Pobierz skondensowaną porcję wartościowej wiedzy o inwestowaniu!🙂

ETF, po angielsku Exchange Traded Fund, to fundusz, którego jednostki możemy kupić na giełdzie papierów wartościowych, w podobny sposób jak chociażby akcje spółek. Jest wiele odmian tego instrumentu, ale oryginalna idea ich twórcy, Jacka Bogle, była taka, aby stanowiły one wygodne, przystępne i tanie opakowanie dla innych klas aktywów, takich jak na przykład akcji, obligacji czy towarów.

Przykładowo jednym ruchem możemy kupić jednostkę funduszu ETF, który odwzoruje nam dokładnie skład indeksu WIG20, czyli 20 największych spółek notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Zrobienie tego samemu na piechotę byłoby o wiele trudniejsze – musielibyśmy kupić 20 spółek, jedna po drugiej w odpowiednich wagach, a następnie pilnować składu indeksu, który ulega regularnym zmianom. A to i tak prosty indeks – wyobraźmy sobie globalny indeks akcji. Kupno ETF odwzorowującego taki indeks rozwiązuje problem w kilka sekund. Bez niego byłoby to bardzo trudne, a dla większości inwestorów wręcz niewykonalne – nie jest prosto kupić akcje setek lub tysięcy spółek z kilkudziesięciu krajów i giełd, w różnych walutach, a następnie nad tym panować.

ETF dają ogromny potencjał w samodzielnej realizacji strategii inwestycyjnych. W tym odcinku przedstawię, jak można zrobić pierwsze kroki, by odnaleźć się w tym inwestycyjnym świecie. Przekonasz się, że to może być naprawdę bardzo proste, a przy tym bardzo skuteczne w osiąganiu własnych celów finansowych.

W tym odcinku

  • Co to jest ETF
  • Dlaczego ETF to interesujący instrument
  • Jak kupić ETF
  • Dlaczego jest tak wiele dostępnych ETF i jak odnaleźć się w ich gąszczu
  • Na co zwracać uwagę przy kupnie ETF
  • Ryzyka związane z ETF

Polecane linki i materiały uzupełniające

Pobierz aplikację System Trader

  • Projektuj portfel w oparciu o wbudowane strategie
  • Konfiguruj strategię według własnych preferencji
  • Testuj portfel na wbudowanych danych historycznych
  • Pobierz bieżące dane rynkowe z darmowych źródeł
  • Inwestuj według planu, nie emocji
Pobierz

Zaproszenie do dyskusji

Serdecznie zapraszam Cię do komentowania i zadawania pytań, bezpośrednio na tej stronie poniżej, lub na mojej stronie na Facebook’u lub moim profilu Twitter’owym.

Alternatywnie możesz zadać pytanie głosowe, nagrywając się na SpeakPipe. Pamiętaj tylko, że masz 90 sekund na nagranie 🙂

Bardzo zależy mi na Twoim głosie, za który już teraz z góry bardzo dziękuję 🙂

 

✒ TRANSKRYPT PODCASTU

czyli wersja do czytania

Wstęp

Dzień dobry, witam Was serdecznie w 51. odcinku podcastu System Trader. Dziś porozmawiamy sobie o ETF-ach. Co prawda nagrałem już odcinek o nich, konkretnie odcinek numer 26, ale tamten materiał o ETF-ach może być nieco zbyt ciężki, zbyt trudny dla osób zupełnie początkujących, zupełnie zielonych. 🙂

Wyobraźmy sobie osobę, która nie ma jeszcze rachunku brokerskiego, ale która myśli o tym, aby rozpocząć przygodę z samodzielnym inwestowaniem na rynkach kapitałowych. Myślę, że takie osoby najwięcej będą mogły wyciągnąć właśnie z tego odcinka, którego w tym momencie słuchasz (lub czytasz :-)). Jeżeli masz nieco więcej doświadczenia z ETF-ami, to zachęcam, aby pozostać ze mną, ponieważ wiedzy nigdy za wiele. 🙂

W połowie maja opublikowałem swoje oprogramowanie System Trader, które ma właśnie pomóc w tym, aby opracować swój plan inwestycyjny i następnie go wdrożyć. Okazało się, że wiele osób, które pobrało to oprogramowanie, to są osoby zupełnie początkujące. Dlatego też właśnie postanowiłem, że nagram taki materiał, który pomoże takim osobom postawić te pierwsze kroki. Od takich teoretycznych dywagacji w stronę praktycznych inwestycji, ale w oparciu o plan, który mogą właśnie przygotować sobie z zastosowaniem mojego oprogramowania System Trader. Zachęcam, aby go pobrać na stronie to systemtrader.pl/ST. Co najmniej do końca tego roku to oprogramowanie będzie zupełnie za darmo. Naprawdę gorąco zachęcam raz jeszcze do jego pobrania.

Co to jest ETF

Żeby nie przedłużać, od razu postaram się odpowiedzieć na pytanie, co to jest ETF. Przede wszystkim jest to taki specyficzny rodzaj funduszu inwestycyjnego, którego jednostki są notowane na giełdzie. To nie jest tak, że musimy kupić gdzieś u dystrybutora taki fundusz. Po prostu wchodzimy na giełdę papierów wartościowych i kupujemy taki fundusz w taki sam sposób, jak kupujemy akcje, kontrakty terminowe czy inne instrumenty finansowe na giełdzie papierów wartościowych.

Wyobraźmy sobie globalny indeks akcji (np. MSCI ACWI). Tu kupno ETF-a, który odwzoruje taki indeks, rozwiązuje problem w dosłownie kilka sekund, bo tyle nam zajmie jego kupno. Bez takiego ETF-a byłoby to bardzo trudne, a dla wielu w ogóle niewykonalne, bo ciężko jest kupić akcje setek czy tysięcy spółek z kilkudziesięciu krajów i kilkudziesięciu giełd w dodatku w wielu różnych walutach i jeszcze nad tym później panować.

Poza rynkiem akcji ETF-y mogą być też opakowaniem dla innych klas aktywów, np. dla obligacji. Mogą być też opakowaniem np. dla metali szlachetnych. Wyobraźmy sobie tutaj ETF-a na złoto i to takiego, który ma pokrycie w realnym fizycznym złocie. Sam kupuję takiego ETF-a z pewnego banku w Szwajcarii, ZKB, który emituje jednostki funduszu ETF na to złoto, ale w swoim skarbcu ma pokrycie na tę jednostkę i właśnie w fizycznym złocie. To jest takie bardzo ciekawe zastosowanie ETF-a.

Inny przykład to ETF-y, które dają ekspozycję na różne instrumenty pochodne. Wyobraźmy sobie, bo może to brzmi złowrogo dla osób zupełnie początkujących, ETF-a, który daje nam ekspozycję na jakieś konkretne towary, kontrakty terminowe na te towary. Możemy sobie kupić ETF-a np. na zboże. Obecnie ETF-y również mogą być opakowaniem na strategie inwestycyjne, to są tzw. ETF-y smart beta. Nie będę tu o tym mówił, ponieważ aby korzystać z takich rozwiązań po prostu musisz poznać pewne podstawy. Zasada nr 1 jest taka: inwestujemy tylko w to, co rozumiemy.

Dlaczego ETF to interesujący instrument

Z wielu powodów. 🙂 Przyglądnijmy się im jeden po drugim.

Łatwość dywersyfikacji

W prosty sposób dzięki ETF-om możemy zbudować portfel, który zawiera w sobie szeroki rynek

Jak już widzieliśmy wcześniej w przykładzie z WIG20 i z ETF-em na globalny rynek akcji, zapewniają one w prosty sposób dywersyfikację naszego portfela. W prosty sposób dzięki ETF-om możemy zbudować portfel, który zawiera w sobie szeroki rynek.

