Pobierz skondensowaną porcję wartościowej wiedzy o inwestowaniu!🙂

ETF jest uważany za największy wynalazek ostatnich dekad. Dzięki nim zwykły Kowalski ma możliwość budowy prostego i taniego portfela bijącego wynikami większość dostępnych drogich funduszy inwestycyjnych. Przy tym może to zajmować bardzo niewiele czasu – nawet zaledwie kilka minut w roku. Co to jest ten ETF? Jaki sekret kryje się za jego rosnącą popularnością?

Zapraszam do materiału skierowanego przede wszystkim do osób początkujących. Starałem się w nim zawrzeć najważniejsze informacje ale przy minimum teorii. Dodatkowo znajdziecie tu wiele materiałów uzupełniających i bonusowych narzędzi, takich jak kalkulator kosztów transakcyjnych i ranking brokerów, kalkulator opłacalności kont emerytalnych, kalkulator rebalancingu oraz przewodnik wideo pokazujący jak poruszać się po katalogu ETF-ów. Dzięki temu mam nadzieję łatwiej będzie zastosować wiedzę w praktyce.

Uwaga

Za przygotowanie niniejszego materiału nie pobieram żadnego wynagrodzenia od brokerów, czy innych instytucji finansowych. Jest to materiał niezależny. 🙂

Nie jestem doradcą inwestycyjnym w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Trust, but verify! 🙂

Przydatne linki

 

📖 Co to jest ETF, czyli przewodnik dla początkujących + pakiet BONUSÓW

Wstęp – sens inwestowania

Wstęp może zaskakiwać – po co tłumaczyć sens inwestowania? Przecież to oczywiste – chcemy zarobić, pomnożyć nasz kapitał, najlepiej jak najszybciej i jak najmocniej. Sam tak lata temu do tego podchodziłem, traktując rynek jak bankomat, za co przyszło mi zapłacić frycowe. Pozwólcie zatem, że przedstawię jednak inną perspektywę, myślę o wiele bardziej praktyczną i przede wszystkim realną. W końcu to materiał przede wszystkim dla osób początkujących. 

Po pierwsze jeśli chcemy aby nasz kapitał pracował ciężej niż na lokacie w banku (gdzie obecnie realnie traci on na wartości po uwzględnieniu inflacji), to jesteśmy skazani na inwestowanie. I dla jasności: nie mówię tu o krótkoterminowej spekulacji, a długoterminowym, wieloletnim inwestowaniu nadwyżek w budżecie domowym. To nie ma być droga na skróty, a mozolne budowanie kapitału w trakcie naszego życia.

Tu z pomocą przychodzi rynek akcji (globalny), który historycznie pośród wszystkich klas aktywów pomnażał kapitał najmocniej – około 5% powyżej inflacji dla okresu liczonego w dekadach. Można na to spoglądać w ten sposób: jeśli mamy udział w biznesie, to liczymy, że będzie się on rozwijał, zatrudniał ludzi, generował coraz to wyższe zyski, wypłacał może dywidendy (czyli dzielił się z udziałowcami tymi zyskami).

Oczywiście biznesy też upadają – dlatego o ile nie interesuje nas aktywne inwestowanie (wybieranie rodzynków na rynku), warto zainwestować w cały rynek — czyli być udziałowcem tysięcy firm na świecie. Do tego jeszcze wrócimy później. Natomiast to co jest ważne do zapamiętania to to, że jeśli chcemy by nasz kapitał pracował i mógł generować zwroty powyżej inflacji, to jesteśmy skazani na rynek akcji.

Po drugie, czy się nam to podoba czy nie, ale z wiekiem sił nam nie przybywa. Taka kolej rzeczy. Jak byłem dzieckiem to nie zastanawiałem się nad mijającym czasem – chętniej to bym sobie dodał kilka latek, żeby móc tyle co dorośli. Gdy byłem przed trzydziestką wydawało mi się, że jestem kuloodporny. Teraz na karku mam niemal 42 lata i lepiej rozumiem, że energii do działania będę miał mniej w nadchodzących latach (choć wcale fizycznie nie czuję się gorzej niż 10-20 lat temu). Z tym nie trzeba walczyć, raczej lepiej starać się to zaakceptować. Ale też można sobie pomóc w aspekcie finansowym. Jak?

