Zapisz się na mój newsletter i otrzymuj powiadomienia o nowych treściach!

Świat funduszy ETF jest w fazie intensywnego rozwoju i jest ku temu sporo dobrych powodów. Bardzo upraszczają budowę zdywersyfikowanego portfela, są tanie, a ich jednostki można kupować i sprzedawać na giełdach papierów wartościowych. Ten ostatni aspekt niesie dalsze pozytywne konsekwencje dla inwestora: wysoką transparentność (wycena jednostek odbywa się w czasie rzeczywistym, a inwestor na bieżąco może kontrolować skład funduszu ETF) i wyższą płynność (zwłaszcza na mało płynnych rynkach). Pisząc bardziej ludzkim językiem – dzięki funduszom ETF budowa portfela inwestycyjnego jest bardzo prosta i na wyciągnięcie ręki dla nawet mało doświadczonego inwestora z niewielkim portfelem. Coś co kiedyś było domeną profesjonalistów jest dziś dostępne dla każdego.

ETF to też poważny i lukratywny biznes dla firm trudniących się w ich dostarczaniu do inwestorów. Firmy te na różne sposoby starają się przyciągnąć do siebie kapitał inwestorów. I jak to w biznesie bywa – raz lepiej udaje się zainteresować klientów produktem, a raz gorzej. Dlatego zapada czasami decyzja o wycofaniu produktu z oferty, ze względu na niską opłacalność biznesową. Co to oznacza dla inwestora, który ma taki ETF już w swoim portfelu? – postaram się to wyjaśnić w tym krótkim artykule. Ale spokojnie – zanim wejdziemy w szczegóły chcę uspokoić – nie ma mowy o całkowitej stracie zainwestowanego kapitału. Natomiast likwidacja ETF może przysporzyć kłopotów, dlatego warto mieć choćby podstawowe pojęcie o co w tym chodzi.

Materiały uzupełniające

Jeśli jesteś osobą początkującą albo chcesz pogłębić wiedzę na temat inwestowania i funduszy ETF, polecam następujące materiały:

Co się dzieje w chwili zamknięcia funduszu ETF?

Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę, że sam nigdy nie miałem jeszcze sytuacji, w której ETF z mojego portfela był zamykany przez jego wystawcę. Co nie znaczy, że takie rzeczy nie mają miejsca. 🙂

Mówiąc o zamykaniu funduszu ETF musimy rozróżnić tak naprawdę kilka przypadków:

  • Likwidację funduszu ETF – fundusz jest faktycznie realnie zamykany a inwestorzy muszą wyjść z inwestycji.
  • Zdjęcie funduszu ETF z giełdy (ang. delisting) – fundusz nadal formalnie działa, ale jego jednostki nie są dostępne w obrocie giełdowym. Mówienie wówczas nadal o takim funduszu jak o ETF jest pozbawione sensu, bo cechą podstawową tego instrumentu jest właśnie jego dostępność na giełdzie (exchange traded fund – fundusz handlowany na giełdzie).
  • Przekształcenie funduszu – dostawca ETF może zmienić strategię inwestycyjną ETF – wówczas nasze „stare” jednostki ETF zostaną zastąpione „nowymi” w ten sposób, że wartość naszej inwestycji będzie nadal podobna. Sytuacja taka może mieć też miejsce, gdy jednostki ETF notowane są w kilku seriach (klasach) i wybrana seria/serie są zamykane (nie cały fundusz). Każda seria tego samego ETF może być dostępna na różnych giełdach, pod inną walutą, czy nawet stosować inną politykę dywidendową.

Gdy zapada decyzja o likwidacji lub zdjęciu ETF z giełdy, musi ona pojawić się w prospekcie danego funduszu, informując inwestorów o tym, kiedy przypada ostatni dzień obrotu na giełdzie. Inwestorzy raczej nie czytają na bieżąco takich dokumentów, dlatego też broker, u którego kupowaliśmy ten ETF powinien nas o tym poinformować.

W Europie prawo stanowi, że wystawca ETF musi poinformować o likwidacji/przekształceniu ETF co najmniej 30 dni wcześniej (zdjęcie funduszu z  giełdy może nastąpić jednak kilka dni wcześniej).