A po co dywersyfikować swój portfel? W detalach mówię o tym chociażby w odcinku numer 47, do którego oglądania bardzo gorąco zachęcam. Przedstawiam tam historię rynków finansowych, sięgając do roku 1900, i przedstawiam też wnioski, jakie płyną ze studiowania tej historii. W skrócie tylko powiem: inwestowanie pasywne, chociaż nie tylko, ale w szczególności pasywne, wymaga bardzo szerokiej dywersyfikacji, po to, aby rozproszyć ryzyko inwestycyjne.

Przedstawmy to w prosty sposób. Wyobraźmy sobie indeks S&P 500 tym razem, czyli 500 największych spółek amerykańskich. Jest bardzo mało prawdopodobne, że taki indeks „zbankrutuje”, że jego wycena spadnie do zera, bo to by oznaczało de facto bankructwo USA. Myślę, że gdyby się taki scenariusz ziścił, to problemy z naszym portfelem inwestycyjnym byłyby najmniejszym problemem, jaki mamy na tym świecie.

Natomiast bardzo realne jest to, że może zbankrutować jakaś pojedyncza spółka z takiego indeksu. Dlatego też, jeżeli kupimy cały koszyk akcji, to mało prawdopodobne jest że całkowicie zbankrutujemy z tym portfelem. Jest to scenariusz o wiele mniej możliwy, mniej prawdopodobny niż to, że zbankrutuje tylko jedna spółka. Choć i tak się zdarzało – mówię o tym właśnie w 47. odcinku podcastu, że bankrutowały faktycznie całe państwa, całe rynki. Są przykłady takich państw jak Chiny czy Rosja, gdzie po prostu cały rynek został zamknięty i ludzie, którzy ulokowali tam swoje środki, po prostu je stracili.

Historia rynków finansowych, czyli dlaczego warto inwestować globalnie?

Przedstawiam argumenty, które powinny racjonalnych inwestorów skłonić do myślenia o inwestowaniu w wymiarze globalnym.

Czytaj dalej →

Jeszcze tylko dodam, że w dzisiejszym świecie, który jest bardzo mocno zglobalizowany, potrzeba inwestowania w wymiarze również globalnym jest bardzo, bardzo ważna. Tak, żeby nie mieć ekspozycji tylko na jeden region, na jeden rynek, na jedno państwo, tylko jak najszerzej się tylko da. I właśnie ETF-y są bardzo pomocne w tym, aby coś takiego osiągnąć.

Łatwość budowy prostego portfela inwestycyjnego

Właśnie dlatego, że dają taką łatwość budowy prostego portfela długoterminowego pasywnego, czyli coś o czym będę tutaj mówił najwięcej, chociaż nie tylko, to właśnie dzięki tej łatwości są dla nas takie interesujące. Wyobraźmy sobie, że możemy poświęcić dosłownie 5-10 minut raz do roku, aby prowadzić zbudowany portfel inwestycyjny. To nie jest żadna ściema, naprawdę tak jest. Jeżeli raz zbudujemy sobie portfel inwestycyjny, to wystarczy doglądnąć go przez kilka, kilkanaście minut raz do roku, aby tylko sprawdzić, czy wszystko jest tam OK, czy wagi różnych aktywów, które sobie przyjęliśmy w tym portfelu, nadal są zachowane. Ewentualnie trzeba je delikatnie skorygować i to wszystko. I przez większość czasu w ciągu roku możemy zająć się zupełnie czymś innym. Nie musimy ślęczeć nad rynkiem, nie musimy się przejmować tym, czy dzisiaj w USA był spadek minus trzy, czy może były wzrosty, czy cokolwiek innego.

Konkretne przykłady na to, jak takie portfele można budować, podaję chociażby przez pryzmat swojego oprogramowania System Trader, gdzie jest szereg zbudowanych portfeli inwestycyjnych, które można albo zastosować, albo zmodyfikować pod własne potrzeby i również na kanale na YouTubie, do którego zachęcam zaglądać. Pokazuję tam praktyczne wykorzystanie tej aplikacji z zastosowaniem portfeli inwestycyjnych, jakie możemy sobie po prostu włożyć do naszego koszyka inwestycyjnego na rynku i faktycznie podążać według takiego portfela na rynku.

Jeżeli ktoś jest zielony, to na samym początku będzie musiał poświęcić czas, aby poznać te podstawy. Chociażby żeby móc otworzyć konto brokerskie, o czym będę mówił za chwilę, żeby móc złożyć zlecenie kupna/sprzedaży ETF.

Jeśli z góry odrzucicie próby pobijania rynku, to proces nauki może być bardzo mocno skrócony. Nie chodzi o to, że ja mam coś przeciwko temu, że ktoś próbuje pobijać rynek, bo sam przez lata coś takiego robiłem i staram się to nadal robić. Nie ukrywam jednak, że teraz buduję część portfela zupełnie pasywną. Krótko: pasywne inwestowanie jest od strony czysto technicznej najprostsze. Właściwie bym powiedział, że jest chyba najbardziej polecane dla osób zupełnie początkujących i osób, które nie chcą poświęcać wiele czasu na inwestowanie.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie szukamy tu żadnych magicznych rozwiązań. W inwestowaniu pasywnym staramy się wkładać do portfela kilka klas aktywów np. akcje, obligacje, złoto, nieruchomości, o których wiemy, że historycznie dawały zarobić lepiej niż gotówka. Zresztą, jeżeli chodzi o to porównanie inwestowanie aktywne versus pasywne: w aktywnym staramy się reagować na zmiany rynkowe i stosować tzw. timing rynkowy, czyli staramy się ustalić, czy jest np. trend wzrostowy, czy spadkowy i w zależności od tego mieć więcej lub mniej akcji w portfelu, etc. W inwestowaniu pasywnym zupełnie nie staramy się robić takich rzeczy. Po prostu mamy na sztywno ustalony portfel, którego skład w czasie jest zawsze taki sam.

Jeżeli chodzi o różnice pomiędzy tymi dwoma podejściami aktywne versus pasywne, to w ostatnim odcinku podcastu numer 50 mówię na ten temat znacznie więcej – zachęcam do jego wysłuchania. Natomiast dla osób bardziej zaawansowanych, czy osób, które chcą więcej: oczywiście można też wykorzystać ETF-y, jak już powiedziałem, do inwestowania aktywnego. Przykład taki podałem u siebie na stronie w bardzo obszernym artykule, który prezentuje tzw. strategię GEM, czyli Global Equities Momentum. Tam już mamy próbę timingu rynkowego. To jest dla osób, które chcą więcej. To nie jest nic złego, żeby też nie było, że to jest jakieś szarlataństwo, tam jest wykorzystana konkretna anomalia rynkowa, która jest też dobrze rozpoznana przez świat uniwersytecki. Wymaga to nieco więcej zaangażowania ze strony inwestora. Jeżeli ktoś tego właśnie chce uniknąć, to może jak najbardziej, przynajmniej na początku, zupełnie ograniczyć się do inwestowania pasywnego i to jest jak najbardziej OK.

Niskie koszty

ETF-y są też bardzo interesujące z jeszcze innego powodu, a mianowicie są wręcz słynne z tego, że cechują je niskie koszty zarządzania. Przykładowo, jeśli chcemy inwestować przez fundusz inwestycyjny, czyli korzystając z takiego klasycznego aktywnego funduszu inwestycyjnego TFI, w Polsce opłata może wynieść nawet 4 proc. za taki fundusz akcyjny! Docelowo to ma być maksymalnie 2 proc, ale generalnie opłaty za zarządzanie są tego rzędu wielkości. Czyli jeżeli chcemy zainwestować na rynku 100 tysięcy złotych, to w skali roku być może będziemy musieli ponieść koszt 2, 3, 4 tysięcy złotych! Tylko za to, że ktoś z drugiej strony stara się wziąć od nas te pieniądze i ulokować je – według tych osób – w najlepszy możliwy sposób. Tylko że niestety ponosimy też przy okazji tak ogromne koszty, że od 2 do 4 procent naszego portfela idzie właśnie na pokrycie kosztów zarządzania.

