Z ostatniej chwili

Tu piszę na bieżąco jeśli dzieje się coś ciekawego. Taka moja prywatna wersja Twitter'a. :-)

89 postów polubień

Wywiad dla Tomka Grzymskiego

Miałem przyjemność porozmawiać z Tomkiem Grzymskim na Jego kanale YouTube. Dla mnie to nowe doświadczenie, ale myślę, że z punktu widzenia przekazanej wiedzy można wyciągnąć sporo wartości. Zwłaszcza gdy ktoś jest początkujący.

Poruszone tematy:

  • Czy da się żyć z rynków finansowych?
  • Jak niektórzy spekulanci żyją z rynków finansowych? jaki jest ich sekret?
  • Jakie jest moje podejście do analizy technicznej?
  • Na czym polega inwestowanie systemowe ?
  • Jak trzymać się obranej strategii?

Zapraszam serdecznie! 🙂

Portfel modelowy #3: All Seasons (Ray Dalio)

Portfel zaproponowany przez Raya Dalio, założyciela największego funduszu (Bridgwater). Jest szeroko zdywersyfikowany, a potrzebę tego dobrze opisał sam Ray Dalio:

Wiem, że każda klasa aktywów miewa dobre i złe czasy. Wiem również, że każda z tych klas podczas życia inwestora będzie przechodzić przez bardzo zły okres. Tak zawsze bywało w historii.

Zatem nie ma próby przewidywania jak rynek będzie zachowywał się w najbliższym czasie, stawiając na szeroki wachlarz aktywów.

Portfel „All Seasons” implementuje tak zwaną koncepcję parytetu ryzyka. Chodzi o to, że zamiast dzielić portfel równo dla poszczególnych klas aktywów, wagi ustalane są według ryzyka jakie niesie poszczególna klasa aktywa w portfelu.

Dla przykładu portfel 60/40, czyli 60% akcje i 40% obligacje, w praktyce oznacza, że nawet ponad 90% ryzyka pochodzi z akcji. Zatem gdy rynek akcji będzie miał gorszy okres, mocno będzie to rzutowało na jego wyniki.

Angielski zwrot „All Seasons” oznacza portfel na każdą porę, bez względu na nastroje na rynku akcji, inflację czy stopy procentowe. Choć niestety z tymi ostatnimi jest jednak kłopot, ponieważ rosnące stopy procentowe mocno im nie sprzyjają.

Skład portfela:

  • akcje z indeksu S&P 500 (18%)
  • akcje małych spółek amerykańskich (3%)
  • akcje z indeksu MSCI EAFE, czyli rozwinięte państwa z Europy, Dalekiego Wschodu i Australia (6%)
  • akcje z indeksu MSCI EEM, czyli państwa rozwijające się (3%)
  • obligacje 10-letnie USA (15%)
  • obligacje 30-letnie USA (40%)
  • indeks towarowy S&P Goldman Sachs Commodity Index (7.5%)
  • złoto (7.5%)

Wyniki portfela za ostatnie pół wieku (1970-2019):

  • Średnia roczna stopa zwrotu: +9.4%
  • Maksymalna strata: -13%

 

Kierunek? — beta numer 2 :-)

Większość krytycznych błędów w System Trader już poprawiona. Dziękuję za wszelkie uwagi! 🙂

Teraz praca mająca na celu uproszczenie korzystanie z aplikacji, nowe funkcjonalności i nowa strategia. Planowana kolejna wersja beta do testów – koniec czerwca. Stay tuned!

Miłej niedzieli! 🙂

Portfel modelowy #2: Harry Browne

Dziś w cyklu pasywnych portfeli stałych kolejna klasyka z tego gatunku – propozycja Harry’ego Browne.

Dla osób szukających mało absorbujących rozwiązań inwestycyjnych jest to prawdopodobnie interesująca strategia, bowiem przy minimalnie mniejszej rocznej stopie zwrotu od portfela 60/40, +9.03%, maksymalna strata kapitału jest ponad dwukrotnie mniejsza – niespełna -13% (dane za okres 1970-2019).

Prowadzenie takiego portfela można obecnie załatwić w prosty sposób via ETF i poświęcać temu nie więcej niż dosłownie 2-3 minuty w roku, kiedy to sprawdzamy czy nie trzeba wyrównać wag w portfelu, tak by nie odbiegały od oryginału.

Skład:

  • bony skarbowe USA (25%)
  • obligacje 30-letnie USA (25%)
  • akcje z indeksu S&P 500 (25%)
  • złoto (25%)

Jak widać portfel jest bardzo „ostrożnościowy”, ponieważ ekspozycja na rynek akcji to zaledwie 25%, a dodatkowo kolejna ćwiartka to gotówka, tu w postaci bonów skarbowych. Warto dodać, że choć bony skarbowe w USA na przestrzeni ostatnich 120 lat przynosiły śladowe zyski (realnie po inflacji ok. 0.3%), jest to i tak lepsze rozwiązanie niż trzymanie gotówki pod przysłowiowym materacem.

Zmniejszenie ryzyka w portfelu powoduje jednak dyskomfort w sytuacji silnej hossy na rynku – od roku 2010 do maja 2020 portfel przeciętnie zarabiał 6.4%, czyli mniej niż szeroki rynek. Coś za coś.

Portfel można modyfikować na wiele sposobów, ale ja wspomnę o dwóch myślę istotnych propozycjach:

  • akcje amerykański zamienić na eskpozycję globalnego rynku akcji (dzięki temu dostając też ekspozycję na wiele walut, a nie tylko USD)
  • obligacje 30-letnie zamienić na obligacje również z ekspozycją globalną, a do tego o krótszym czasie do wykupu

O ile dywersyfikacja globalna pewnie nie wymaga tłumaczenia, o tyle słówko o obligacjach. Im dłuższy termin do wykupu, tym obligacje są bardziej wrażliwe na zmianę stóp procentowych. Ponieważ jesteśmy na historycznych minimach stóp procentowych, ich ewentualne podnoszenie w przyszłości będzie bardziej szkodzić obligacjom o dłuższym okresie do wykupu. Dlatego warto rozważyć obligacje o krótszym okresie do wykupu. Taki wariant również jest zaprezentowany w filmie.

