała historia, bo tam są – nie wiem – wojny handlowe, są Chiny i jeszcze to i tamto. Jeżeli naprawdę nie jesteśmy ekspertami w tej tematyce, to ja bym tego nie kupował (chociaż ekspert, paradokslanie dzięki większej wiedzy wcale nie musi umieć zarabiać dzięki niej na rynku — przekuć ją na przewagę).

Ale oczywiście ludzie to kupują. Kupują nie tylko tę historię, ale i te ETF-y czy zajmują pozycje. Im taka historia jest lepiej opowiedziana, ma ciekawsze story, teorie spiskowe – tym ludzie chętniej w to wierzą. Bardzo często też widać, że chętnie wymieniają się takimi informacjami, chętnie komentują takie teksty.

Natomiast jak mamy z drugiej strony czystą, twardą statystykę, twarde liczby i coś prostego i logicznego, to ludzi to zwykle nie rusza. Można by powiedzieć, że to trochę źle dla mnie na przykład, bo nagrywam podcast o takich kwestiach opartych właśnie bardziej na statystyce, bo po prostu jest mało chętnych, żeby tego słuchać. W pewnym sensie tak, zgadza się. Natomiast jest też druga strona medalu, będąc nieco złośliwym. Dzięki temu, że ludzie tak działają, te pewne rzeczy na rynku są po prostu nieefektywne i można je konsekwentnie wykorzystywać, co ja też z kolei będę się starał konsekwentnie pokazywać u siebie na blogu i w podcaście.

Wracając jeszcze do tego przewidywania rynków. Jest tu też pewna taka pułapka, która czyha na ludzi i prawdopodobnie wpadło w nią większość osób, które weszły kiedyś na rynek kapitałowy z chęcią zarabiania tam.

Otóż – ktoś, kto usilnie stara się przewidywać ten rynek, tym samym stara się mieć rację, zwłaszcza jak robi to jeszcze publicznie, prawda? Każdy by chciał umieć wejść w dołku, sprzedać w górce itd., wtedy będzie wow, wszyscy będą się nam kłaniać w pas. To też nie o to zupełnie chodzi.

Problem jest taki, że jak ktoś „wtopi” raz za razem, bo to przewidywanie mu nie wyszło, wtedy ten ktoś stara się jeszcze bardziej rozbudować swój warsztat analityczny, jeszcze bardziej stara się poznać rynek, stara się więcej czytać na jakiś temat. Mówiąc krótko – dochodzimy do punktu, w którym wydaje się nam, że mamy coraz „lepszą kontrolę” nad tym, co rynek może zrobić (sic!), bo my więcej o tym rynku wiemy. I to jest taka „czarna dziura” analizy. Możemy to robić do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej, ale wcale nie przybliży nas to najpewniej ani o włos do tego, żeby na tych rynkach zarabiać.

Na pewno na podstawie takiej wiedzy będziemy mogli tworzyć lepsze historie, będziemy mogli uprawiać lepszy storytelling. Być może jako pisarze o takich kwestiach będziemy mogli zarabiać niezłą kasę, natomiast na pewno nie uczyni to z nas lepszych inwestorów. Po prostu nie o to chodzi, nie chodzi o storytelling. Rynek ma w nosie nasze prognozy.

Jedna osoba może wywrócić naszą decyzję o zawarciu jakiejś transakcji. To nie znaczy, że na przykład ktoś powie, że analiza techniczna nie działa, bo jeden gość może zanegować jakiś sygnał. Nie! Analiza techniczna to nie jest coś, co daje 100 proc. pewności, jeżeli otwieramy jakąś transakcję w oparciu o jej sygnał. To jest narzędzie, które żeby miało sens w zastosowaniu, które musimy postrzegać przez pryzmat rachunku prawdopodobieństwa. Analiza techniczna to narzędzie z którego możemy wyrzeźbić przewagę. I tyle.

Większość na rynku tego naprawdę nie rozumie. No i wtedy bardzo łatwo powiedzieć coś takiego, że analiza techniczna nie działa, bo jeden gość może wywrócić rynek. No tak, to nie tylko jest problem analizy technicznej w takim kontekście. To jest problem każdego typu analizy – po prostu przyszłości się nie da przewidzieć.Możemy poruszać się w sferze prawdopodobieństwa, ale nie pewności.

Dlatego jeszcze raz bardzo zachęcam do odwiedzenia mojej strony, nawet jeżeli ktoś nie będzie słuchał, ponieważ nie ma póki co tłumaczenia wywiadu z Garym Antonaccim, to żeby zapoznał się z tym, jak wygląda w praktyce prosta, efektywna, zarabiająca strategia długoterminowa. Są na to twarde dowody, 70 lat, setki badań naukowych, prostota, logika. Co więcej, jak powiedziałem, ta strategia będzie działać najpewniej w przyszłości, bo opiera się na ludzkiej psychice, naszych słabościach (dlatego podążanie za nią nie jest często komfortowym przeżyciem).