To jest zresztą chyba jeden z głównych powodów, dlaczego te fundusze aktywnie zarządzane, te klasyczne fundusze inwestycyjne mają problem dowozić wyniki równe indeksom, jak chociażby WIG 20 czy S&P 500.

ETF-y kosztują znacznie mniej i często jest to nawet koszt poniżej 0,1 proc. Ogólnie rzecz biorąc, ETF-y są tańsze od funduszy w Polsce o kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet w ekstremalnych sytuacjach kilkaset razy (vide np. koszt ETF o symbolu VOO, którego wysokość to 0.03%) ! To jest po prostu miazga totalna, warto sobie to uzmysłowić. Wynika to z tego, że przy ETF-ie nikt nie musi tam „dobierać” spółek do portfela, bo zwykle portfele tych ETF-ów opierają się o indeksy, czyli naśladują jakiś konkretny segment rynku bez prób pobijania tego rynku.

O ile nie możemy kontrolować rynku, o tyle możemy kontrolować koszty ponoszone podczas inwestowania.

W długim okresie koszty, jakie ponosimy przy inwestycji, są bardzo istotne. Ma to ogromny wpływ na końcowy wynik naszego portfela. Warto sobie uświadomić jedną rzecz: nikt nie zna przyszłości i nikt nie będzie w stanie powiedzieć, czy za rok będzie hossa czy bessa na rynku itd. O ile jednak nie możemy kontrolować rynku, o tyle możemy kontrolować koszty. I właśnie przez kontrolowanie kosztów, przez ścinanie tych kosztów inwestycyjnych do minimum, to dzięki temu możemy wypracowywać naszą przewagę inwestycyjną. Po latach ten procent składany daje o sobie znać i naprawdę to jest bardzo, bardzo kluczowe.

UWAGA Mówiłem, że ETF-y są tanie, natomiast koszt, jaki pobiera ETF za zarządzanie, to nie jest jedyny koszt jaki ponosimy. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że musimy tego ETF-a kupić, a później ewentualnie go sprzedać. I tutaj są koszty transakcyjne, a więc kwestie prowizji brokerskicha, kwestie tzw. poślizgów cenowych. To też należy uwzględnić. Jeżeli mówimy o inwestowaniu naprawdę długoterminowym, pasywnym, to te koszty transakcyjne są wręcz do pominięcia. To jest dobra wiadomość. 🙂

Możliwość wykorzystania w ramach kont emerytalnych IKE/IKZE – i to nie tylko tych z GPW!

Kolejna zaleta ETF-ów jest taka, że możemy wykorzystywać je również w ramach kont emerytalnych, czyli kont IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) i IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego). W przypadku IKE, IKZE nie musimy się ograniczać do tych ETF-ów, które są notowane na warszawskiej giełdzie. Są już w Polsce brokerzy, którzy umożliwiają otwieranie kont IKE, IKZE i dają dostęp do zagranicznych giełd, w tym do ETF-ów, które są notowane na zagranicznych giełdach. Wprawdzie tylko w obrębie Europy, ale o tym będę jeszcze mówił nieco później.

Inwestowanie w zagraniczne ETF z Polski (również w ramach IKE/IKZE)

Dziś bez problemu można otworzyć konto maklerskie w niemal dowolnym miejscu na świecie i cieszyć się dostępem do rynków zagranicznych kupując na przykład akcje czy coraz bardziej powszechne fundusze ETF. Również coraz więcej biur maklerskich w Polsce oferuje możliwość inwestowania na zagranicznych parkietach, a od pewnego czasu nawet w ramach kont emerytalnych IKE/IKZE.

Czytaj dalej →

I to jest coś, co może być bardzo interesujące. Jeżeli ktoś chce samodzielnie inwestować w ramach IKE/IKZE, to zamiast analizować poszczególne spółki albo dawać się – mówiąc zupełnie wprost – łupić funduszom inwestycyjnym, w prosty sposób może sam zbudować prosty portfel inwestycyjny, który wcale nie będzie gorszy od tego, co oferują fundusze, bo będzie po prostu tańszy. Możemy wykorzystać do tego chociażby ETF-y na WIG20, mWIG40. Nie płacimy wtedy ani grama podatku, bo mówimy o koncie emerytalnym. Podatek może się pojawić przy inwestowaniu nawet w ramach konta IKE, IKZE, jeżeli inwestujemy w zagraniczne ETF-y (lub akcje). Chodzi tutaj o tzw. podatek u źródła, o czym powiem później nieco więcej.

Jak żona słynnego inwestora inwestowała lepiej niż on sam?

Te koszty tak „chodzą” za nami w tym odcinku, ale to dlatego, że to jest bardzo ważny punkt inwestowania. Tu przypomniała mi się taka anegdota, którą opowiedział u mnie podczas wywiadu Gary Antonacci, czyli autor m.in. tej strategii GEM, o której wspominałem.

Gary powiedział, że w latach 70., gdy jako młody chłopak pracował w banku inwestycyjnym Smith&Barney do ich banku przyjechał bardzo uznany inwestor. Inwestor miał im opowiedzieć o tym, jak inwestuje na rynku akcji odnosząc sukcesy. Tymczasem, ku ich zaskoczeniu, powiedział: „Wiecie co, tak naprawdę to ja wam dziś opowiem o tym, jak inwestuje moja żona.” Ludzie zdziwieni: „Dlaczego będziesz mówił o żonie? Nikt nawet nie słyszał o twojej żonie jako słynnej inwestorce. Chcielibyśmy poznać twoje metody inwestycyjne.” A on na to: „Wiecie co, moja żona jest jeszcze lepszym inwestorem niż ja”. Wszyscy bardzo zaskoczeni, bo nikt nawet nie słyszał o niej, że jest takim świetnym inwestorem. A on powiedział: „OK. Powiem wam, jak ona inwestuje i to będzie coś, co pewnie bardzo mocno was zaskoczy.”

I zaczął swoją opowieść o tym, jak jego żona inwestuje: „Słuchajcie, moja żona jest wielką patriotką, a więc kupuje na dzień dobry wszystkie spółki, które mają w swojej nazwie słowo „America”. Kupuje więc do portfela takie spółki jak American Express, American Airlines, Bank of America. Kupuje też wszystkie spółki, które mają w nazwie słowo General, np. General Motors, General Electric. W efekcie tak naprawdę moja żona ma ekspozycję na bardzo szeroki zakres spółek z S&P500, choć tak naprawdę kompletnie nie analizuje żadnej z tych spółek, po prostu kupuje je niemalże jak leci i nic z nimi nie robi.

Wszyscy zdziwieni, w tym Gary. Jak to jest możliwe, że ktoś stosując taką strategię może być lepszym inwestorem od kogoś, kto jest znanym inwestorem? Po spotkaniu przemyśleli to wszystko, przeliczyli i popatrzyli na to, jak wyglądają indeksy, jakie są koszty inwestowania (o wiele wyższe wówczas niż obecnie), jeżeli ktoś robi to w sposób aktywny. I okazało się, że jeśli ktoś zainwestuje w prosty indeks, to ma całkiem spore szanse na to, że pobije większość aktywnych inwestorów tylko dlatego, że właśnie może ściąć koszty inwestowania do minimum. I tak właśnie w latach 70. w USA rodziła się idea inwestowania indeksowego. Tak rodziła się właśnie w tamtym czasie idea samych ETF-ów i w tamtym czasie również Jack Bogle opracowywał tę koncepcję.