Zapraszam! 🙂

Portfel modelowy #1: 60/40 — zaczynamy nowy cykl edukacyjny :-)

Pierwszy odcinek z cyklu filmów o tzw. stałych portfelach. Na pierwszy ogień klasyka: 60/40. Zapraszam! 🙂

60/40 to najbardziej powszechnie cytowany modelowy portfel na świecie. Często wykorzystywany jest jako benchmark (porównanie) dla innych strategii. Wbrew pozorom nawet tu jest wiele niuansów o których wielu inwestorów nie zdaje sobie sprawy.

Skład portfela:

  • akcje z indeksu S&P 500 (60%)
  • obligacje 10-letnie USA (40%)

Przy tak prostej konstrukcji, za ostatnie 100 lat pozwalał zarabiać 8-10% rocznie.

W filmie omówione są różne warianty i sposoby testowania.

Stay tuned! 🙂

Proste rozwiązania są piękne :-)

Z mojego doświadczenia obserwuję dwie skrajne postawy, jeśli idzie o dobór strategii inwestycyjnej:

  1. Brak strategii 🙂
  2. Strategia, która jest nadmiernie dopasowana do danych historycznych.

Niestety w obu przypadkach finał jest podobny, czyli zły.

Keep it simple! 🙂 Może nie będzie to wyglądało superatrakcyjnie, ale będzie bliższe rzeczywistości, a nie marzeniom.

Pomoc w przypadku problemów z działaniem ST

Za około 5 tygodni (koniec czerwca 2020) pojawi się kolejna beta wersja oprogramowania ST, która poza nową funkcjonalnością, będzie też zawierać szereg naprawionych błędów. W międzyczasie, jeśli masz problem z aplikacją, proszę zerknąć na tę listę z pomocą.

Strona będzie na bieżąco aktualizowana.

Miłego dnia! 😊

20 pobrań ST na godzinę! :-) Dzięki!!!

Serdecznie dziękuję Wszystkim, którzy pobrali aplikację ST (ponad 200 osób w niespełna dobę) oraz za bardzo dużo wiadomości: z uwagami, z gratulacjami, z pytaniami i konkretnymi problemami w aplikacji. Doceniam bardzo Waszą pomoc!

Wszystko to skrupulatnie teraz analizuję, tak by niebawem opublikować kolejną, bardziej stabilną wersję. Niebawem też bogatszą o nową funkcjonalność. Za kilka miesięcy aplikacja będzie z Waszą pomocą wyglądać zupełnie inaczej!

Regularnie będę też starał się tworzyć materiały edukacyjne, tak by łatwiej było poznać tak zagadnienia inwestowania jak i samą aplikację.

Przepraszam też, jeśli nie jestem w stanie od razu odpisać, ponieważ zaczyna to przerastać moje skromne moce przerobowe. Dziękuję za zrozumienie. 🙂

Stay tuned!

Ostatnia prosta, czyli wersja beta oprogramowania już niebawem!

Przyznam, że im bliżej, tym trudniej dowieźć pierwszą wersję zapowiadanego oprogramowania. Po prostu szereg drobnych spraw tworzy razem górę roboty. A to obfuskacja kodu psuje wersję instalacyjną (nie martw się jeśli nie wiesz o co chodzi), a to detale z organizacją cyfrowego podpisu kodu, a to tłumaczenie aplikacji na język polski, a to poprawki znalezionych w ostatniej chwili błędów, itd., itp. Do tego wszystkiego chcę wszystko porządnie opisać w artykule, żeby dać szansę zrozumieć zamysł jaki stoi za oprogramowaniem.

Dla tych co jeszcze nie wiedzą: od końca 2018 roku pracuję nad rozwiązaniem, który ma umożliwić w prosty sposób budowanie i testowanie własnego portfela inwestycyjnego. Jeśli wszystko pójdzie z planem, do dwóch tygodni udostępnię pierwszą wersję do testów.

Stay tuned! 🙂

Strategia momentum dla akcji w ostrej defensywie

Z początkiem maja planuję opublikować wczesną beta wersję oprogramowania do budowania własnych portfeli inwestycyjnych. Jedna ze strategii, która będzie „na pokładzie”, to momentum dla indywidualnych akcji. Wspominałem już kilka razy o niej — wszystko dokładnie będę opisywał w maju. W dużym skrócie: kupujemy to co rośnie, sprzedajemy to co spada. W tej wersji nie otwieramy pozycji krótkich — tylko długie.

I tak, zerknąłem na to jak taka strategia radzi sobie w tym trudnym dla rynku akcji roku (do dnia 1 kwietnia, gdy był przeprowadzony ostatni rebalancing portfela). Sprawdziłem wariant portfela oparty o akcje z indeksu S&P 500 oraz NASDAQ-100 w następującej konfiguracji:

  • portfel poddawany jest rebalancingowi pierwszego dnia miesiąca,
  • portfel może zawierać maksymalnie 25 spółek,
  • wagi przydzielanego kapitału dla każdej spółki w portfelu liczone są w oparciu o risk parity,
  • wyniki uwzględniają reinwestowane dywidendy i koszty transakcyjne (wg. taryfy Interactive Brokers + poślizgi cenowe)

Wyniki strategii za okres 01/01/2020 – 01/04/2020:

  1. Portfel oparty na akcjach S&P 500
    • 4% jest w akcjach (w marcu w akcjach było 54% portfela), reszta w gotówce
    • jedyna spółka jaka pozostała w portfelu (i to po redukcji o ponad połowę) to TIF (don’t ask me why :D)
    • stopa zwrotu w tym roku to -14.85% (benchmark S&P 500 TR -22.92%)
  2. Portfel oparty na akcjach NASDAQ-100
    • 100% jest w gotówce (w marcu w akcjach było jeszcze 40% portfela)
    • stopa zwrotu w tym roku to -7.91% (benchmark NASDAQ-100 -14.05%)

To co osobiście lubię w strategiach ilościowych, to obiektywny proces decyzyjny i oszczędność czasu. Nie ma tu w decyzjach miejsca na teorie spiskowe, emocje, wróżenie, czy rumakowanie — liczą się twarde dane. Nie ma gdybania — rynek zawróci?, a może będzie największy krach giełdowy ever?

Aby taką strategię realizować w praktyce, wystarczy poświęcić kilkanaście minut raz w miesiącu (przy tej konfiguracji) na złożenie zleceń. Co nie znaczy, że inwestowanie jest spacerkiem. Nie jest.