Co do zasady w okresie „wypowiedzenia”, czyli gdy już wiadomo, że dni ETF na giełdzie są policzone, jego wystawca musi nadal dopełniać wszystkich dotychczasowych obowiązków. Dla inwestora to dobry moment, by nie czekać do ostatniej chwili i samodzielnie pozbyć się jednostek ETF z portfela. W takim przypadku jest po temacie, a my możemy z otrzymaną gotówką szukać nowego ETF.

Gorzej, gdy prześpimy całą sytuację, bowiem wtedy decyzje zapadną bez naszego udziału – inwestor otrzyma po prostu gotówkę, której wartość odpowiada sprzedanym przez wystawcę aktywów. W przypadku gdy replikowany (naśladowany) przez fundusz ETF rynek jest płynny nie powinno być kłopotów – wystawca będzie mógł sprzedać aktywa z portfela na rynku bez ponoszenia kosztów poślizgów cenowych. W sytuacji płytszych rynków (gdzie handel jest mniej płynny) może to inwestora kosztować poślizgi cenowe, ponieważ wystawca ETF będzie wyprzedawał na rynku cały portfel bez względu na oferowaną cenę. Cały proces likwidacji portfela (po zdjęciu ETF z giełdy) może zająć kilka/kilkanaście dni zanim inwestor otrzyma gotówkę na swoje konto.

Paradoksalnie trudniej może być w sytuacji, gdy fundusz nie jest likwidowany, a jedynie usuwany z giełdy. Wówczas po ostatnim dniu notowania inwestor pozostaje w portfelu z papierem wartościowym, który może być trudno spieniężyć po uczciwej, rynkowej cenie. Jesteśmy zmuszeni do transakcji sprzedaży poza rynkiem regulowanym (giełdą), na tak zwanym rynku OTC (over-the-counter), gdzie płynność może być problematyczna.

Warto zwrócić też uwagę, że przy wymuszonym wyjściu z inwestycji może powstać obowiązek podatkowy, w sytuacji, gdy inwestor zrealizuje zysk. Może być to szczególnie bolesne przy długoterminowych inwestycjach.

Przykład zamknięcia ETF z życia wzięty opisany jest w podlinkowanym dokumencie DWS Xtrackers (fragment poniżej). Jak widać nie musi to być nic strasznego, a w tym przypadku nawet gdybyśmy „przespali” całą sytuację nic złego by się nie wydarzyło.

Niebezpieczne fundusze ETF?

Wraz z popularyzacją rynku ETF, pojawiają się głosy mówiące o coraz większym niebezpieczeństwie dla inwestorów z nich korzystających. Osobiście zdecydowanie preferuję ETF „plain vanilla”, czyli proste rozwiązania replikujące wyceny różnych klas aktywów – akcji, obligacji czy metali szlachetnych. Nie jest mi po drodze z ETF posiadającymi lewar, umożliwiającymi grę na spadki, smart-beta, czy ETF pod spodem których mamy de facto fundusze inwestycyjne aktywnie zarządzane. Każdą z tych sytuacji można zaadresować bez potrzeby angażowania ETF i jak sądzę najwięcej „zażaleń” do ETF będzie właśnie pochodzić z takich produktów. Ale to już historia na inną okazję…

W każdym jednak przypadku warto pamiętać, że ETF to tylko narzędzie, które ma nam umożliwić realizację konkretnego zadania. Zatem przed kupnem jakiegokolwiek ETF powinniśmy dokładnie znać powody, dla których to robimy i bynajmniej nie w postaci „pisali, że złoto jest super”. Zachęcam tu do skorzystania z aplikacji System Trader, gdzie można zaprojektować i wytestować wiele strategii poruszania się po rynku. Jest to coś absolutnie unikatowego w Polsce i jestem dumny, że mogę coś takiego oferować. 🙂

Pobierz aplikację System Trader

  • Projektuj portfel w oparciu o wbudowane strategie
  • Konfiguruj strategię według własnych preferencji
  • Testuj portfel na wbudowanych danych historycznych
  • Pobierz bieżące dane rynkowe z darmowych źródeł
  • Inwestuj według planu, nie emocji
Pobierz

Wracając od tematu zamykania funduszy ETF – zwróćmy uwagę, że to nic nadzwyczajnego. Obecnie na świecie funkcjonuje ponad 6000 funduszy, więc naturalne jest, że część z nich jest likwidowana. Dla przykładu Standard & Poor’s podaje, że w przeciągu 5 lat około ćwierć funduszy inwestycyjnych (nie ETF) zostaje przekształcona lub zlikwidowana.