I to jest coś pięknego, że można posłuchać takiego człowieka jak Gary Antonacci, który brał niejako udział w rodzeniu się tej koncepcji inwestowania pasywnego czy rodzenia się koncepcji samych ETF-ów. Mnie nawet nie było wówczas na świecie. 🙂

Jak kupić ETF?

Skoro już wiemy, jakie te ETF-y są fajne i dlaczego są takie fajne, to powiedzmy sobie teraz pokrótce, jak kupić takiego ETF-a.

Przede wszystkim musimy posiadać konto brokerskie w Polsce lub za granicą, czyli musimy mieć dostęp do giełdy papierów wartościowych, do giełdy, na której ETF-y można kupić lub sprzedać. Jeśli mamy konto brokerskie w Polsce i tylko z dostępem do giełdy w Warszawie, no to mamy też siłą rzeczy dostęp tylko do tych ETF-ów, które są tam notowane, czyli do bardzo niewielu. De facto, jeżeli chodzi o inwestowanie pasywne, to mamy dostęp do czterech indeksów: WIG20, mWIG40, czyli polska giełda, S&P500, czyli rynek amerykański i DAX, czyli rynek niemiecki. Dlatego też warto mieć też dostęp do giełd zagranicznych, nawet jeżeli robimy to przez polskiego brokera. Na szczęście są już dzisiaj tacy brokerzy jak np. Dom Maklerski BOŚ czy mBank.

Zaletą polskiego brokera jest na pewno to, że może nam przysłać rozliczonego PIT-a, czyli kwestia podatków może nam tutaj odpaść, bo po prostu zrobi to za nas broker. Kwestia druga – dzięki polskiemu brokerowi możemy też otworzyć konto IKE/IKZE. Jeżelibyśmy otworzyli sobie konto u zagranicznego brokera, no to po pierwsze nie otworzymy tam konta emerytalnego IKE/IKZE a po drugie kwestie podatkowe musimy rozliczyć już samodzielnie.

Jeżeli chodzi o dostęp do giełd zagranicznych, jeszcze taka uwaga, jeżeli chodzi o ETF-y. Otóż większość osób, nawet jeżeli ma otwarte konto u brokera, który daje dostęp do giełd zagranicznych, będzie mogła kupić tylko i wyłącznie te ETF-y, które są notowane na giełdach w Europie. To wynika z pewnych regulacji Unii Europejskiej, nie będę tutaj wchodził w szczegóły, nie jest to istotne.

Oczywiście są pewne wyjątki. Są brokerzy, którzy operują w Europie, którzy nie podlegają pod polski KNF i dają dostęp do ETF-ów, które są notowane poza giełdami w Europie. Większość osób takiego dostępu nie będzie miała. Na pewno nie będziemy mieć dostępu do ETF-ów notowanych poza Europą, jeżeli mamy konto IKE/IKZE. Ja osobiście mam dostęp do takich ETF-ów, które są notowane poza Europą, ale to jest bardzo specyficzny przypadek, bo mam konto z tzw. statusem inwestora profesjonalnego. Tak jak powiedziałem, w praktyce dla większości osób jest to nie do osiągnięcia.

Jak składać zlecenie?

Jeżeli chodzi o samo kupno czy sprzedaż ETF-a, to odbywa się to dokładnie tak samo, jakbyśmy kupowali czy sprzedawali akcje. Sam proces jest bardzo prosty. Jeśli będzie potrzeba, mogę nawet nagrać taki krótki film na YouTubie, ale myślę, że każdy broker pokazuje czy udostępnia materiały, które tłumaczą dokładniej, jak to robić.

Warto jednak zwrócić uwagę na kilka aspektów. Po pierwsze składając zlecenie musicie wybierać zlecenie z tzw. limitem, czyli musicie wskazać maksymalną cenę, jaką chcecie zapłacić za kupowanego ETF-a, lub minimalną cenę, za jaką jesteście skłonni sprzedać takiego ETF-a. Mówię o tym dlatego, że jest też możliwość złożenia zlecenia tzw. market, czyli po każdej cenie. De facto mówicie coś takiego: „Chcę kupić 100 ETF-ów na indeks X po każdej cenie” albo „sprzedać po każdej cenie”. Takie zlecenie pewnie się szybko zrealizuje, natomiast nie mamy gwarancji po jakiej cenie. Jeżeli rynek pod spodem jest mało płynny, no to się może okazać że nas, kolokwialnie mówiąc, trochę przewiezie. Po prostu będzie to koszt dodatkowy, jaki poniesiemy na transakcji kupna – sprzedaży takiego ETF-a. Tak więc stosujcie tylko i wyłącznie zlecenia z limitem.

Wygląda to tak, jeżeli chodzi o kupno ETF-ów, że każdy ETF ma określony unikalny symbol, który go jednoznacznie identyfikuje. Wpisujecie sobie na takiej platformie symbol ETF-a. Musicie się tylko upewnić, że wasz broker daje dostęp do tego konkretnego ETF-a, o czym też za chwilę powiem nieco więcej. Następnie oczywiście wpisujecie cenę, po jakiej chcecie go kupić czy też sprzedać.

Jeszcze jedna kwestia: to oczywiście może się odbywać tylko w godzinach sesji giełdowej. ETF-y, w odróżnieniu od funduszy klasycznych, są wyceniane na giełdzie w czasie rzeczywistym, więc będziecie widzieli w czasie rzeczywistym również jak te ich wyceny się zmieniają. Tak że jak wykupicie sobie ETF-a tu i teraz, załóżmy, że hipotetyczna cena wynosi 100, to dosłownie 5 minut później możecie zobaczyć, że on kosztuje 101 albo 99.

Pomimo że widzicie coś takiego, że się to dzieje, to nie starajcie się tutaj szukać jakichś okazji. Mówiąc wprost: nie działajcie spekulacyjnie, jeśli serio nie jesteście do tego przygotowani. Większość z was, uwierzcie mi na słowo, wyjdzie o niebo lepiej stosując konkretny długoterminowy plan inwestycyjny. Choćby najprostszy, nawet taki, jakie opisuję u siebie na stronie czy na YouTubie, czy jak portfele inwestycyjne w oprogramowaniu System Trader.

Dlaczego jest tak wiele ETF na rynku? I dlaczego nie musisz być tym przerażony? 🙂

Przy pierwszym kontakcie z ETF-ami pojawia się bardzo często jeden duży kłopot dla inwestora – mianowicie tych ETF-ów jest bardzo, bardzo dużo. Można się przerazić na pierwszy rzut oka, bo lista ETF-ów u naszego brokera może liczyć dziesiątki czy setki pozycji. Ja u swojego brokera mam ich wręcz tysiące. Pobierałem niedawno z Yahoo Finance listę ETF-ów, które są dostępne w ich bazie, jeżeli chodzi o notowania. Było to ponad 6 tysięcy tickerów!

To może brzmieć naprawdę przerażająco. Dlatego też teraz będę starał się wytłumaczyć, skąd to się bierze i dlaczego nie warto się tym przejmować, bo tak naprawdę w naszym portfelu wystarczy ograniczyć się do kilku, kilkunastu (to już absolutne maksimum) ETF-ów.

Wiele klas aktywów

Po pierwsze ETF-ów jest tak bardzo dużo, bo mamy wiele różnych klas aktywów. Mamy ETF-y na akcje – na giełdę polską, mogą być europejskie, mogą być na giełdę amerykańską, mogą być globalne. Mogą być ETF-y, które dają ekspozycję tylko na jakiś określony sektor gospodarki itd., itd. To oczywiście powoduje, że tych ETF-ów akcji robi się bardzo dużo.

Mamy też ETF-y na inne klasy aktywów, np. ETF-y na obligacje. Tutaj zapraszam do sporego artykułu, który umieściłem u siebie na blogu, który przybliża właśnie specyfikę tego typu ETF-ów. Podlinkuję do ten artykuł strony tego odcinka.