Na koniec obrazek z mojej aplikacji dla kilku ostatnich lat strategii opartej na akcjach NASDAQ-100. Strategia jest zyskowna też dla S&P 500 (od 1957 roku).

Stay tuned! 🙂

Szturm materiałów nadchodzi

Nieco cicho na blogu i w podcaście. Ale to cisza przed burzą. Już niebawem sporo materiałów – na początek w formie podcastów, a za kilka tygodni mega wpis z prezentacją nowego oprogramowania do budowy i testowania własnego portfela. Będzie się działo!

Stay tuned! 🙂

Strategia momentum, a pospolita pogoń za rosnącymi cenami

Od chwili opisania strategii GEM opartej na anomalii momentum, otrzymałem kilka pytań, czym to różni się od zwykłej pogoni za rosnącymi wycenami jakiegoś aktywa. Niektórzy wręcz wprost mówili, że momentum to nic innego jak zachowanie „ulicy”, którą „smart money ubiera w bezwartościowe aktywa”. Twardziele kupują przecież spadające noże –  wbrew „ulicy”. 🙂

Dla mniej obeznanych w temacie dodam pokrótce, że liczne badania wskazują, iż anomalia momentum jest szczególnie mocno widoczna dla okresu 3-12 miesięcy. Jeśli w tym czasie cena poruszała się w danym kierunku, jest spora szansa na kontynuację tego ruchu ceny. Powody takiego stanu rzeczy leżą przede wszystkim w błędach behawioralnych, które niejako są w nas wbudowane, ale to temat na inną okazję.

Czym więc strategia momentum różni się od biegania za tłumem z „ulicy”? Otóż, jak sama nazwa wskazuje, jest zaplanowaną strategią działania – to nie tylko sygnał wejścia w rynek, ale i, a może przede wszystkim, moment wyjścia z tegoż rynku. Inwestorzy ulegający tylko emocjom mani zakupowej, myślą o samym wejściu w rynek – zwykle nie mają jednak planu opuszczenia go.

Finał jest taki, że gdy mają zysk, to naturalna tendencja skłania ich do przedwczesnego opuszczenia rynku w obawie, że zamieni się on w stratę. Gdy zaś szybko wejdą w obszar strat, wtedy teoria perspektywy sprawia, że chętniej hodujemy stratę, w nadziei, że rynek zawróci – ciężko nam idzie przyznawanie się do popełnionych błędów. Krótko mówiąc, inwestor zachowuje się nieracjonalnie, bo na drodze ewolucji nie wypracowaliśmy mechanizmów skutecznego inwestowania.

Tymczasem w strategii momentum cały proces otwierania i zamykania pozycji jest w pełni systematyczny, bezduszny, bez podejmowania decyzji na bazie emocji czy „widzimisię”. Inwestor policzył wcześniej swoją przewagę rynkową i konsekwentnie z niej korzysta. Wreszcie, strategia jest zwykle tylko pewnym wycinkiem portfela, a inwestor wystawia do wyścigu kilka koni, czyli kilka odmiennych strategii.

Inwestowanie powinno być proste (co nie oznacza, że łatwe)

Dla mnie kluczem w sytuacjach napięcia na rynkach jest robienie swojego – podążanie za skrupulatnie obraną strategią. Zwykle kilka prostych reguł postępowania daje lepsze wyniki niż próba dzielenia włosa na czworo. Obawiam się, że proces decyzyjny na bazie analizy np. sytuacji wokół korona wirusa, który rozgrzewa teraz emocje na świecie, nie pomógłby mi w lepszym inwestowaniu. Aż roi się tam od błędów poznawczych.

O Analizie Fundamentalnej raz jeszcze

Analiza Fundamentalna (AF) nie leży w obszarze moich kompetencji. Wątpię, bym na bazie dostępnych publicznie informacji był w stanie dostrzec coś, czego nie udało się odszukać innym uczestnikom rynku. Nie wykluczam, że ktoś może się w tym specjalizować, zwłaszcza analizując mniej popularne spółki, które przykładowo ze względu na niską płynność nie są w orbicie zainteresowań dużych instytucji.

Wychodzę z założenia, że cena jest ostateczną daną, tak zwaną zmienną zależną, będącą wypadkową działań wszystkich uczestników rynku bez względu na stosowane przez nich metody. A zatem sensowne jest reagowanie na same jej zmiany i zrezygnowanie z próby jej prognozowania.

Przykładowo bardzo dobrze udokumentowana anomalia rynkowa, tak zwane momentum, pozwala w dużo prostszy sposób budować przewagę inwestycyjną na rynku, niż analiza fundamentalna. Upraszczając nieco, kupujemy aktywo, które podrożało, ponieważ statystycznie jest większa szansa na dalszy wzrost ceny.

Wydaje mi się, że ludzie wolą szukać na rynku okazji inwestycyjnych, niedowartościowanych według nich aktywów, niż kupować coś, co już podrożało (czyli wykorzystując momentum). Wbrew pozorom nie jest łatwo przełamać się psychologicznie do kupna czegoś, co nie wydaje się być okazją cenową. Dobrym przykładem tu jest oczekiwanie od wielu lat korekty na rynku akcji w USA – niektórzy inwestorzy nie wykorzystali wieloletniej hossy. Jak kiedyś powiedział Peter Lynch: o wiele więcej pieniędzy inwestorzy stracili w oczekiwaniu lub próbie przewidywania korekt na rynkach, niż na samych korektach.

Poza tym analizę ceny z wykorzystaniem momentum można w prosty sposób zaaplikować dla dowolnej klasy aktywa. Metody AF stosowane do wyceny spółek są bezużyteczne do wyceny np. złota czy obligacji.

Ale nie chodzi o krtykanctwo, czy deprecjonowanie AF – inwestowanie w wartość jest fundamentem istnienia rynku, którego rolą jest wycena aktywów. Z tego punktu widzenia zawsze będzie miejsce dla analizy fundamentalnej. Dziś łatwo mieć ekspozycję na value, chociażby przez specjalizujące się w tym ETFy. Z drugiej strony, wracając do przykładu z ceną i momentum – inwestorzy w wartość uzależnieni są od anomalii momentum, ponieważ żeby mogli zarobić pieniądze, wycena akcji musi urosnąć do oszacowanej przez nich wartości. 🙂

Więcej w odcinku podcastu o AF.