Jeżeli więc ktoś chce, to proszę się częstować, zachęcam do edukacji. Bo to, jak powiedziałem, że strategia jest prosta, to nie znaczy, że jest łatwa, tak jak z inwestowaniem. Jeżeli my nie zrozumiemy, o co naprawdę w tym chodzi, nie zrozumiemy przesłania tego wszystkiego, to my taką strategię porzucimy prawdopodobnie bardzo szybko, przy pierwszym jakimś tąpnięciu na rynku, gdy w naszym portfelu nagle zacznie topnieć kapitał. Pomimo, że wszystko jest jak najbardziej OK, bo to element tej strategii. Musimy mieć oczywiście świadomość, że na rynku kapitałowym nie jesteśmy w stanie zarabiać liniowo, w 100 proc. transakcji.

Dlatego, przechodząc już do końca tego odcinka, chciałbym podkreślić, że to, co jest kluczowe, to zrozumienie, że profesjonalne inwestowanie to gra liczbowa oparta na prawdopodobieństwie.

To, co jest kluczowe, to zrozumienie, że profesjonalne inwestowanie to gra liczbowa oparta na prawdopodobieństwie

Przewidywanie nie ma najmniejszego sensu. To jest tak, jakbyśmy się starali – przyszła mi do głowy taka myśl – próbować przewidywać rzut monetą. Wyobraźmy sobie jakiegoś eksperta od rzutu monet, który będzie nagle wszem i wobec pisał artykuły i tworzył analizy do tego, czy rzut monetą spowoduje, że wypadnie orzeł albo reszka. Będzie o tym wszędzie pisał – na Facebooku, na blogu, nagra może jeszcze podcast, będzie tweetował. A wszyscy będą komentować i się zastanawiać: „No tak, w zależności może od tego, co zjadł gość, który rzucał tą monetą, bo być może jadł mniej lub bardziej kaloryczne jedzenie, więc rzucił mocniej lub słabiej, co mogło mieć wpływ na to, czy wypadnie orzeł czy reszka.” To jest po prostu totalny absurd.

Specjalnie sprowadzam to do poziomu absurdu, bo my nie jesteśmy w stanie przewidzieć przy rzucie monetą, czy wypadnie nam orzeł czy reszka. Jest wiele zmiennych których nie znamy: moc rzutu, trajektoria monety w powietrzu, prędkość, itd. Ale jesteśmy w stanie powiedzieć, z bardzo dużą precyzją, ile wypadnie orłów i ile wypadnie reszek po np. 100 tys. rzutów. I powiemy, że z dużym prawdopodobieństwem, przy normalnej, zwykłej monecie, będzie to około fifty-fifty, że będzie po połowie. Pomimo, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki jest wynik rzutu monetą przy każdym kolejnym rzucie.

Podobnie jest w inwestowaniu – nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jaki będzie wynik naszej najbliższej transakcji. Znamy (powinniśmy) znać jego prawdopodobieństwo. Wiemy, że mamy przewagę, że mamy większe szanse na odniesienie sukcesu, ale nie mamy pewności. Wiemy, że jeśli będziemy mieć odpowiednio dużo transakcji i mamy tę przewagę, i będziemy ją utrzymywać w kieszeni, to też powinien być wynik, który nas usatysfakcjonuje.

Jeśli w swoim podejściu do rynku, do inwestowania, do tradingu nie kierujemy się strategią, która posiada przewagę albo poruszamy się po rynku, nie posiadając żadnej strategii, to – tak jak potocznie rozumiemy słowo hazard – można powiedzieć, że uprawiamy hazard. Mówię „potocznie”, bo jak już wiemy, hazard można uprawiać profesjonalnie.

Paradoksalnie może się okazać, że profesjonalista będzie zarabiał w hazardzie, a my – mieniący się inwestorami – będziemy konsekwentnie tracić pieniądze. Tak, to my będziemy – w tym potocznym rozumieniu – hazardzistami. Dlatego warto mieć otwarty umysł.

Zakończenie

Z mojej strony to dziś naprawdę wszystko. Zapraszam na stronę systemtrader.pl/030, gdzie znajdziesz zapis tekstowy tego podcastu oraz dodatkowe materiały i linki.

Będę bardzo wdzięczny za dzielenie się moimi materiałami z innymi, bo to jest coś, co będzie pomagało mi w tym, aby tworzyć kolejne materiały, aby zapraszać kolejnych znamienitych gości.

Ja naprawdę staram się tutaj iść nie na ilość, a na jakość. Uważam, że merytoryka to jest coś, co może nie działa szybko jako strategia rozwoju dla podcastu, ale coś co jako podejście długoterminowe jednak będzie się opłacało. Przede wszystkim będę miał też taką satysfakcję, jeżeli ktoś dzięki moim materiałom zrozumie coś więcej i coś dzięki temu będzie w stanie w swoim życiu zmienić na plus.