Nasz topniejący kapitał ludzki możemy stopniowo zastępować w trakcie życia naszym kapitałem… finansowym. My z wiekiem możemy mieć coraz mniej sił żeby pracować na pieniądze, ale budowany przez lata kapitał może pracować na nas na coraz większą skalę. Chodzi o to by w trakcie naszego życia oszczędzać, czyli wydawać nieco mniej niż zarabiamy. Oszczędności te z kolei powinny być regularnie inwestowane w myśl idei: po prostu kupuj, kupuj, kupuj. W pewnym momencie być może nie będziemy musieli nawet pracować zarobkowo, bo wystarczy nam zbudowany po latach kapitał. To on będzie na nas pracował. A nawet jeśli nie osiągniemy takiego celu, to z pewnością może być to bardzo miły dodatek do naszej, raczej skromnej w większości przypadków, państwowej emerytury w przyszłości.

Koszty, koszty, koszty

The cost is everything”, czyli “koszt jest wszystkim” – to słowa Jacka Bogle, człowieka od którego zaczęła się era taniego (i prostego) inwestowania. Przewaga rynkowa inwestora może być, ale może zniknąć. Rynki mogą rosnąć, mogą spadać. Przyszłości nie zna nikt. Ale koszty to ten obszar na który mamy wpływ i które ponosimy bez względu na sytuację. Jest on zarazem najbardziej niedoceniany przez inwestorów, a twórcy drogich produktów (np. Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych) nie lubią wprost informować klientów o ich wpływie na wyniki. Dlaczego? 

To temat na inną historię i obiecuję stworzyć może jeszcze w tym roku obszerny, bardzo merytoryczny materiał w tym zakresie. Ale najkrócej rzecz ujmując: to jak koszty wpływają na inwestycje w czasie może wręcz porażać!

Bo jak inaczej nazwać to, że tylko przez koszty na poziomie na przykład 2% w skali roku inwestor może mieć na emeryturze kapitał mniejszy o kilkadziesiąt procent względem tej samej inwestycji, gdzie koszty były 10 razy niższe? Dlatego to właśnie koszty są największą bolączką branży finansowej. Dla przeciętnego Kowalskiego, który po prostu chce oszczędzać długoterminowo, to czy koszt jego produkty wynosi w skali roku 0.2% czy 2% niewiele mówi. A sprzedawca drogiego produktu inwestycyjnego nie jest skory do tego by powiedzieć: niech sobie Pan kupi 10 razy tańszy produkt, będzie miał Pan znacznie większy kapitał po latach.

Żeby nie było gołosłownie. Przeprowadzono badanie na grupie 2076 akcyjnych funduszy inwestycyjnych z USA za lata 1976-2006. Jak sobie radziły? Cóż, 75% nic lepiej niż szeroki rynek – ale to przed uwzględnieniem kosztów jakie ponosić mieli klienci. Te spowodowały, że po 30 latach mniej niż 1% funduszy pokonało rynek. Statystycznie to oznacza 0. No bo jaką mamy szansę znaleźć fundusz inwestycyjnych pokonujący rynek, jeśli jest ona mniejsza niż 1 na 100?

W tym opracowaniu naukowym wykazano, że po 30 latach mniej niż 1 na 100 akcyjnych funduszy inwestycyjnych w USA pokonało rynek po uwzględnieniu kosztów.

Dlatego uważajcie na fundusze, które przechwalają się super wynikami – nawet jeśli to wyniki za kilka lat. A niestety inwestorzy lubią gonić za funduszami, które w ostatnim czasie miały świetne wyniki.

Fundusz indeksowy

Aby móc zredukować koszty za zarządzanie, jakie pobierają klasyczne fundusze inwestycyjne, narodziła się koncepcja tak zwanych funduszy indeksowych. Jest to również, jak nazwa wskazuje, fundusz inwestycyjny, ale zamiast starać się pobijać rynek dostarcza wyniki jak szeroki rynek, zwykle jako jasno określony indeks (np. FTSE All-World — globalny koszyk akcji). Nie ma potrzeby zatrudniać sztabu analityków i szukać rynkowych okazji (dla jasności – nie neguję takiej pracy, jak i inwestowania aktywnego). Nie ma potrzeby ciągłego mieszania “w kotle”. Fundusz indeksowy zamiast szukać igły w stogu siana, kupuje cały stóg.