Poza tym zamykanie funduszy ETF spełnia uzdrawiającą i oczyszczającą rolę. Lepiej by inwestorzy mieli dostępne ETF, które skupiły spory kapitał, niż fundusze „zombie” z nikłym kapitałem i wolumenem obrotu.

Cmentarzysko ETF

Dla zainteresowanych polecam stronę portalu etf.com gdzie można zobaczyć na bieżąco aktualizowaną listę likwidowanych funduszy ETF notowanych na amerykańskich giełdach.

Ponieważ większość inwestorów w Polsce ma przede wszystkim dostęp do ETF w Europie, polecam tę stronę, by zobaczyć jak wygląda historia zamykania ETF na Starym Kontynencie.

Jak unikać ETF, które mogą być zamknięte?

Zamknięcie ETF nie jest czymś co następuje z dnia na dzień i w dużej mierze można zmniejszyć prawdopodobieństwo zaistnienia takiej sytuacji.

Po pierwsze warto unikać funduszy ETF, które mają skupiony niewielki kapitał (tak zwane AUM, assets under management). Decydując się na zakup danego ETF, jego wielkość powinna być jednym z kryteriów doboru. Im większy kapitał w ETF, tym mniejsze prawdopodobieństwo jego zamknięcia z prostego powodu – przynosi on zyski jego twórcy. W USA fundusze ETF z AUM powyżej 50 milionów USD są uznawane za „bezpieczne” – na tyle duże, że ryzyko ich zamknięcia jest bardzo niskie.

Portal justETF ustawia poprzeczkę wyżej – fundusz ETF powinien skupić powyżej 100 milionów EUR, by być uznawanym za „bezpieczny”. Poniżej widzimy przykład ETF na polski rynek akcji – jak widać nie cieszy się dużym wzięciem u inwestorów. 😉

Kluczowy jest też wybór dostawcy ETF. Jest tu jak z firmami produkującymi produkty w innych branżach – jedne są rzetelne i godne polecenia, inne mają gorszą reputację. Pod tym linkiem można zaznajomić się z różnymi wystawcami ETF. Dla przykładu Vanguard dzięki swojemu konserwatywnemu podejściu do tworzenia produktów inwestycyjnych, nigdy jeszcze w swojej historii nie zamknął ani jednego ETF.

Gdy fundusz ETF jest zamykany przez firmę o ugruntowanej pozycji, w ich interesie leży, by ten proces przebiegł jak najsprawniej nie rzutując na inne oferowane nadal produkty.

Na koniec – gdy nasz portfel opiera się o kilka ETF, to warto dywersyfikować ryzyko również przez wybór różnych dostawców, jeśli tylko mamy taką możliwość. Obecnie coraz częściej mamy dostęp do równorzędnej alternatywy i warto z tego dobrodziejstwa korzystać.

Podsumowanie

Zamknięcie funduszu ETF wcale nie musi oznaczać tragedii dla inwestora, nawet jeśli do tego dochodzi. Świadomy i odpowiedzialny inwestor może jednak już na etapie kupna ETF do portfela zmniejszyć prawdopodobieństwo takiego scenariusza.

Gdy jednak już dochodzi do sytuacji, w której ETF z naszego portfela ma być zamknięty zdecydowanie warto sprzedać jego jednostki bez czekania, aż zrobi to za nas jego wystawca. Poza tym dzięki temu unikniemy przykrej sytuacji, gdy ETF nie jest likwidowany a tylko zdejmowany z giełdy, co wiąże się z trudnością wyjścia z inwestycji.