Ile historycznie zarabiały rynki akcji?

W roku 2019 amerykańskie akcje (mierzone indeksem S&P500 wraz z dywidendami) urosły nieco ponad 30%. To działa oczywiście na wyobraźnię, zwłaszcza mniej doświadczonych inwestorów, będąc źródłem do tworzenia nierealnych wizji odnośnie tego ile (i jak łatwo) można zarabiać na rynku akcji w długim terminie. Rzućmy zatem małą garścią statystyk z dłuższego okresu (*).

Amerykański rynek akcji od roku 1900 do 2018 wygenerował roczną stopę zwrotu na poziomie 9.4%, a urealniając wynik o inflację daje nam to 6.4%. Gdyby wrzucić do worka wszystkie rynki świata, akcje po uwzględnieniu inflacji dały zarobić 5% rocznie. W sumie nadal brzmi nieźle dla niektórych, zwłaszcza, jeśli ktoś „inwestuje” na lokatach w banku (gdzie urealniona stopa zwrotu o podatki i inflację jest często ujemna). Tyle, że to nie był spacerek w ciepłe niedzielne popołudnie – w tym czasie rynek potrafił tracić ponad 50% (i to znacznie) swojej wartości.

To z kolei oznacza, że realnie nikt nie wytrzyma takich zjazdów na kapitale, jeśli na szali jest postawiony poważny kapitał. Dlatego też, bez względu na to, czy inwestujemy aktywnie, czy pasywnie (w tym i dywidendowo), konstrukcja portfela powinna dla naszego dobra uwzględniać inne klasy aktywów (np. obligacje). Sprawa kolejna, o ile ktoś nie jest krótkoterminowym spekulantem, zwroty z rynku akcji w krótkim terminie (tu oznacza to nawet lata) mogą się mocno wahać od tej uśrednionej wartości – standardowe odchylenie dla rocznej stopy zwrotu w USA wynosi niemal 20%. I wreszcie na koniec – mówimy tu o przeszłości – nikt nie wie jak będzie w przyszłości. Ale to już temat na inną historię. 🙂

(*) P.S. Polecam raport „Credit Suisse Global Investment Returns Yearbook”, który tradycyjnie już każdego roku jest aktualizowany. Jest to kopalnia wiedzy o historii rynków kapitałowych sięgając do roku 1900.

Ciemne strony ubierania szortów

Widać ocieplenie klimatu przeniosło się już nawet na rynek akcji, bo popularne zrobiło się ostatnio w Polsce ubieranie szortów w środku zimy. OK, ale bez żartów już…

Być może niektórzy sądzą, że otwieranie krótkiej pozycji, to to samo co otwarcie pozycji długiej, tyle, że odwracamy wykres do góry nogami i siup! Każdy, kto budował strategie podążania za trendem wie, że tak to nie działa – są tam one z innych powodów. Wygładzają linię kapitału, ale najczęściej nie pomagają w generowaniu wyższych zysków. A mówimy w przypadku takich strategii o krótkich pozycjach otwieranych na różnych klasach aktywów, zwykle jednak… no właśnie – nie na akcjach.

Dlaczego? Bo akcje z natury mają tendencję do wzrostu. Spadki na tym rynku zaś mają tendencje do bardzo gwałtownych ruchów – nie bez powodu mówi się, że byki wchodzą na górę schodami, a niedźwiedzie skaczą przez okno.

Przetrzymywanie dniami, tygodniami czy wręcz miesiącami w portfelu akcji w okresach bessy, bez względu na to, czy jest to długa czy krótka pozycja, jest ryzykowne. Ich zmienność robi się ogromna i to w obu kierunkach, co często kasuje zyski zanim uciekniemy z rynku. Z tego powodu chociażby strategia oparta na momentum jak GEM nie alokuje kapitału na rynku akcji po krótkiej stronie rynku.

Otwieranie krótkiej pozycji na rynku akcji, który jest w silnym trendzie wzrostowym, a następnie hodowanie na niej straty to z kolei dobry pomysł na strzelanie sobie w kolano w nieco inny sposób. A to dlatego, że na takim rynku mogą rosnąć również spółki określane śmieciami, ze względu na ogromną korelację całego rynku akcji. Dlatego dywersyfikacja na tym rynku daje ograniczone efekty.

Jest też ciekawy paradoks związany z otwieraniem krótkich pozycji. Jeśli otworzymy pozycję długą, a walor rośnie przez dłuższy okres średnio o 1%, to za każdym razem nasz zysk jest większy, bo liczony jest od większego kapitału. W przypadku pozycji krótkiej za każdym razem 1% spadku liczony jest od mniejszego kapitału, bo ten się po prostu kurczy.

Nie zapominajmy też o kosztach związanych z pożyczaniem akcji do krótkiej sprzedaży, które ciążą na finalnym wyniku transakcji.

No i jeszcze jedno: o ile w długiej pozycji strata jest ograniczona na poziomie 0 (poniżej tej wartości cena waloru nie spadnie), to w przypadku krótkiej pozycji nasza strata jest nieograniczona (o ile mamy nieograniczone środki na depozyt).

Podsumowując: krótka strona rynku jest po prostu trudna. Szczególnie na rynku akcji.

Strategia dla rynku akcji, c.d.

Strategia „momentum”, testowana dla akcji z indeksu S&P 500 od 1957 roku – ciąg dalszy. Różnica do poprzednich wyników jest taka, że tym razem portfel maksymalnie zawiera 20 spółek, a nie 25.

Mam też prosty pomysł na poprawę strategii polegający na tym, by w miejscu gotówki, gdy nie jest ona zainwestowana w akcje, wstawić obligacje. Liczę na poprawę wyników w dwójnasób: zmniejszenie obsunięcia kapitału (mniejsze ryzyko) i zwiększenie zyskowności. Tym bardziej, że w sytuacjach kryzysowaych jak w 2008 roku, portfel miesiącami „siedział” w większości na gotówce. Stay tuned! 🙂

PS. Wyniki dla rebalancingu robionego raz na 3 miesiące. Okazuje się, że rebalancingi robione dużo częściej niekoniecznie pomagają. W niedalekiej przyszłości planuję wszystko dokładnie opisać na blogu.