Obok redukcji kosztów za zarządzanie fundusze indeksowe są proste. Inwestor z kolei nie musi szukać “najlepszego” funduszu, czy zarządzającego – co w praktyce wcale nie jest proste, jeśli w ogóle możliwe.

Fundusze indeksowe zapoczątkowały erę tak zwanego inwestowania pasywnego, choć ta definicja nie jest wyraźna – zostawmy to jednak na boku. Teraz każdy człowiek poświęcając na inwestowanie dosłownie kilka minut w roku może zająć się swoim życiem i mieć przekonanie, że jego oszczędności w tym czasie ciężko pracują. Bez jego udziału. Coś pięknego.

Choć po niemal 50 latach od momentu gdy firma Vanguard wystartowała ze swoim pierwszym funduszem indeksowym skierowanym do mas, a inwestowanie pasywne zwróciło uwagę inwestora indywidualnego, to nie oznacza to, że już można przestać edukować ludzi.

Problem z inwestowaniem pasywnym polega na tym, że taka forma inwestowania jest daleka od intuicji. Przecież to skazywanie się na “przeciętne” wyniki. Wymaga zrozumienia fakt, że “przeciętne” wyniki w tym kontekście oznaczają granie w super lidze, a taki styl inwestowania stawia nas w czołówce jeśli idzie o wyniki w długim okresie.

Tymczasem przeciętny inwestor podskórnie chciałby zarobić jak najwięcej, jak najszybciej i stracić przy tym jak najmniej. Co więcej – taką wizję rozpościerają przed nim drogie fundusze aktywne, które to obiecują, że są lepsze. I to dlatego inwestowanie pasywne, choć proste to jest zarazem trudne, bo wieje tu nudą. Ale to ono po latach pobija wyniki większości aktywnych funduszy.

Przy okazji warto sobie zadać jedno zasadniczne pytanie: jakie mamy kompetencje aby wybrać świetnego zarządzającego, bo nie znamy się na rynku? Nie uważam, że nie ma takich zarządzających – pracuje tam zapewne wiele utalentowanych i świetnie przygotowanych merytorycznie osób. Wyszukując takich zarządzających zamieniamy ryzyko rynkowe jakie mamy w funduszu indeksowym, na ryzyko rynkowe i ludzkie. Czyli dochodzi nam obok ryzyka rynkowego dodatkowe ryzyko. Wystarczy, że taki zarządzający będzie miał w życiu prywatnym trudniejszy moment (np. choroba, rozwód), aby rzutować mogło to na wyniki funduszu przez niego zarządzanego.

No dobrze, wiecie już mam nadzieję czym jest fundusz indeksowy. W gruncie rzeczy wystarczy zapamiętać tylko tyle, że jest to fundusz odzwierciedlający wyniki całego rynku (indeksu). Sęk w tym, że w Polsce takie fundusze są mało spopularyzowane, a dostępna oferta nadal raczkuje. Są jednak godne alternatywy. I tu cały na biało wchodzi ETF.

Co to jest ETF?

ETF to skrót od angielskich słów Exchange Traded Fund, co można przetłumaczyć jako fundusz notowany na giełdzie. I to właściwie tyle – jest to fundusz którego jednostki uczestnictwa możemy kupić na giełdzie papierów wartościowych w analogiczny sposób jak ma to miejsce w przypadku choćby akcji. W podobny sposób są one też wyceniane na rynku.

Pierwsze próby stworzenia ETF-a miały miejsce jeszcze pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. W końcu powstał w roku 1990 w Kanadzie, choć nie odniósł sukcesu. Dopiero w roku 1993 powstał fundusz replikujący indeks S&P 500 o symbolu SPY. Jest on obecny do teraz i jest zarazem największym i najbardziej płynnym ETF-em na świecie. Ma pod sobą ponad 300 miliardów dolarów amerykańskich, a dzienny wolumen obrotu to około 30 miliardów dolarów.