Tak że będę bardzo wdzięczny, jeżeli będziesz się mógł podzielić moim materiałem z kimś innym, czy powiedzieć coś takiego, że jest coś takiego jak mój podcast i moja strona.

Zachęcam również, żeby wejść na moją stronę i pozostawić jakieś komentarze, ewentualnie wejść na mojego fanpage’a i coś tam skomentować.

Pozdrawiam serdecznie, życzę wszystkiego dobrego i do usłyszenia niebawem.

Bye-bye! 🙂

Jacek

Polecam również

Andreas Clenow

Andreas Clenow jest głównym zarządzającym funduszem hedge (Chief Investment Officer) w Zurichu w Szwajcarii, portfelem o łącznej wartości kilkuset milionów dolarów amerykańskich.

Otwórz

Larry Connors

Larry Connors to człowiek z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem na rynkach finansowych, bardzo poważany w branży, zwłaszcza w kontekście krótkoterminowego handlu algorytmicznego.

Otwórz

Andrea Unger

Wielokrotny mistrz świata w konkursach tradingowych. Zawodowy trader.

Otwórz

dodaj własny

  1. Nie chciało mi się czytać za bardzo artykułu bo skorzystałem z pomocy ctrl+F i widzę że ani razu nie padło słowo spekulacja czyli zgaduję że autor nawet nie rozróżnia tych dwóch terminów. A jeżeli tak jest to ten artykuł nie ma sensu. Pozdrawiam – Spekulant.

    • Cześć Łukasz!

      Dzięki za komentarz i czujne oko. 🙂

      W jednym przypadku Buffett bywa inwestorem, a w innym spekulantem. Ale i w jednym i w drugim przypadku, aby mógł zarabiać, musi posiadać *przewagę*. Jeśli masz biznes, to żebyś mógł wygrać z konkurencją, również musisz posiadać przewagę. Inwestor kupuje biznes.

      Futures: piękne połączenie inwestowania i spekulacji. Przy okazji piękne wytłumaczenie dlaczego spekulanci są potrzebni i dlaczego są pożyteczni: kupują ryzyko, by inwestor mógł się zabezpieczyć (bez spekulanta tego by nie zrobił). Ale i jeden i drugi musi mieć przewagę, by zarabiać. I to było przesłaniem mojego materiału. 🙂

      Pozdrawiam,
      Jacek

      • Tytuł jest jednak trochę mylący, zwracam honor. A gwoli ścisłości to jakby w tytule zamiast inwestowanie było słowo spekulacja to bym się zgodził że jest to hazard. Powiem nawet więcej zgadzam się z Tobą, że da się z tego żyć (ze spekulacji jak i z innych form hazardu) bo z tego żyję.

        • Zgadzam się Łukasz, że jest tu pewien problem językowy.

          Osobiście nie mam kłopotu ze słowem spekulacja. W potocznym rozumieniu, ludzie jednak źle kojarzą spekulację – wiadomo – spadki na rynkach, kryzysy ekonomiczne, zawirowania rynkowe, to oczywiście wina złych spekulantów, itd., itp.

          Co gorsza, a o czym wspominam, wielu „inwestorów” nadużywa tego słowa, stawiając się niejako ponad spekulantami, jako ktoś „lepszy”.

          Dla mnie to jednak wszystko wojna na słowa, przysłaniająca meritum sprawy, czyli to, że musimy posiadać skuteczną strategię działania. 🙂

          Pozdrawiam,
          Jacek

          • Spekulacja tak jak i hazard mają wydźwięk pejoratywny. Błędnie założyłem treść artykułu który tak na prawdę bardziej zbliża się do probabilistyki. Ciekawe czy zakładałeś ile na ile procent jest to możliwe że ktoś może źle odczytać tytuł? 😉

          • Szczerze mówiąc nie analizowałem tego, nie siliłem się też na clickbait’owy tytuł. 🙂 Stawiam za to zawsze na najwyższą jakość publikowanych materiałów. Uważam, że tego brakuje: jakości i zaufania — i warto na to stawiać.

            Słowo „inwestowanie” postrzegam jako bardziej pojemne i uniwersalne — chodzi o pomnażanie pieniędzy w czasie. Problemy zaczynają się, gdy zaczynamy mówić o sposobach w jaki można to robić. Ale to głównie wojna na słowa.

            🙂

  2. Mały suplement do wojny o słowa inwestowanie czy spekulacja (trading). 😉

    Jako dowód na to jak słowa inwestowanie, czy spekulacja nie są jasno zdefiniowane/jednoznacznie używane, posłuży książka którą napisał mój ostatni gość podcastu — Gary Antonacci. Tytuł książki po angielsku brzmi „Dual Momentum Investing„.

    Sęk w tym, że nie ma w tej strategii rynkowej ani grama tego co kojarzymy (czy co opisują niektóre definicje) z inwestowaniem w wartość. Mamy tam za to wszystko to, co kojarzymy ze spekulacją — podejmowanie decyzji w oparciu o analizę samej ceny.

Napisz swój komentarz