 

Strategia dla rynku akcji

Niestety natłok wielu spraw powoduje, że wolniej publikuję u siebie niż planowałem (chociaż w tygodniu pojawi się mega materiał, zwłaszcza dla początkujących).

W ramach „trailera” zamieszczam wyniki ze strategii za ostatnie 25 lat, chociaż jeszcze w tym kwartale powinienem przedstawić pełny materiał, z testami od 1957 roku (wtedy powstał indeks S&P 500). Tu tylko powiem, że unikając optymalizacji jak ognia, strategia stabilnie działa od 1957 do dziś.

Na szybko, założenia:

  • każdego kwartału ze spółek indeksu S&P 500 robiony jest ranking spółek o największym momentum (opiszę to dokładniej w przyszłości)
  • wybierane jest 25 spółek, których momentum jest najwyższe, przy czym jest założony pewien minimalny próg – może się okazać, że w portfelu jest mniej niż 25 spółek (lub nie ma żadnej); w efekcie portfel nie musi w 100% być zaalokowany w akcje
  • każdego kwartału realizowany jest rebalancing na podstawie rankingu
  • każda spółka może mieć inny udział w portfelu ze względu na ryzyko (risk-parity)
  • dla realności wyników, uwzględniono koszty transakcyjne, a transakcje zawierane są po cenie zamknięcia dnia następnego
  • dane S&P 500 uwzględniają oczywiście zmiany portfela indeksu w czasie jak i wszystkie operacje typu splity czy dywidendy.

Tak, wystarczy raz na trzy miesiące zrobić rewizję portfela i zająć się czymś innym. 😉

Stay tuned!

Czy eksperci w inwestowaniu są do niczego?

Jest takie powszechne przeświadczenie wśród inwestorów, że im lepiej rozpoznają temat, przeanalizują więcej danych, tym lepiej mogą prognozować przyszłe zachowania rynku (poza specyficznymi przypadkami, wykorzystania np. informacji nieznanych większości uczestników rynku). Działa to niczym narkotyk, bo w odgadnięciu przyszłości postrzegamy szansę na zarobienie pieniędzy.

Na masy inwestorów działają też sytuacje, w których ktoś „przewidział” załamanie rynkowe. Ktoś taki staje się dyżurnym ekspertem, wręcz medialnym celebrytą. Szkoda tylko, że jednego sezonu, bo dziwnym trafem ciężko przewidzieć kilka kryzysów z rzędu temu samemu „ekspertowi”.

Tymczasem praktyka pokazuje, że proste, dalekie od perfekcji modele biją ekspertów na głowę, jeśli ci swoje decyzje podejmują tylko na bazie swojej wiedzy w sposób uznaniowy. Okazuje się, że dużo lepiej ich ekspercka wiedza może mieć zastosowanie do opracowania prostego modelu decyzyjnego – i to nie tylko na rynkach finansowych.

Przykładowo wielu żołnierzy na polu walki działa obecnie w oparciu o zestawy prostych procedur. Gdy dosłownie leje się krew, nie ma miejsca na mędrkowanie, tylko trzeba działać z najwyższą dyscypliną według prostych, sprawdzonych reguł. Reguły te, na przykład w przypadku piechoty morskiej USA, opracowane są poza polem walki przez najlepszych weteranów i ekspertów, w oparciu o zebrane dane historyczne i ich doświadczenia. Są one poddawane analizom i poprawom w czasie, bo podobnie jak na rynkach, techniki walki również ulegają zmianom. Ale gdy przychodzi do podejmowania decyzji w sytuacji niepewności, strachu i stresu, rolą żołnierza jest trzymanie się planu, który daje największe prawdopodobieństwo sukcesu.

Analogicznie jest na rynku. Dużo lepiej wyjdziemy na stosowaniu nawet bardzo prostego modelu (choćby pasywnego), niż na rumakowaniu i próbie pobicia rynku naszą cudowną analizą. To nic innego, jak nadmierna pewność siebie, która jest bardzo zgubna.

Znacznie więcej w temacie jeszcze w tym kwartale. 😉

Strategia dla rynku akcji — zwiastun :-)

Przeprowadzam (wolniej, niż bym chciał) testy strategii dla rynku akcji opartej na anomalii momentum. To nieco inne podejście, niż to co opisywałem dotychczas u siebie. Strategia jest częścią prostego oprogramowania, które rozwijam.

Po pierwsze momentum jest liczone w sposób nieco bardziej skomplikowany (niekoniecznie lepszy): wykorzystywana jest wykładnicza regresja liniowa i współczynnik determinacji (brzmi może groźnie, ale idea jest banalna – szukamy spółek, które rosną).

Momentum w ten sposób mierzymy dla dwóch okresów (6 miesięcy i 12 miesięcy) i na bazie obliczeń robimy ranking spółek. To jest klucz – spośród, na przykład, indeksu S&P 500 typujemy dajmy na to 20 spółek do portfela.

Zastosowany jest też próg wejścia: w portfelu może być mniej niż przykładowo 20 spółek, jeśli nie spełniają wymogu minimalnego momentum, a w skrajnej sytuacji w portfelu może nie być żadnej spółki (w ich miejsce lądują obligacje).

Rebalancing portfela robiony może być według preferencji, na przykład co tydzień, co miesiąc, czy co kwartał.

Wielkość pozycji poszczególnych spółek w portfelu dobierana jest w oparciu o tzw. risk parity, aby każda spółka reprezentowała podobny poziom ryzyka.

Testy przeprowadzana są na rynku akcji w USA z historią sięgającą do 1950 roku. Dane zawierają historyczne składy indeksów (są więc też spółki, które już nawet obecnie nie istnieją), celem minimalizacji tak zwanego błędu przeżywalności.

Więcej mam nadzieję niebawem u mnie na blogu.

Stay tuned! 🙂

Świat oczami zawodowca — zapowiedź nowego wywiadu

Miałem ogromną przyjemność przeprowadzić dziś wywiad z człowiekiem, który przez lata pracował jako quant trader w dużym funduszu hedge, AHL, w londyńskim City (obecnie 30 miliardów USD w zarządzaniu). Współzałożycielem tego funduszu był David Harding – człowiek ikona w świecie inwestycyjnym, miliarder.