Nie będę tu wchodził w tym materiale w detale jak tworzone i umarzane są jednostki ETF-ów, czy w ogóle jak wygląda cała techniczna kuchnia. Dla inwestora kluczowe do zrozumienia jest tu to, że ETF-y zdemokratyzowały świat pasywnego inwestowania, bo teraz nawet inwestor z Polski z dostępem do rachunku maklerskiego (czy usługi robodoradztwa) może mieć tani, prosty, transparentny portfel.

Pamiętajmy przy tym, że ETF jest tylko OPAKOWANIEM. Obok prostych ETF-ów robiących to samo co fundusze indeksowe (i do których wystarczy się nam ograniczyć), mogą one służyć do sprzedaży również skomplikowanych i drogich produktów (choć produktów z TFI tu nawet najdroższe ETF-y nie są w stanie “pokonać”).

Spójrzmy pod maskę ETF-a mającego sens z punktu widzenia pasywnego inwestora. Poniżej widzimy kartę informacyjną ETF-a replikującego (naśladującego) globalny indeks akcji o nazwie FTSE All-World. Fundusz taki ma koszyk akcji liczący niemal 4 tysiące spółek z całego świata. Proszę sobie to wyobrazić – jednym posunięciem kupując taki ETF mamy od razu portfel w skład którego wchodzą największy firmy tego świata. Największy udział mają tu obecnie firmy takie jak Apple, Microsoft czy Alphabet (Google). Czyli mając taki ETF w portfelu, nawet jeśli inwestujemy kilkaset, czy kilka tysięcy złotych, mamy udziały w biznesach z całego świata.

Karta przykładowego funduszu replikującego indeks globalnego koszyka akcji FTSE All-World.

Warto zwrócić uwagę na kolejne piękno takiego portfela – jest on samooczyszczający się. Spółki wchodzące w jego skład są ważone kapitalizacją, czyli im większa spółka, tym jej udział jest większy. Gdybyśmy spojrzeli na ten portfel 10 lat wcześniej jego skład byłby inny. I za kolejne 10 lat też najpewniej będzie inny. Jedne firmy znakomicie się rozwijają, inne mają trudniejszy okres, lub wręcz bankrutują. Ale nasz portfel zawsze będzie odzwierciedlał bieżącą sytuację rynkową.

Nie ma tu potrzeby przewidywania co się stanie z firmą Apple za kolejne 10 lat, czy Tesla zdominuje świat motoryzacji, albo co się stanie z biznesem firmy Amazon. Rynek mówiąc krótko zrobi “swoje”, a portfel naszego ETF-a to odzwierciedla. Nie ma też potrzeby przewidywania, który kraj na świecie będzie najszybciej się rozwijał w przyszłości.

No i na koniec: żeby mieć w portfelu elitę światowego biznesu wystarczy za to zapłacić 0.22% w skali roku w tym konkretnym przypadku. W praktyce okazywało się, że jeszcze mniej, gdyż firma Vanguard minimalnie dostarczała lepsze wyniki niż indeks, co amortyzowało koszt. Ale to niuans dla bardziej zaawansowanych, nam wystarczy wiedzieć, że to bardzo tani sposób na posiadanie globalnego koszyka akcji w portfelu.

Do czego może służyć ETF?

Już wiemy, że ETF może służyć nam do pasywnego inwestowania. I w tym materiale to nas interesuje przede wszystkim, bo to najprostsza forma dla większości w moim przekonaniu (nie trzeba się zgadzać). 🙂 Tu mamy więc proste ETF-y na akcje, obligacje, oraz ewentualnie inne klasy aktywów (np. złoto). 

Ale wspominałem też, że ETF to tylko opakowanie – możemy mieć pod spodem również aktywne fundusze. Dla porządku wymienię tylko szybko tak zwane ETF-y “smart-beta”, aktywne fundusze jak ARK Innovation, czy wręcz ETF-y replikujące fundusze hedgingowe jak DBMF.

ETF-y można też wykorzystać do budowy aktywnej strategii – jak na przykład Global Equities Momentum (GEM). To tak zwana taktyczna alokacja.