Jeśli przechodziłaś/przechodziłeś przez proces likwidacji ETF, będę wdzięczny za podzielenie się doświadczeniem w komentarzu. 🙂

  1. Nie ukrywam, że przez pewien czas była to jedna z moich obaw – co się stanie, jeśli dany ETF zniknie, albo co gorsza – jego dostawca.
    Obecnie jestem trochę spokojniejszy i coraz więcej inwestycji przenoszę w zdywersyfikowany portfel ETF.
    Staram się dobierać jednak raczej sprawdzonych i dużych dostawców.

    Z Twojego wpisu – zastanawia mnie jaki ma sens zdejmowanie ETF z giełdy? Nie lepiej po prostu go „normalnie” zamknąć?

    • Hej Anatol,

      Dzięki za komentarz! 🙂

      No lepiej dmuchać na zimne jak to mówią. Zdejmowania z giełdy nie spotkałem nawet w opisach pokazujących realny case. Ale teoretycznie nawet z powodów formalnych sama giełda mogłaby to zrobić. Tak czy owak – inwestowanie w ETF od uznanych dostawców, o dużym AuM, a do tego dywersyfikacja i wszystko powinno być OK.

      Pozdrawiam,
      Jacek

  2. Piszesz Jacku, że nie lubisz ETF typu smart beta. Nawet, jeśli są stworzone przez renomowane firmy i oparte na sprawdzonych faktorach? Przyszedł mi do głowy pomysł na modyfikacje GEM w ten sposób, że:
    1. inwestujemy tylko w SP&500 albo EM,
    2. do ekspozycji na SP&500 używamy ETF iShares oparty o faktor momentum (ticker chyba MTUM),
    3. do ekspozycji na EM używamy ETF iShares oparty o faktor minimum volatility (nie pamiętam tickera, etf jest w DM BOŚ).
    To powinno znacząco podnieść wynik strategii.

    • Cześć Piotrek,

      Dzięki za komentarz i dobre pytanie. 🙂

      Nie mam problemu z „faktorami” jako takimi, choć to bardzo pojemne określenie, o ile wszystko jest precyzyjnie opisane i zrozumiałe. Mój problem polega na tym, że po roku 2008, po kryzysie ekonomicznym, miejsce miał „wysyp” tego typu ETF, jako lepsza alternatywa, która będzie chronić inwestorów przed skutkami kolejnego kryzysu. William Sharpe i Eugene Fama nazwali wręcz smart-beta trikiem marketingowym.

      W efekcie ETF, które były kojarzone z pasywnym (indeksowym) inwestowaniem coraz częściej są opakowaniem dla aktywnych strategii. Co gorsza – inwestorzy nie rozumieją najczęściej tego co kupują, poza obietnicą otrzymania „lepszego” produktu.

      Kolejna sprawa – ETF to biznes, więc obawiam się, że w wyścigu o klienta kwestie rzetelności budowanych produktów są drugorzędne. Łatwo zbudować w backtestach strategie, które ślicznie wyglądają – pytanie, czy przetrwają one próbę czasu. Osobiście sam wolę sprawdzić na swoich danych zachowanie strategii, mieć pewność, że jest to rzetelnie zrobione.

      Podsumowując: dla mnie zaletą ETF, który inwestuje w indeksy, jest jego prostota. Koncepcja smart-beta komplikuje to, a przy tym nie jest zawsze precyzyjna w swoim przesłaniu. Nie twierdzę, że wszystko tam jest złe, ale warto trzymać rękę na pulsie. 🙂

      Pozdrawiam serdecznie,
      Jacek

    • Dzięki, Piotrku! 🙂

      Niczego nie wykluczam — głównym czynnikiem problematycznym jest obecnie czas, w konkretnie jego deficyt. Ale jeśli uda się wypuścić pierwszą wersję już komercyjnie, to wszystko jest możliwe.

      🙂

      Pozdrawiam serdecznie,
      Jacek

Napisz swój komentarz

Zaprojektuj swój portfel inwestycyjny

ST to oprogramowanie, które w prosty sposób pozwoli Ci dobrać strategię inwestycyjną, spełniającą Twoje potrzeby i wymagania.