Robert Carver, bo o nim mowa, bez owijania w bawełnę opowiada jak wygląda inwestowanie z wykorzystaniem algorytmów na rynkach i dlaczego większość ludzi nie będzie w stanie inwestować z powodzeniem podejmując decyzje w sposób uznaniowy – tak, tak – bez algorytmów.

Przytacza fantastyczną historię, jak pewnego dnia we wrześniu 2008, w samym środku największego kryzysu finansowego od dekad, wszyscy w londyńskim biurze byli spanikowani i blisko o włos od podjęcia decyzji opuszczenia rynku, póki jest jeszcze możliwość.

Cały handel funduszu był zautomatyzowany, strategie działały zgodnie z założeniami, a mimo wszystko był strach, czy nie zawali się światowy system ekonomiczny, a wraz z nim nie wyparują wszystkie pieniądze. Totalny brak wiary w jutro. I pytanie – czy relatywnie prosta strategia może podjąć lepsze decyzje od ludzi?!

Podczas narady w sali konferencyjnej, gdy ludzie w stresie zaczęli dzielić włos na czworo, mechaniczne strategie funduszu pierwszy raz w historii firmy zarobiły okrągły MILIARD dolarów! Miliard zysku w jeden dzień.

Robert rozprawia się w tym wywiadzie z wieloma mitami, uproszczeniami, przeinaczeniami i przesądami, które w pewnym sensie prześladują świat inwestorów indywidualnych. Funkcjonują one jako chwytliwe medialnie uproszczenia, nie mając wiele wspólnego z rzeczywistością.

Jest to mimo wszystko materiał z pozytywnym przesłaniem – każdy z nas, w domowych warunkach może realizować proste strategie, które działają wręcz od stuleci. Nie trzeba odkrywać świata na nowo, ale należy wiedzieć co się robi, w szczególności kontrolując ryzyko. To tu jest zakopane złoto.

O tym wszystkim i wielu innych tematach (m.in. o… Brexicie) w moim najnowszym wywiadzie, którego premierę planuję na przyszły piątek (20 grudnia). Niestety, póki co, wywiad będzie dostępny tylko w języku angielskim.

Tymczasem życzę Ci miłego weekendu! 🙂

Krótkowzroczność

Przez kilka ostatnich miesięcy sporo wymieniłem uwag z Gary Antonaccim. Zastanawiałem się, dlaczego facet, który przed 40-tką, jeszcze w latach 80. XX wieku uzyskał wolność finansową (m.in. bardzo udanej współpracy z Paul Tudor Jonesem), po latach pisze książkę, której esencja zawiera się w kilku prostych regułach tytułowej strategii. Wydawać by się mogło, że to tak proste nie jest, nawet na papierze.

Ciekawa dla mnie jest jego konkluzja – większość ludzi nigdy nie doceni prostych, sprawdzonych i mających uzasadnienie strategii rynkowych, szukając lepszych, bardziej skomplikowanych rozwiązań (pominę jego bardziej dosadne sformułowania). A nawet gdy już ktoś doceni taką strategię (co paradoksalnie wymaga niemałego wysiłku intelektualnego), najczęściej zabraknie mu dyscypliny w podążaniu za nią, padając ofiarą chociażby tzw. krótkowzroczności (ang. myopia).

Wystarczy, że w danym kwartale, czy roku strategia przegra z inną strategią, by większość przebierała nerwowo nogami, w efekcie porzucając ją na rzecz czegoś nowszego. Nie pod wpływem racjonalnych przesłanek, ale pod wpływem emocji.

Czy zawsze jesteśmy racjonalni? :-)

W naturalny dla ludzi sposób, jesteśmy nieufni jeśli idzie o podejmowanie decyzji w oparciu o prosty algorytm. Tymczasem doświadczenie pokazuje, że z pozoru prymitywny algorytm często pomaga w podejmowaniu lepszych decyzji. W tym również i na rynkach finansowych.

O ile nie masz daru Warrena Buffetta czy Johna Templetona, wiedz, że na rynku finansowym zbiór prostych i weryfikowalnych reguł da zwykle lepsze rezultaty niż skomplikowany proces myślowy, nawet jeśli poparty jest on ekspercką wiedzą.

Jeszcze przed Bożym Narodzeniem, mam nadzieję, uda mi się opublikować obszerny wywiad z byłym traderem quant z City w Londynie. Usłyszysz historię jak przy pomocy prostych algorytmów, w czasie gdy waliły się światowe giełdy, on obserwował jak dzienny zysk przekroczył po raz pierwszy w jego historii miliard dolarów. Gdyby te decyzje miały zapadać w oparciu o jego osobiste odczucia, nie byłoby to możliwe.

Stay tuned! 🙂

Czy inwestowanie jest trudne?

Od strony technicznej inwestowanie można ogarnąć w kilka godzin, dostając pod nos konkretną strategię. Trudność leży w zupełnie innym miejscu – w naszej głowie. Konkretnie w umiejętności podążania za sprawdzonym planem działania. Brzmi banalnie, ale to tu polega większość.

W efekcie chętnie przeskakujemy z kwiatka na kwiatek, szukając nowej, lepszej strategii. Tymczasem lepiej mieć w ręku nawet przeciętną strategię, ale która w pełni będzie w zgodzie z naszą stroną mentalną. To nad tym elementem warto popracować, bo strategii na rynku jest bez liku.

Przykład? – proszę bardzo. Ludzie, którzy mówią sobie „będę podążał za rynkiem, inwestując w indeks„, osiągają zwykle gorsze wyniki ode tego indeksu. Dlatego, że chcą być sprytniejsi, lepsi, a nie doceniają stopnia trudności na poziomie mentalnym w tak, jak by się zdawać mogło, banalnej strategii.

PS. Nie mówię, że to najlepsza strategia, ale nie o to chodzi w tym miejscu.

Inwestycyjne pitu pitu

Wiele się niby u nas ostatnio mówi o „odpowiedzialnym inwestowaniu” lub „długoterminowym inwestowaniu”, o tym, że trzeba edukować społeczeństwo w tym zakresie. Z rozrzewnieniem wskazujemy wówczas na rynek na przykład w USA (mocno przy tym idealizując obraz przeciętnego Amerykanina).