No i wreszcie, ponieważ ETF-y są notowane na giełdzie, to można wprost nimi spekulować. Ale raz jeszcze podkreślam: polecam inwestowanie pasywne, zwłaszcza jeśli nie chcemy w temat wnikać głębiej. Najpewniej zaoszczędzimy czas i pieniądze. 

Oczywiście branża finansowa będzie nas chcieć przekonać, że ich droższe produkty są lepsze, bardziej przystosowane na ciężkie czasy. Albo, że pasywne inwestowanie było fajne w ostatnich latach, ale to już koniec. Niestety nie potwierdzają tego fakty. Prawda jest taka: jedyne co wiemy, to ile płacimy za produkt. Przyszłości nie zna nikt. I to koszty są największym czynnikiem decydującym na ile dobry wynik dowiezie fundusz. Dlatego warto je redukować.

Pobierz aplikację #ST i zbuduj własny plan inwestowania! 😎

👉 WIĘCEJ O OPROGRAMOWANIU…

  • Kilkadziesiąt gotowców inwestycyjnych. Są w nich portfele pasywne oparte na ETF jak i strategia dla spółek dobieranych indywidualnie. Do tego możliwość budowania i testowania własnych portfeli inwestycyjnych.
  • Dane historyczne indeksów (akcje, obligacje, towary, nieruchomości) sięgające do roku 1900 — ponad 120 lat!
  • Dane z ponad 70 giełd na świecie. Są to notowania bieżące jak i historyczne (do 40 lat wstecz) dla rynku akcji, ETF, kontraktów terminowych, walut, kryptowalut.
  • Moduł podatkowy. Sprawdź jak Twoje inwestycje wyglądają po uwzględnieniu podatków oraz jak możesz je zoptymalizować.
  • Katalog funduszy ETF. Pełna baza ponad 2600 ETFów po polsku z listą dostępności u brokerów w Polsce!
  • Monitoruj swój portfel na bieżąco! Inwestuj według planu, nie emocji!
Pobierz

Jak wybrać konto maklerskie?

Branża finansowa, obok straszenia, że tanie produkty i pasywne inwestowanie niekoniecznie jest dobre, lubi też straszyć tym, że samodzielne inwestowanie wymaga wielkich nakładów czasu i umiejętności obsługi konta maklerskiego.

Prawda jest taka, że nie potrzeba tu robić żadnego doktoratu. Założenie konta to proces jednorazowy (o ile nie chcemy więcej kont). A złożenie zlecenia nie wymaga ogromnych umiejętności. Każdy, kto jest w stanie ogarnąć obsługę konta bankowego w internecie, ogarnie i rachunek maklerski. Zwłaszcza, że tu do konta w przypadku portfela pasywnego wystarczy się zalogować raz w miesiącu, albo i raz w roku – żeby dokonać nowej wpłaty, lub wypłaty kapitału. Łącznie w skali roku może zająć nam to dosłownie kilka minut. Chyba warto, jeśli pomyślimy, że to może zaoszczędzić nam dziesiątki procent kapitału, prawda? To mogą być zaoszczędzone setki tysięcy złotych, a być może nawet miliony złotych, jeśli ktoś inwestuje i odkłada kapitał przez kilka dekad swojej aktywności zawodowej, a później jeszcze przez wiele lat korzysta z tego kapitału na emeryturze (w tym czasie ten kapitał nadal pracuje!).

W tym materiale nie będę przybliżał jak technicznie złożyć zlecenie, ale mogę taki materiał przygotować jeśli jest zapotrzebowanie.

Polecam materiał poniżej w którym wraz z Arturem Wiśniewskim z bloga stockbroker.pl pochyliliśmy się nad zagadnieniem wyboru konta maklerskiego. Nadmienie, że Artur jest licencjonowanym maklerem, więc wie o czym  mówi. 🙂 I dla jasności – materiał nie jest sponsorowany – nie zarabiamy na polecaniu jakiegokolwiek brokera.