Mamy też ETF-y na metale szlachetne, a więc na złoto, srebro, platynę. Takie ETF-y mogą być w też z ekspozycją fizyczną. Kupujemy sobie taki ETF na złoto i mamy pewność, że wystawca tego ETF-a ma pokrycie dla tej jednostki w realnym kruszcu.

Możemy sobie też kupić ETF-y na towary. Mamy też ETF-y, o których już wspominałem, tzw. smart beta, czyli de facto opakowanie na konkretne strategie inwestycyjne.

Jeden indeks, dziesiątki ETF

Ta wielość klas aktywów generuje dużą liczbę ETF-ów. To jeszcze nie wszystko, ponieważ jeden ETF może, że tak powiem, występować w wielu wcieleniach, w wielu mutacjach. Przykładowo taki ETF chociażby na indeks S&P500, czyli 500 największych spółek amerykańskich, może występować i występuje w ogromnej liczbie wersji czy odmian.

Po pierwsze taki ETF może być dostarczany przez wiele różnych firm, czyli po prostu firmy, które wystawiają czy generują te jednostki ETF-ów. To jest po prostu biznes i każdy w tej branży stara się przyciągnąć do siebie jak najwięcej kapitału, w różny sposób. Natomiast generalnie to, że jest indeks na S&P500, to nie oznacza, że jest tylko jeden ETF na S&P500. Jest wiele firm, które to realizują.

Ten sam ETF może być notowany na kilku giełdach równocześnie. I to się zdarza, chociażby właśnie dla rzeczonego ETF-a na S&P500. Ten sam ETF, od tego samego wystawcy może pojawiać się na giełdach w Amsterdamie, we Frankfurcie, w Londynie, Warszawie, Paryżu, Mediolanie.

Dodatkowo może się pojawiać w wielu różnych walutach. Żeby jeszcze bardziej skomplikować, to może być wersja ETF-a z zabezpieczeniem przed ryzykiem walutowym i bez takiego zabezpieczenia.

Poza tym, jak mamy takiego ETF-a na S&P500, czyli ETF-a, który ma pod spodem akcje spółek, to taki ETF ma dywidendy. Spółki (lub obligacje) wypłacają dywidendy inwestorowi, którym jest w tym momencie wystawca takiego ETF-a. Wystawca może zrobić dwie rzeczy: może taką dywidendę akumulować, czyli reinwestować w ramach jednostki funduszu, podnosząc jego cenę. A może też taką dywidendę wypłacić w gotówce na rachunek brokerski inwestora końcowego.

Mamy też różne metody replikacji: replikację fizyczną, oraz replikację syntetyczną. O tym powiem nieco więcej za chwilę. Warto sobie zdać sprawę, że to jest kolejny element, który powoduje mnogość ETF-ów dostępnych na rynku.

Na koniec jeszcze uwaga techniczna, jak ktoś będzie starał się chociażby szukać danych o konkretnym ETF-ie, który jest dostępny u jego brokera. Otóż sam papier wartościowy jest identyfikowany przez tzw. kod ISIN, czyli International Securities Identification Number. Natomiast numer ISIN, który często jest podawany przy nazwie ETF-a przez brokerów, nie jest zawsze wystarczający do tego, aby jednoznacznie zidentyfikować konkretny ETF, ponieważ może on występować w kilku różnych odmianach, o których wcześniej wspominałem, z różnymi walutami, na różnych giełdach. Dlatego też obok numeru ISIN musimy jeszcze znać albo konkretny ticker, albo konkretną giełdę, konkretną walutę. Przez konkretny ticker mam na myśli tzw. ticker z oznaczeniem literek RIC, czyli Reuters Instrument Code. Dopiero taki Reuters Instrument Code jednoznacznie identyfikuje nie tylko konkretny ETF, ale identyfikuje również konkretną giełdę i konkretną walutę.

Jak się odnaleźć w gąszczu ETF? – praktyczny poradnik

Jak już wiemy, że tych ETF-ów jest tak dużo i wiemy, z czego to wynika, to jak się odnaleźć w ich gąszczu? Przede wszystkim to, że jest 6 tysięcy ETF-ów, których listę pobrałem z Yahoo, nie oznacza że musimy sprawdzać jeden po drugim i wszystkie przestudiować. Absolutnie nie. Otóż ja w ogóle jestem zwolennikiem tego, aby do inwestowania podejść w takiej kolejności: najpierw opracować strategię, plan działania, a dopiero później dobierać do tego konkretne instrumenty.

W przypadku ETF-ów to wygląda w ten sposób, że najpierw budujemy konkretną strategię, konkretny portfel inwestycyjny – w ogóle w oderwaniu od ETF-ów. Po prostu wiemy, że w portfelu chcemy mieć np. takie i takie akcje z takiego i takiego indeksu albo jeszcze jakieś inne klasy aktywów, np. złoto itd. Dopiero jeżeli z takiego czy też innego powodu stwierdziliśmy, że ten portfel to jest portfel, który nam odpowiada, z którym chcemy faktycznie się związać na lata, wtedy dopiero możemy przejść do drugiego etapu. Co więcej, odrobiliśmy zadanie domowe, co można w prosty sposób zrobić właśnie w moim oprogramowaniu System Trader, gdzie wszystko jest policzalne, gdzie rządzą twarde liczby, fakty, a nie teoria. Na końcu przystępujemy do realizacji czy wdrożenia wybranej strategii na rynku, dobierając do tego najlepsze instrumenty, jakie mamy pod ręką.

Mówię o tym, ponieważ zwykle początkujący, jeżeli widzą mnóstwo ETF-ów u siebie na platformie, to wczytują się w te ETF-y i starają się dobierać coś według ich opisów, nie opracowując tak naprawdę żadnej strategii. To jest złe, moim zdaniem absolutnie złe podejście, bo to jest wręcz coś, co bardziej przypomina spekulację. Tego nie powinniśmy robić dla własnego dobra. Tutaj chyba jako jedyny w Polsce pokazuję coś unikatowego, a mianowicie takie podejście do inwestowania w rzetelny sposób, gdzie rządzą fakty, liczby, statystyka, a nie tylko teorie o tym, że jest ETF do kupienia, no to kupujmy. 🙂

Powinniśmy najpierw opracować konkretną strategię. Odwrotne podejście to jest po prostu chaos. Nie ma też sensu bieganie za takimi „hot ETF-ami”, bo przeczytaliśmy, usłyszeliśmy że jest coś fajnego do kupienia, np. ETF na uran i kupujemy, chociaż nie wiemy tak naprawdę nic na ten temat. To jest kompletnie odjechana idea – przynajmniej ja tego kompletnie nie rozumiem

WSKAZÓWKA Opracowanie portfela w oderwaniu od konkretnych ETF ma tę zaletę, że możemy przeprowadzić testy sięgające znacznie dalej wstecz niż liczy sobie historia ETF. Większość ETF ma historię notowań za mniej niż 20 lat. Tymczasem rynki, które odwzorowują można testować za okres o wiele dłuższy (w oprogramowaniu System Trader nawet od 1900 roku). To z kolei pozwala sprawdzić portfel w wielu różnych sytuacjach rynkowych, co jest bardzo kluczowe.

Że ja tego nie rozumiem, to nie jest problem. Obawiam się, że większość ludzi, którzy będą starali się kupować tylko emocjami, sercem, po prostu finalnie dobrze na tym nie wyjdą. Oczywiście mogą mieć zwykłe szczęście, że na tym zarobią, ale to nie jest sposób na inwestowanie długoterminowe. Naprawdę musimy wypracować konkretną strategię, konkretny portfel i później za nim podążać.