Gdy jednak opisuję metodę inwestowania opartą na twardych liczbach, ludzie często jakoś tak patrzą na to spod byka. Mówię o reakcjach ludzi, którzy edukują innych w zakresie rynków kapitałowych… Nie inaczej jest, gdy docieram do osób, przeprowadzając z nimi wywiady, które na rynkach inwestują od 30, 40 czy 50 lat, tyle, że nie w oparciu o romantyczne i ujmujące za serce przesłanki typu „swoje akcje Coca-Coli dostałem w prezencie od dziadka„.

Jeśli będziemy karmić ludzi tylko romantycznymi opowiastkami długoterminowego inwestowania, inwestowania w wartość, inwestowania dywidendowego, inwestowania pasywnego, i tak dalej, ale bez podawania rzetelnych i policzalnych opracowań, większość odstąpi od niego rozgoryczona przy pierwszym większym rynkowym tąpnięciu. Za dużo u nas na lokalnym podwórku pitu-pitu, a za mało wiarygodnych konkretów.

Pamiętajmy, że w inwestowaniu liczy się wynik, a nie słodka gadka. Ktoś, kto nie ma doświadczenia na rynku, chętniej kupi atrakcyjnie opowiedzianą bajkę, niż rzetelną wiedzę – pytanie, czy to jest OK? – osobiście uważam, że nie.

Konto IKE zatankowane na rok 2019

To, że warto myśleć o budowaniu oszczędności z myślą o jesieni życia powinno być oczywiste dla naszego dobra. Warto do tego celu wykorzystywać możliwość zwolnień podatkowych – na przykład w ramach konta IKE.

Osobiście nie chcę jednak na to poświęcać dużo czasu, a konkretnie nie więcej niż kilka minut w roku. W przyszłości pokuszę się może o bardziej wyrafinowaną metodę, jak chociażby w duchu strategii GEM. Teraz ograniczę się do regularnego dokupowania ETF na indeks WIG20TR i WIG40TR w ramach przysługujących rocznych limitów dla konta IKE. Skład porfela widać na grafice (kliknij, aby powiększyć).

Ktoś może powiedzieć, że to głupota i szaleństwo. Cóż, prawda jest taka, że większość funduszy inwestycyjnych (jak i większość inwestorów indywidualnych) w długim terminie nie osiąga takich wyników jak proste indeksy. Koszt tych ETF też daleki jest od tego, co można znaleźć u Wuja Sama, ale wierzę, że z czasem i to się u nas będzie poprawiać wraz z popularyzacją tego typu instrumentu.

Stawiam w tym momencie na bananowy rynek polski, paradoksalnie dlatego, że panuje na nim tak wszechogarniająca smuta. Poza tym większość kapitału i tak już buduję poza Polską.

Kolejny update mam nadzieję w przyszłym roku. Stay tuned! 🙂

Sesja Q&A — chcesz zadać mi pytanie?

Od niemal dwóch lat nagrywam podcast i chociaż jest to dość niszowa tematyka, coraz częściej zdarza mi się otrzymywać sporo maili z pytaniami od Was (co bardzo mnie cieszy, gorzej, że nie zawsze mam czas i możliwość sprawnie na nie odpowiedzieć).

Część z pytań się powtarza, dlatego pomyślałem, że warto byłoby zebrać pytania i odpowiedzieć (w miarę moich skromnych możliwości) na nie w jednym miejscu – w formie podcastu.

Serdecznie zapraszam do zadawania na mojej stronie Facebook’owej, formularzem kontaktowym na stronie, na Twitterze. Jak kto woli. 🙂

Co do tematyki, to obok tradingu/inwestowania, mogą też być pytania w tematyce programistycznej/kariery w IT, jako, że działam w tej branży od 15 lat, a pytania w tym zakresie również się pojawiały do mnie.

Z góry dziękuję za Waszą aktywność!

Kochamy storytelling

Od lat obserwuję, że dobrze opowiedziana historia analizująca rynek, cieszy się o wiele większym braniem niż twarde liczby i obiektywna ocena. Daniel Kahneman zauważył, że im historyjka prognozująca przyszłość zawiera więcej możliwych scenariuszy jej rozwoju, tym bardziej do nas przemawia, bo daje większe poczucie kontroli. Jeśli opowiastka podlana jest sensacją czy teorią spiskową – jeszcze lepiej, bo wzbudza więcej emocji.

Dużo łatwiej za to przychodzi nam krytykowanie strategii sprowadzonych do poziomu twardych liczb. Widać tam jak na dłoni momenty, w których nie daje ona dobrych rezultatów. Jak to jakiś prymitywny algorytm mógłby być lepszy od naszego mózgu, analizującego sytuację rynkową na bieżąco?

PS. Oczywiście wiele „algorytmów” to zwyczajny scam, ale to już historia na inną okazję.

Charles Schwab i jego rada dla swoich dzieci

Wielu błędnie na początku (na przykład lata temu ja), sądzi, że rynki kapitałowe to droga na skróty do dużych i szybkich pieniędzy. Ostatnio wpadła mi w oko ciekawa wypowiedź Charlesa Schwab’a, miliardera, inwestora i biznesmena, z którą zgadzam się w 100%. Odpowiadał on na pytanie „jaką radę przekazałby swoim dzieciom w sytuacji, gdyby nie mógł im zostawić swoich pieniędzy”.

Otóż według niego powinniśmy zacząć od zarobienia swoich pieniędzy. Ale niekoniecznie na rynku kapitałowym, tylko dzięki dobrze płatnej pracy. Do tego wymagane jest dobre wykształcenie, dobry zawód, który odpowiada na zapotrzebowanie rynku pracy. To bezpieczniejsze niż wiara w powodzenie otwarcia super biznesu.

Następnie powinniśmy starać się wykazać dyscypliną w oszczędzaniu. Nie kupować od razu nowych samochodów i drogich wakacji. Odłożone pieniądze najlepiej pracują w przyjaznym pod kątem podatkowym środowisku (u nas np. IKE). I tu pojawia się moment na myślenie o inwestowaniu, zagonieniu tego kapitału do bardziej wytężonej pracy.

Niby Ameryki nie odkrył, ktoś powie, ale wciąż niewielu tak postępuje.