Dodatkowo polecam porównywarkę brokerów w której w prosty i szybki sposób możecie sprawdzić gdzie najbardziej Wam odpowiada oferta. Materiał ten powstał w ramach szkolenia Atlas Pasywnego Inwestora.

Konto opodatkowane, czy nieopodatkowane?

Pytanie wydaje się może dziwne  – przecież lepiej podatków nie płacić niż płacić. 🙂 Jeśli nie chcemy płacić ich wcale, albo mieć je ograniczone, to warto zaznajomić się z rozdziałem mojego artykułu IKE/IKZE w pigułce. Opisałem tam konta emerytalne, a konkretnie: Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) i Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Jeśli to dla nas za mało (bo tam można inwestować tylko kwoty w ramach określonych limitów rocznych), albo z jakiegoś powodu nie chcemy takich kont, to pozostają nam konta opodatkowane.

Tu dobra wiadomość jest taka, że na szczęście pasywne inwestowanie jest efektywne podatkowo. Można wręcz zbudować portfel z jednego ETF-a i nie płacić fiskusowi w Polsce podatku całymi latami, aż do momentu wypłaty kapitału.

ETF-y europejskie i amerykańskie

Ze względu na regulacje prawne inwestorzy z Polski (i szerzej – Unii Europejskiej) nie mają zwykle dostępu do funduszy ETF zarejestrowanych w USA. Nie jest to jednak problem, ponieważ w Europie powstało w ostatnich latach więcej niż nawet potrzeba znakomitych odpowiedników.

Nie będę zatem się tu rozwodził w tym temacie. Gdyby ktoś bardzo chciał dostęp do ETF-ów z USA, to jest taka możliwość, choć wymaga pewnej gimnastyki:

  • Status inwestora profesjonalnego co określa dyrektywa MiFID II.
  • Prawdopodobnie dla większości prostsza droga to otwarcie konta bezpośrednio w USA.

Należy mieć też na uwadze, że jeśli inwestujemy jako osoba fizyczna w ETF-y zarejestrowane w USA, to kwalifikujemy się pod tak zwany podatek spadkowy — Estate Tax. To z kolei grozi na wypadek naszej śmierci podatkiem nawet na poziomie 40% od kapitału powyżej 60 tys. USD.

Podsumowując: dla znakomitej większości inwestorów indywidualnych w Polsce w zupełności wystarczy mieć dostęp do ETF-ów zarejestrowanych w Europie.​​

Łyżka dziegciu

Co do zasady uważam, że ETF-y są znakomitym instrumentem umożliwiającym zbudowanie prostego i taniego portfela pasywnego (i jak wiemy – nie tylko takiego). Ale są i wady.

Pierwsza wada to przekleństwo wyboru. Na świecie mamy około 10 tysięcy funduszy ETF, a w samej tylko Europie jest ich około 2600. Jak tu wybrać ten jeden właściwy? Ten argument wykorzystują chętnie propagatorzy i sprzedawcy drogich funduszy TFI. Sęk w tym, że tam też inwestor ma całe mnóstwo funduszy i nie sposób osobie bez doświadczenia w tym się nie pogubić. Co więcej fundusze w TFI są o wiele mniej transparentne niż ETF-y (no i oczywiście zwykle znacznie droższe).

No dobrze, ale to że w świecie TFI wcale łatwiej nie jest z wyborem, od razu nam nie pomaga. Może nie wprost, ale jest ważna kwestia: z punktu widzenia inwestora pasywnego na dzień dobry z niespełna 3 tysięcy funduszy w Europie można odrzucić większość i ograniczyć wybór do maksymalnie kilkudziesięciu. Biorąc pod uwagę, że większość z nich i tak będzie do siebie podobna na stole pozostanie nam dosłownie kilka ETF-ów. Żeby nie być gołosłownym za chwilę pokażę jakie to mogą być ETF-y.