Dla wielu osób pasywny portfel będzie jednym z najlepszych podejść, jakie można sobie wyobrazić. A przede wszystkim wtedy odpada problem, że mamy 6 tys. ETF-ów i jak wybrać dobrego ETF-a do naszego portfela. Wystarczy nam dobrać dosłownie kilka, w czym pomocny może być portal justETF, na którym znajdziemy ETF notowane na giełdach europejskich.

Na co zwracać uwagę przy doborze ETF ?

To, że mamy dostęp do europejskich ETF-ów, nie oznacza, że nie możemy inwestować na rynku amerykańskim, czy innym poza Europą. Możemy, jak najbardziej, o czym też będę za chwilę jeszcze mówił przy kwestiach podatkowych.

UWAGA Jeżeli możemy inwestować w ETF, które są notowane na giełdach amerykańskich, to wtedy bardzo polecam portal ETF.com.

Udostępniłem niedawno taki film na YouTubie, w którym tłumaczę, na co zwracać uwagę, jak już wybieramy konkretne ETF-y do portfela. To znaczy, jeżeli już mamy opracowany portfel, strategię i chcemy faktycznie zainwestować, to tam omawiam, na co powinniśmy konkretnie zwrócić uwagę. Zachęcam do obejrzenia tego filmiku, natomiast tutaj pokrótce opowiem, na co faktycznie w praktyce powinniśmy zwracać uwagę.

Dostępność ETF u naszego brokera

Przede wszystkim, jeżeli już mamy konkretną strategię, z którą chcemy faktycznie się związać na lata, to musimy najpierw spojrzeć, jakie ETF-y są dostępne u naszego brokera. To, że ETF-ów jest bardzo dużo, to nie oznacza że wszystkie są tam dostępne. Może się okazać, że konkretny ETF jest np. dostępny na ten indeks, który nas interesuje, ale niestety w niechcianej walucie, np. w funcie brytyjskim. Załóżmy, że my chcieliśmy inwestować w dolarze – to może być kłopot. Dlatego musimy najpierw spojrzeć na listę dostępnych ETF-ów u naszego brokera. Jak już wiemy, że ten konkretny ETF jest dostępny, to warto zwrócić uwagę na takie kwestie jak koszty zarządzania, bo jedne są droższe, a drugie tańsze. Generalnie im taniej, tym lepiej.

UWAGA Jeśli u naszego brokera nie ma ETF na indeks, który nas interesuje, to można próbować go odwzorować przy pomocy kilku innych ETF. Wystarczy spoglądnąć co jest w interesującym nas indeksie oraz w jakich wagach, a następnie sprawdzić czy jego „składowe” mają odpowiedniki w ETF dostępnych na naszej platformie.

Wielkość i płynność ETF

Powinniśmy też zwracać uwagę na kwestie płynności i wielkości ETF-ówa. Generalnie im większy ETF, tzn. im większym zarządza kapitałem, tym generalnie lepiej. To oznacza, że z jakiegoś powodu przyciąga więcej klientów i jest mniejsze prawdopodobieństwo, że taki ETF chociażby zostanie zamknięty w przyszłości. Oczywiście nie oznaczałoby to, że stracimy pieniądze, tylko że po prostu ten ETF by nam zostały spieniężony i musielibyśmy szukać sobie jakiegoś innego ETF-a.

Co do płynności – trzeba tutaj zwrócić uwagę na pewien niuans. Jeżeli chodzi o ETF-y, kluczową rzeczą jest to jak płynny jest rynek pod spodem. To, że ETF zgromadził pod sobą ogromne miliardy dolarów, nie oznacza, że on będzie bardzo płynny, jeżeli rynek pod spodem jest mało płynny. Możemy sobie to wyobrazić, zresztą takie sytuacje miały miejsce właśnie w przypadku COVID-19. W marcu/kwietniu były ogromne spadki i nagle się okazało że ETF-y, które mają bardzo dużo kapitału pod sobą na obligacje „odklejają” się od rynku, bo nagle zaczęły spadać. To jest temat tak naprawdę na oddzielny odcinek, który by tłumaczył, dlaczego właśnie tak się działo, bo to jest dość interesujące.

Tak naprawdę wszystko było OK według mnie. Chodzi o to, że zwykle tymi obligacjami się bardzo aktywnie nie handluje, a tu nagle wiele osób chciało sprzedać te papiery na rynku, na którym de facto tej płynności nie ma. To spowodowało oczywiście, że ceny zaczęły mocno spadać (wyobraźmy sobie, że chcesz sprzedać swój dom w 5 minut i jaką cenę za niego otrzymasz). Dlatego też wielkość kapitału, jaka jest zgromadzona przy ETF-ie, absolutnie nie mówi nam jednoznacznie o płynności samego ETF-a.

Waluta

Na co jeszcze trzeba zwracać uwagę przy wyborze ETF-a? Na pewno na walutę. Tutaj jest kwestia, czy chcemy zabezpieczenia przed ryzykiem walutowym, czy nie, choć z punktu widzenia kogoś z Polski to ryzyko walutowe będzie zwykle obecne. Ja osobiście preferuję kupować ETF-y w dolarze, dlatego że jeżeli inwestuję globalnie, to po prostu jest to taka domyślna waluta. Nigdy nie stosuję zabezpieczenia walutowego. Mam też jednak kilka ETF-ów, głównie obligacyjnych na walutę euro.

Nigdy nie stosuję zabezpieczenia, co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze uważam, że warto mieć też dywersyfikację walutową. Mam pewien majątek zgromadzony w Polsce, w polskim złotym. Mam też konto IKE/IKZE, w którym również inwestuję w polskim złotym i tylko w polskie akcje i obligacje. Mam też część portfela i ona jest przeważająca, z ekspozycją na rynki zagraniczne. Tutaj większość to jest dolar oraz euro. Gdybym chciał stosować zabezpieczenia, to po pierwsze jest to problematyczne – w tym momencie takich ETF-ów nawet nie mamy. A nawet gdyby były, to ja osobiście bym z nich nie korzystał, bo nie jest to dla mnie interesujące.

Po drugie wyobraźmy sobie takiego nawet ETF-a na S&P500, który jest dostępny na polskiej giełdzie. Jest to, co prawda, ETF syntetyczny, czyli nie ma pod spodem realnie akcji, tylko ma po prostu jakieś tam swapy itd., o czym za chwilę jeszcze powiem. Natomiast dzięki temu że on nie ma zabezpieczenia walutowego i dzięki temu, że złotówka osłabiła się względem dolara, to ten ETF przez ostatnie kilka lat potrafił zarobić jeszcze więcej niż sam indeks S&P500. Oczywiście może to też działać w drugą stronę.

Do czego piję? Świadomie podejmuję ryzyko walutowe i de facto nie postrzegam go jako ryzyka, tylko jako dywersyfikację walutową.

Jeszcze jedna kwestia: zabezpieczenie walutowe po prostu kosztuje i wedle wielu opracowań naukowych, jak się inwestuje naprawdę długoterminowo, to zabezpieczenie nie daje nic poza ponoszeniem ciągłego kosztu.

Kwestię zabezpieczenia należy jednak rozpatrywać indywidualnie. Jeśli miałoby się okazać, że planujemy większy wydatek, to wtedy możemy trafić na moment niekorzystnego kursu walutowego.

Replikacja

Wspomniałem już o replikacji ETF-ów. Mamy generalnie dwa rodzaje replikacji – fizyczną i syntetyczną. Chodzi o to, że jeżeli mamy np. ETF-a na złoto, to replikacja fizyczna polega na tym, że fizycznie mamy pod tym ETF-em złoto (a nie np. kontrakty terminowe na złoto) i to jest dobra wiadomość. Jeżeli mamy ETF-a na S&P500, to fizyczna replikacja oznacza, że mamy pod spodem również akcje i to też jest dobra wiadomość.