Wywiad ze mną na blogu Stockbroker.pl

Ostatnio bardzo ciężko mi wyrobić zakręty, ponieważ spadły nieoczekiwane wydarzenia, które muszę ogarnąć. I jestem taką gapą, że zapomniałem wspomnieć o wywiadzie, jakiego udzieliłem Arturowi Wiśniewskiemu z bloga (a teraz i podcastu!) stockbroker.pl. Zapraszam serdecznie! 🙂

Podatek „Belki” w… Belgii

Mała ciekawostka na weekend. Wielu Belgia kojarzy się z dobrym piwem, czekoladą i… wysokimi podatkami. To ostatnie powoli zmienia się — podatki są konsekwentnie obniżane (np. CIT do 100 000 EUR wynosi 20%, PIT z umowy o pracę do co najmniej kwoty 20 000 EUR wynosi 25%).

Ale niewielu już wie, że osoba fizyczna nie płaci żadnego podatku od zysku kapitałowego od obrotu papierami wartościowymi. Można zarobić na prywatnym rachunku i miliony euro, bez potrzeby uiszczenia podatku. Null. Zero. Nie ma tam odpowiednika podatku Belki w tym zakresie. 🙂

Diabelskie ETF

Tu i ówdzie, na fali coraz bardziej popularnych funduszy indeksowych ETF, pojawiają się teorie o tym, jak to spowodują one kolejny wielki kryzys finansowy. Co ciekawe, teorie te często formułowane są przez ludzi, którzy stoją za aktywnie zarządzanymi funduszami. A to ich zadaniem jest/było pobijanie rynku. To właśnie dlatego, że wychodzi im to słabo, pojawiło się miejsce na rynku dla ETF.

Owszem, ETF replikujące indeksy akcji będą nakręcać spadki na tym rynku w bessie. Ale przecież dokładnie to samo dzieje się w przypadku aktywnie zarządzanych funduszy, gdzie klienci wyrzucają je gremialnie z portfeli w obliczu strachu.

Gary Antonacci w wywiadzie ze mną wspominał o pierwszych funduszach indeksowych, przy których pracował już w latach 70. XX wieku. Co ciekawe już wtedy pojawiały się obawy końca świata (patrz obrazek) spowodowane tym diabelskim instrumentem.

Sęk w tym, że inwestowanie w ETF zwykle nie jest tożsame z tzw. pasywnym inwestowaniem jeszcze — może być bowiem np. narzędziem do krótkoterminowej spekulacji. Niewielu potrafi wysiedzieć latami w duchu inwestowania pasywnego. Nawet jeśli masy zaczną tak inwestować, to pojawi się szansa dla zarządzających funduszami — a system się zrównoważy. Pomijam całe morze ETF, które nie replikują indeksu, a implementują np. swoją strategię inwestycyjną (vide smart beta). I to jest kluczowy niuans o którym się nie wspomina w tej debacie.

A o ETF więcej ode mnie już niebawem. Stay tuned! 🙂

PPK, czyli Pracownicze Plany Kapitałowe

Coraz więcej opracowań powstaje odnośnie PPK. Dzielenie włosa na czworo – jak to zmieni naszą emeryturę? Krótka odpowiedź: jeśli za kilka dekad chcesz liczyć na godziwe życie na emeryturze, zapomnij o Państwie. Do tego czasu przeżyć nam przyjdzie konkretną reformę emerytalną, gdy dojdziemy pod ścianę.

Uważam, że lepiej swoją energię zaangażować w coś, nad czym mamy realną kontrolę i co może dać realną zmianę dla naszej emerytury. Umiesz liczyć? – licz na siebie!

W Polsce sensowna jest opcja III filaru, a więc IKE i IKZE. Tam w pierwszej kolejności kierowałbym wszystkie swoje nadwyżki z myślą o emeryturze, korzystając z ulg podatkowych, które są najprostszą i najpewniejszą formą przewagi inwestycyjnej.

W drugiej kolejności osobiście preferuję budowanie kapitału poza Polską w innych walutach. Nieco więcej o tym będę może pisał wkrótce. Stay tuned! 🙂

PS. Jeśli jesteś na etacie, warto też pomyśleć nad czymś swoim i opuszczeniem kieratu 8-16.

Seria wywiadów w przygotowaniu

W najbliższych dniach czeka mnie maraton z przeprowadzaniem wywiadów. Tym razem, bez zdradzania szczegółów, będzie to jednak wiedza dla każdego bez względu na stopień zaawansowania wiedzy inwestycyjnej, a przy tym w języku polskim. Tak – staram się wychodzić naprzeciw słuchaczom w Polsce tym razem.

Stay tuned! 🙂

Dane, głupcze!

Od lat zauważam, że wielu szuka oszczędności na danych, na podstawie których budowane są strategie inwestycyjne. Tymczasem to krytyczny element, gdzie zastosowanie ma zasada śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu. Dobitnie widzę to pracując teraz nad strategią dla rynku akcji w USA, gdzie dane sięgają roku 1950. Może jeszcze w tym roku pokażę jak drobne z pozoru szczegóły potrafią zaburzyć analizę rynków.

Upał

W tym tygodniu doskwierają mi cholernie trzy rzeczy: upał, dywidendy w modelu dla akcji (TurtleScanner) oraz pisanie artykułu na bloga. O ile pogody nie mogę kontrolować, to dwie pozostałe rzeczy zajmują znacznie dłużej niż planowałem. Stay tuned! 🙂

Prosta strategia na rynek akcji

Obok wielu innych aktywności, rozpocząłem powoli pisać artykuł na bloga. Z założenia ma być bardzo użyteczny dla przeciętnego Kowalskiego, który może nawet nic nie wie o rynkach.

Boję się powiedzieć, że to gotowy przepis na inwestowanie, ale jeśli ktoś jest gotów na pracę nad samym sobą, to w artykule znajdzie całą techniczną resztę do opisywanej strategii.

Nie jest to artykuł dla hardcorowych traderów, uprzedzam. Opisuję strategie, którą poruszyłem w wywiadzie z Gary Antonaccim.

Premiera? Mam nadzieję, że w tym miesiącu. 🙂

Tom Basso

Jak by się ktoś pytał, to ja też polecam wywiad z Tomem Basso. 🙂

PS. Tłumaczenie na język polski pojawi się… na pewno, ale bardziej w okolicach powakacyjnych raczej.

Opracuj swoją strategię inwestycyjną

#ST to oprogramowanie umożliwiające w prosty sposób dobrać strategię inwestycyjną, spełniającą Twoje potrzeby i wymagania.

×
×
×
×
×
×
×
×
×
×
×
×
×