Zasada przy budowie portfela pasywnego z ETF-ów jest prosta: ma być prosto. 🙂

Sprawa kolejna jeśli idzie o ciemniejszą stronę ETF-ów to… to co opisywałem wcześniej jako zaletę, a więc, że te fundusze są notowane na giełdzie. Tak, to zaleta, bo dzięki temu ich koszty mogą być jeszcze niższe, a dostęp prostszy i bardziej transparentny (widzimy w ciągu dnia po jakiej cenie coś kupujemy/sprzedajemy). Ale to z kolei rodzi pokusę do spekulacji. Z tego powodu sam Jack Bogle, założyciel firmy Vanguard był nieco niechętny ETF-om. No cóż – dyscyplina przede wszystkim. Remedium to prosty plan i ograniczanie logowania do konta – lepiej by to rynek wykonał pracę za nas.

Wreszcie ostatnia wada to potrzeba konta maklerskiego. O tym już pisałem. Osobiście uważam, że to bardzo przesadzony problem, a podlinkowany wcześniej materiał mocno Wam może ułatwić załatwienie tego zadania. Można też rozważyć otwarcie konta u robodoradcy, który to zainwestuje w naszym imieniu. Przy czym tu należy pamiętać, że taka usługa kosztuje.

Garść porad dla początkujących

Nie chcę tu robić za “wujka dobrą radę”, ale powiem, że jestem z siebie dumny mogąc ostatnio pomóc osobie w rodzinie, dzięki czemu mogła ona otworzyć konto IKZE i zbudować bardzo prosty i tani portfel oparty o dosłownie jeden ETF — Vanguard LifeStrategy. Oto rady jakich tej osobie udzieliłem w moim najlepszym przekonaniu, że są pomocne:

  • Pasywny portfel = globalny koszyk akcji + domieszka obligacji. Wiecie już nieco o tym, wiecie, że choć to proste, to nie jest to intuicyjne. O ile nie wydarzy się koniec świata to jest wszystko co Wam potrzeba.
  • Nie kombinować! Po prostu, proste rzeczy są najlepsze. O wiele więcej zyskamy poprzez regularne oszczędzanie i inwestowanie niż na próbie przechytrzenia systemu.
  • Nie inwestować w coś, czego nie rozumiemy. Ktoś pokazuje cudowne wyniki, a Ty nie wiesz z czego to wynika? Nie umiesz ich zweryfikować? Więc po prostu tego nie dotykaj. Szanuj siebie i swoje pieniądze. Więcej zyskasz podnosząc np. swoje zarobki w pracy, czy rozwijając swój biznes.
  • Pamiętaj o podatkach – preferuj tak zwane ETF-y akumulujące (reinwestujące) dywidendy. Tak jest prościej i bardziej efektywnie podatkowo na kontach opodatkowanych – ewentualny podatek zapłacimy dopiero przy sprzedaży ETF-a z zyskiem, a nie od każdej dywidendy wpływającej na nasze konto.
  • Pamiętaj o żelaznej triadzie inwestowania. To tu masz realny wpływ na portfel, rynku nawet nie staraj się kontrolować. A więc skup się na:
    • Podatkach (ETF-y akumulujące dywidendy, konta IKE/IKZE, ETF-y typu multi-asset jak LifeStrategy)
    • Kosztach – w świecie inwestowania droższy produkt wcale nie oznacza lepszego. Ba, często jest wręcz na odwrót. A więc tnij koszty.
    • Dyscyplina. Bez względu na przygotowany plan inwestowania, to Ty pociągasz za sznurki na końcu. Nie sabotuj swojego planu. 🙂 Nie loguj się często to rachunku — nawet raz w roku może wystarczyć!
  • Bardzo uważaj na doradców inwestycyjnych. Problem jest taki, że zwykle macie konflikt interesów. On chce Ci sprzedać produkt. Niekoniecznie Twoje dobro jest tu na pierwszym miejscu. Zresztą – zapytaj wprost doradcy czy kupiłby produkt kosztujący 10 razy więcej od konkurencji, albo czy poleciłby go komuś w rodzinie. Jeśli tak – daj koniecznie mi znać – chętnie zapoznam się z tym produktem. 🙂

Przykład wykorzystania ETF-ów w praktyce

Obiecałem Wam konkretne przykłady zastosowania ETF-ów w praktyce.  Żeby się nie dublować, gorąco polecam ten wpis: 3 proste pomysły na portfel IKE/IKZE. Jest tam co prawda niby mowa o IKE/IKZE, ale spokojnie te pomysły można zastosować również na kontach opodatkowanych (zwykłych).