Są też ETF-y, które z różnych powodów są tzw. ETF-ami syntetycznymi, czyli ETF-ami, które de facto nie mają w portfelu tego, co replikują. Czyli jeżeli replikują indeks X, to wcale pod spodem nie mają elementów, które wchodzą w ten indeks. Tylko na bazie dość wybujałej – powiedzmy – inżynierii finansowej robią takie szachy-machy, że na wyjściu mamy replikację tego indeksu. I to nie jest zbyt dobra wiadomość, ponieważ w tych operacjach uczestniczą jeszcze inni, że tak powiem, „gracze”, a więc większe ryzyko problemów, że na którymś odcinku pójdzie coś nie OK. Dlatego też, jeżeli mamy do wyboru dwa ETF-y, z replikacją fizyczną i syntetyczną, zdecydowanie lepiej wybierać ETF-a z replikacją fizyczną.

Akumulujące czy dystrybuujące?

Sprawa kolejna to dywidendy, tutaj mamy dwie opcje. Możemy mieć dywidendę, która jest reinwestowana w ramach funduszu ETF. To podnosi wycenę jednostek tego funduszu, o czym już wspominałem. ETF może nam też tę dywidendę wypłacić. Jeżeli chodzi o wypłacanie dywidendy, to takie ETF-y są nazywane dystrybuującymi. Jeżeli chodzi o zachowanie tej dywidendy, reinwestowanie, są to tzw. ETF akumulujące.

Osobiście wolę te akumulujące, ponieważ tutaj po pierwsze nie muszę sam się zajmować reinwestowaniem, a po drugie to nie jest gotówka, którą chcę wypłacić i żyć z niej. To jest gotówka, którą chcę tak naprawdę reinwestować, więc nie muszę też ponosić transakcyjnych kosztów reinwestowania, tylko po prostu robi się to z automatu.

Poza tym, jeśli nie otrzymujemy gotówki na konto, to nie powstanie też obowiązek podatkowy u fiskusa w Polsce (podatek może się pojawić natomiast u źródła, czyli rynku na którym inwestuje fundusz ETF). Więcej o tym później.

Podatki

Musimy zwrócić też uwagę na kwestię podatkową. Prześlizgnę się po tym temacie, bo jest tu zbyt wiele aspektów, wymagałoby to de facto osobnego odcinka. 

UWAGA Dla jasności – nie jestem doradcą podatkowym, co więcej nie lubię tematyki podatkowej, choć oczywiście należy zdać sobie sprawę, że to kolejny obszar, gdzie można optymalizować swój portfel inwestycyjny. Osobiście inwestuję za granicą w większości korzystając z ETF notowanych w USA poprzez swoją spółkę. Nie jestem też obecnie rezydentem podatkowym w Polsce (choć posiadam konto IKE i IKZE, ale inwestuję tam w 100% na polskim rynku).

Posłużę się tu przykładem, ograniczając się do ETF notowanego na giełdzie w Europie (UCITS), czyli przypadek typowy dla większości inwestorów w Polsce. Wyobraźmy sobie, że mamy ETF-a na S&P500, czyli na indeks S&P500, a wystawcą tego ETF-a jest firma z Irlandii, choć sam ETF może być oczywiście notowany na giełdach np. w Londynie, w Paryżu, w Warszawie. Ważne jest pochodzenie wystawcy tego ETF-a, bo to jest jak gdyby inwestor, który realnie musi kupić akcje z tego indeksu, aby takiego ETF-a zbudować.

I teraz tak: spółki, które płacą dywidendę, przesyłają gotówkę na konto brokerskie wystawcy ETF-a, w tym przypadku do Irlandii. Wpływa tam zwykle kwota stanowiąca 85 proc. dywidendy. Jeszcze zanim te pieniądze opuszczą USA, zostanie pobrany 15-procentowy tzw. podatek u źródła, właśnie na poczet tych dywidend. Dostawca ETF-a będzie mógł nam wypłacić lub reinwestować dywidendę już pomniejszoną o 15-procentowy podatek. Co gorsza, w Polsce i tak będzie do zapłaty 19%, jeśli inwestujemy na opodatkowanym koncie, bo dywidende otrzymujemy w tym przypadku od wystawcy ETF w Irlandii (i to on płacił podatek, a nie my), a nie z USA bezpośrednio. Samo dopłacenie podatku do 19% nie wystarczy.

Ogólna zasada jest taka, że obowiązują umowy podatkowe pomiędzy krajem inwestora (wystawcy ETF-a), a krajem pochodzenia dywidendy. Jeśli mamy ETF-a z Irlandii na akcje z całego świata, to każda dywidenda, jaka wpływa do takiego ETF-a, może być pomniejszona o podatek w kwocie, jaka obowiązuje pomiędzy Irlandią a krajem pochodzenia dywidendy. Mogą być to różne stawki.

Oczywiście jeżeli mamy ETF-a na S&P500, to jest to prostsze, bo tutaj tylko wchodzi w grę umowa podatkowa pomiędzy Irlandią a USA. Ale jeżeli ETF jest na wiele różnych krajów, to wchodzą tutaj umowy podatkowe pomiędzy Irlandią a tym konkretnym krajem, z którego wypłacana jest dywidenda. Tak że może to być dość mocno zagmatwane.

Nieco inaczej to wygląda, gdy inwestujemy bezpośrednio na danym rynku, dajmy na to w USA – kupujemy ETF notowany na giełdzie w USA (większość inwestorów nie ma i tak do nich dostępu), lub akcje notowane w USA. Wtedy znaczenie ma umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania (jeśli istnieje) pomiędzy Polską (jeśli mamy rezydencje podatkową w Polsce), a danym krajem, w którym inwestujemy.

Jeśli mamy polską rezydencję podatkową, to na kontach IKE i IKZE nic nie dopłacamy do wypłaconej za granicą dywidendy. Z kolei na opodatkowanych kontach, czyli poza IKE/IKZE, jeżeli mamy zagraniczną dywidendę, to musimy co do zasady dopłacić podatek, aby był on w kwocie 19 proc. w stosunku do kwoty jaka wynika z umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania pomiędzy USA i Polską (15%, czyli dopłata wynosi zawsze 4%).

Jaki wniosek można z tego wszystkiego wyciągnąć? Otóż prościej to wygląda z ETF-ami akumulującymi dywidendę. Jeżeli mamy takiego ETF-a, który akumuluje dywidendę, to tutaj takiego kłopotu nie ma, bo nie trzeba rozliczać podatku u źródła z dywidend w Polsce. Podatek w Polsce płacimy tylko przy sprzedaży ETF-a (jeśli inwestujemy na koncie opodatkowanym).

Ryzyka związane z inwestowaniem w ETF

Na koniec tego odcinka chciałem jeszcze powiedzieć o takich często pojawiających się wątpliwościach w odniesieniu do ETF-ów, czyli ryzyk związanych z inwestowaniem w ETF-y.

Ryzyko walutowe

Pierwsze ryzyko to jest coś, o czym już mówiliśmy – tzw. ryzyko walutowe, czyli inwestujemy np. z Polski, kupujemy ETF-y w dolarze. Tak jak powiedziałem, takie ryzyko postrzegam w tej sytuacji jako naszego sprzymierzeńca. Oczywiście zakładając, że to nie są pieniądze, które inwestuję, których potrzebuję tu i teraz.

Generalnie nie boję się takiego ryzyka walutowego, ale to nie jest też tak, że wszystkie pieniądze, które potrzebuję na życie tu i teraz, są w tej walucie, w której inwestuję. To tak na marginesie.

Ryzyko rynkowe

Ryzyko rynkowe to jest ryzyko związane tak naprawdę nie bezpośrednio tylko z ETF-em. Możemy sobie wyobrazić sytuację z marca 2020 roku, czyli wirusa COVID-19 i szybki spadek na rynku akcji. Jak rozwiązać ten problem, jak rozwiązać to ryzyko? Po prostu musimy mieć konkretną strategię i plan działania.