Tu tylko wymienię te trzy portfele:

  • #1: Vanguard LifeStrategy
    • Liczba ETF-ów: 1
    • Koszt za zarządzanie: 0.25%
  • #2: Globalny koszyk akcji + obligacje
    • Liczba ETF-ów: 2 (MSCI ACWI + obligacje)
    • Koszt za zarządzanie: 0.20%
  • #3: Akcje gospodarek rozwiniętych + wschodzących + obligacje
    • Liczba ETF-ów: 3 (MSCI World + MSCI EM + obligacje)
    • Koszt za zarządzanie: 0.13%

Dla porównania w ofercie TFI spokojnie można za podobne portfele przepłacić nawet 10-20 razy.

Jeśli szukacie maksymalnej prostoty to polecam rozważyć portfel numer 1 – Vanguard LifeStrategy. Dla jasności – to co musicie sami wybrać to poziom ryzyka. Tam we wszystkich przykładach założyłem (bo coś musiałem założyć) portfele o udziale 80% akcji i 20% obligacji. Jest to portfel więc bardziej dla osób młodszych o większym apetycie na ryzyko.

Temat sam w sobie wymaga tak naprawdę analizy już konkretnej osoby, więc trudno tu podać złote reguły. Pamiętajcie jednak, że nie jest dobrym być zbyt ryzykownym / pewnym siebie (częsty grzech) lub zbyt defensywnym. W pierwszym przypadku będziemy żałować na spadkach, że mamy zbyt ryzykowny portfel. W drugim przypadku z kolei możemy nie osiągnąć założonego planu, bo kapitał będzie zbyt wolno pomnażany.

BONUSY

W ramach pracy nad szkoleniem Atlas Pasywnego Inwestora, przygotowaliśmy szereg materiałów dodatkowych, a ich cząstkę postanowiliśmy wraz z Zespołem (Michał Szafrański z bloga Jak Oszczędzać Pieniądze, Artur Wiśniewski z bloga Stockbroker.pl i Maciej Aniserowicz z bloga DevStyle) udostępnić dla Was.

Jak poruszać się po świecie ETF-ów (w portalu justETF)?

To tutorial w formie wideo, gdzie Artur pokazuje jak w prosty sposób można odszukać interesujący nas fundusz ETF oraz na co zwracać uwagę przy ich wyborze. Gorąco polecam! 🙂

Porównywarka brokerów

Chcesz otworzyć konto maklerskie ale nie wiesz gdzie? Tu znajdziesz bardzo szczegółowe porównanie wielu ofert. Dodatkowo możesz w prosty sposób policzyć koszty transakcyjne u każdego z nich dla swojego konkretnego scenariusza.

Link do porównywarki brokerów.

Kalkulator opłacalności IKE/IKZE

W szybki i prosty sposób przekonaj się jakie korzyści podatkowe daje inwestowanie w ramach emerytalnych kont IKE/IKZE.

Link do kalkulatora opłacalności IKE/IKZE.

Kalkulator rebalancingu

Jeśli samodzielnie budujesz swój portfel oparty na ETF-ach, to musisz robić tak zwany rebalancing. Poniższy arkusz ułatwi Wam to zadanie.

Link do kalkulatora rebalancingu.

Podsumowanie

Bardzo dziękuję jeśli dotarliście ze mną do tego momentu – doceniam! Mam nadzieję, że materiał okazał się dla Was wartościowy. Mam też nadzieję, że mogłem pomóc przede wszystkim tym z Was którzy dopiero myślą o inwestowaniu, albo wręcz dopiero pomyślą po tym materiale. 🙂 

ETF-y to świetne narzędzie, ale pamiętajcie – to TYLKO narzędzie. I wiele produktów w świecie ETF-ów należy unikać, w szczególności gdy mowa o inwestowaniu pasywnym. Warto więc ograniczyć się do najprostszych, najtańszych konstrukcji które rozumiemy.

Wszystkiego dobrego! Niech moc będzie z Wami! 🙂

Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Ruszyła sprzedaż oprogramowania #ST

Kilkadziesiąt gotowców inwestycyjnych!