Ryzyko „egzotyczne”

Kolejne ryzyko jest, powiedziałbym, egzotyczne. ETF-y mogą dziś występować naprawdę w wielu różnych formatach. Jeżeli czegoś nie rozumiemy, a jest dużo różnych wymyślnych ETF-ów, to po prostu tego nie dotykajmy.

Dla przykładu są ETF-y lewarowane, gdzie lewar dwukrotny wcale nie oznacza, że jeżeli np. w ciągu roku indeks wzrósł o 50 proc., to my zarobimy 100 proc., dlatego że lewar na tym ETF-ie jest dwa razy. To też jest ciekawy temat, ale jeżeli nie wiesz o co chodzi, po prostu nie dotykajmy tego. Ja tego nie będę już celowo rozwijał, bo też nie ma czasu. To, że coś brzmi, jakby było proste, to nie znaczy, że takie proste musi być.

Inny przykład to jest chociażby ETF na ropę. Ściśle rzecz ujmując technicznie, to nawet nie jest ETF, ale przyjmijmy, że to jest, powiedzmy, coś, co jest postrzegane przez wielu jako ETF. Wcale taki ETF, jak już się wielu dowiedziało, nie musi naśladować ceny ropy, tak jakby się mogło wydawać, bo kupuje ktoś ETF-a na ropę.

Ryzyko podatkowe

Ryzyko podatkowe, o którym wspominałem wcześniej, czyli inwestowanie w ETF-y z ekspozycją na rynki zagraniczne, może oznaczać potrzebę zapłacenia chociażby tego podatku u źródła. Nawet jeśli inwestujemy na koncie, które jest zwolnione z podatku Belki, czyli np. IKE/IKZE.

Ryzyko kontrahenta

Ryzyko kontrahent – counterparty risk. Tutaj z kolei mamy właśnie ten przypadek, jak chociażby w przypadku syntetycznej replikacji, o której mówiłem, albo w przypadku upadku banku, który wystawia takiego nawet nie ETF-a, a ETN-a. Tutaj można faktycznie nawet stracić pieniądze.

Taka sytuacja miała miejsce w 2008 roku, kiedy upadł bank Lehman Brothers. Ten bank był wystawcą ETN-ów i ludzie, którzy w nie inwestowali, stracili pieniądze. Dlatego też trzeba czytać prospekty, trzeba wiedzieć, jeżeli kupujemy takiego ETF-a, kto stoi za takim ETN-em, czyli Exchange-Traded Notes. Ale to jest tylko tak na marginesie. Dla osób powiedzmy początkujących, które będą ograniczały się do prostych, takich plain vanilla ETF-ów, jest to mniej istotne.

Ryzyko zamknięcia funduszu

Kwestia ryzyka zamknięcia funduszu, o tym też wspominałem. Generalnie im większy fundusz, tym mniejsze ryzyko, że taki fundusz zostanie zamknięty. Zdarzają się takie sytuacje, że ETF-y są zamykane, taka niemiła niespodzianka, wtedy mogą się pojawić ewentualne obowiązki podatkowe. Cena rozliczenia takiego ETF-a, czyli to, co otrzymamy w zamian za te jednostki, może być daleka od ideału.

Ryzyko łapania „super-okazji”

Wreszcie ostatnia rzecz, jaką sobie wynotowałem – ryzyko pod tytułem „superokazje inwestycyjne”, bo „pisali o tym w gazecie”. Mamy po prostu podążać za konkretną strategią, planem inwestycyjnym, a nie za emocjami, tylko dlatego że ktoś napisał że np. uran ma rosnąć. Może będzie rósł, może nie, ale to już jest tak naprawdę spekulacja. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, że ja kogoś tutaj będę krytykował, że chce to robić. Natomiast miejmy świadomość tego, co naprawdę robimy: inwestujemy, czy spekulujemy?

Możemy mieć część portfela po prostu czysto spekulacyjną, to też jest OK. Ja sam też mam taką część portfela, gdzie czasami działam, zwłaszcza jeżeli chodzi o rynek kontraktów terminowych w Polsce. Wchodzę tam okazjonalnie, tylko w konkretnych momentach. Ale nie jest to jakaś strategia, jaką zwykle stosuję, czyli bardzo mocno skwantyfikowana, tylko strategia opierająca się bardziej na moim doświadczeniu.

Zakończenie

Jeżeli chodzi o wprowadzenie w świat ETF-ów, to na dziś już tyle. Zachęcam też do pobrania mojego autorskiego oprogramowania System Trader. Co najmniej do końca tego roku (2020) będzie to oprogramowanie zupełnie darmowe. Do niczego to nie zobowiązuje, później po prostu najwyżej ktoś nie będzie z niego korzystał.

Pobierz aplikację System Trader

  • Projektuj portfel w oparciu o wbudowane strategie
  • Konfiguruj strategię według własnych preferencji
  • Testuj portfel na wbudowanych danych historycznych
  • Pobierz bieżące dane rynkowe z darmowych źródeł
  • Inwestuj według planu, nie emocji
Pobierz

Planuję, aby to oprogramowanie skomercjalizować, aby później móc, mówiąc zupełnie wprost, na nim również zarabiać, ponieważ bardzo mocno angażuję się w jego rozwój przez już ponad półtora roku. Bardzo dużo czasu i wysiłku, zaangażowania włożyłem w jego stworzenie. Z miesiąca na miesiąc to oprogramowanie będzie coraz lepsze. Nawet jeżeli dziś widzicie jakieś błędy, to bądźcie spokojni, te błędy są już usunięte. Oczywiście mogą się pojawić nowe błędy, ponieważ aplikacja się rozwija cały czas. 🙂 Kto działa w IT doskonale rozumie ten ból. 🙂

Co znajdziesz w tym oprogramowaniu? Kilkanaście gotowych do przetestowania portfeli inwestycyjnych – tutaj mam na myśli inwestowanie pasywne. Są to portfele oparte o pomysły wielu znanych inwestorów, np. Raya Dalio, Warrena Buffetta, Harry’ego Browne. Są też strategie aktywne, zarazem dla ETF-ów, mam tu na myśli strategię GEM oraz dla rynku akcji strategię opartą też na anomalii momentum. Wraz z kolejnymi wersjami będą się pojawiały nowe strategie.

W kilka sekund dzięki temu oprogramowaniu możemy zobaczyć, jak zachowywały się te strategie czy portfele w ostatnich 50, 100 czy nawet 120 latach. To jest bardzo ważne, niech przemawiają liczby i fakty, a nie tylko jakaś teoria o tym, że warto zainwestować w złoto, bo tak pisali w gazecie. Swoją drogą warto też zobaczyć, jak cena złota kształtowała się historycznie i wyciągnąć swoje wnioski.

Można też pobierać własne dane do tego oprogramowania, aktualne dane z notowaniami, czy to ETF, czy akcji. Po prostu po to, aby móc taki plan, taką strategię wdrożyć na realnym rynku. Mamy konkretne, praktyczne i policzalne przykłady zastosowania portfeli inwestycyjnych na realnym rynku. Nie jest to pisanie storytellingu o inwestowaniu.

Otwarłem też grupę na Facebooku, gdzie skupiam użytkowników oprogramowania System Trader. Zachęcam, jeżeli ktoś jest zainteresowany samym oprogramowaniem, do dołączenia do tej grupy. W ten sposób będziecie też mogli uzyskać pomoc przy korzystaniu z tej aplikacji. Za około 3-4 tygodnie, na początku lub w pierwszej połowie lipca powinna się pojawić druga wersja beta tego oprogramowania.

Pozdrawiam,
Jacek

Subskrybuj
Powiadom o
guest

32 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Ruszyła sprzedaż oprogramowania #ST

Kilkadziesiąt gotowców inwestycyjnych!